Widzisz wypowiedzi znalezione dla hasła: Tragiczne Wypadki Drogowe zdjęcia





Temat: Zdjęcia grozy :D
Ostatnie zdjęcie jest kosmiczne. Że ktoś to uchwycił w kadrze? Ale jak macie ochotę pooglądać wypadki to polecam to: http://www.hcfor.pl/tragiczne-wypadki-na-drogach-18/ . Ale ostrzegam że to forum zawiera wiele drastycznych wiadomości, fotek i filmów. Nie tylko w dziale wypadki samochodowe. Aby obejrzeć niektóre tematy trzeba się zarejestrować.






Temat: Wypadek przy Tesco w Piasecznie
Zgadzam się z Wami, że niestety o wypadkach samochodowych i ich skutkach mówi się tylko pięć minut po wypadku. Później wszyscy o tym zapominają i dalej jeżdżą po ulicach jak wariaci. Ludzie zastanówcie się nad tym jak sami jeździcie i zacznijcie wprowadzać zmiany w swojej jeździe. Kierowcy - NOGA Z GAZU!

Pooglądajcie sobie zdjęcia z tragicznych wypadków samochodowych: link. W internecie można też znaleźć bardzo dużo filmików pokazujących szaleństwa wariatów drogowych. Obejrzyjcie to sobie, przed naciskaniem gazu w swoim samochodzie lub motorze.






Temat: Zobacz śmierć na drodze !
Drastyczne obrazy z wypadków samochodowych bardziej zapadają w pamięci kierowców. Z tego założenia wyszli policjanci poznańskiej drogówki, którzy od dziś razem z mandatami będą wręczać kierowcom zdjęcia z tragicznych wypadków.

Na zdjęciach znajdować się będą m.in. wraki pojazdów, w których zginęli ludzie.

Takie drastyczne obrazy mają uświadomić kierowcom, jakie niebezpieczeństwo niesie za sobą szybka, brawurowa jazda i nieprzestrzeganie przepisów drogowych.

- Można mowić, można pisać, ale najbardziej do wyobraźni przemawiają obrazy. Proszę sobie wyobrazić, jak mogli wygladać pasażerowie pojazdu, którego markę czy model po wypadku trudno ustalić - mówi jeden z policjantów.

Również kierowcy twierdzą, że takie fotografie działają na wyobraźnię. - Widziałem takie wypadki i wrażenie naprawdę pozostaje do końca życia - mówi jeden z nich.

W sumie wydrukowano 20 tys. takich "ostrzegawczych" zdjęć.

(RMF, źródło: www.interia.pl)



Temat: Brawura
Czarny bilans przedświątecznego weekendu.

39 osób zginęło, 481 zostało rannych w 396 wypadkach, do których doszło na polskich drogach w przedświąteczny weekend. W ciągu trzech dni zatrzymano 978 nietrzeźwych kierowców. Policjanci apelują o rozwagę i "zdjęcie nogi z gazu", tym bardziej, że pogoda nie ułatwia życia kierowcom.

http://www.tvn24.pl/0,1533330,0,1,wiadomosc.html

Tragiczne święta

30 osób zginęło, 358 zostało rannych w 225 wypadkach - to bilans świąt na polskich drogach. Zatrzymano też 502 nietrzeźwych kierowców.
Jak ocenił Krzysztof Hajdas z wydziału prasowego Komendy Głównej Policji, w porównaniu z ubiegłym rokiem w mijające święta (od Wigilii do drugiego dnia świąt) mniej było wypadków i ofiar śmiertelnych.

Podsumowanie

W sumie od przedświątecznego piątku - gdy zaczęły się wyjazdy na święta - do drugiego dnia świąt doszło do 621 wypadków, w których zginęło 69 osób, a 839 zostało rannych. Policjanci zatrzymali również prawie półtora tysiąca nietrzeźwych kierowców.

http://wiadomosci.onet.pl/1664175,11,1,1,item.html

Pomogły jednak apele policji, wystarczyło zdjąć nogę z gazu i efekty widać. Mniej wypadków drogowy ze skutkiem śmiertelnym i o dziwo zatrzymano też dużo mnie pijanych kierowców. Ale w dalszym ciągu jest to nadmierna ilość zarówno wypadków jak i pijanych kierowców.



Temat: WYPADKI I INNE ZDARZENIA NA ULICACH
Z tego co pisał torped, wynika że to Corolla skręcała w lewo i wymusiła pierwszeństwo na jadącej na wprost Octavii, a przy takim wymuszeniu dostaje się właśnie w prawy bok. Może na tych fotkach wygląda ona faktycznie jak trochę "owinięta" na słupie, ale tutaj znalazłem lepsze zdjęcia i szerszy opis zdarzenia przez straż pożarną:

Link

Polecam zwłaszcza 3 zdjęcie, moim zdaniem te uszkodzenia powstały raczej od bezpośredniego strzału od Octavii a nie od latarni czy drzewa. Również słowny opis zdarzenia ze strony Straży Pożarnej potwierdza taką wersję.

A ile jechała? Sądząc po uszkodzeniach Corolli i fakcie że pasażer Octavii mimo wszystko wyszedł z pojazdu o własnych siłach, to myślę że w chwili uderzenia było 60-70 km/h.

Smutne rzeczy się dzieją na drogach ale co poradzić... najgorsze to chyba być kierowcą który zabił kogoś bliskiego.



Temat: WYPADKI NA DROGACH :(
A oto najświeższy raport, choć przed nami jeszcze cała niedziela. Jutro pewnie te statystyki będą inne, większe .


73 osoby zginęły, 719 zostało rannych - to tragiczny bilans 603 wypadków, do których doszło na polskich drogach od przedświątecznej środy do soboty. Policjanci apelują do kierowców, którzy będą wracać do domu w niedzielę o "zdjęcie nogi z gazu", rozwagę i zwracanie szczególnej uwagi na pieszych.
Jak poinformował Krzysztof Hajdas z wydziału prasowego Komendy Głównej Policji, w ciągu tych czterech dni policjanci zatrzymali aż 1532 nietrzeźwych kierowców. - To ogromna liczba - zaznaczył. Onet.pl


A nikomu nie przyszło do głowy że tak samo jak pijani kierowcy winne są osoby które pozwalają im siąść za kierownicę - czyli zazwyczaj najbliższa rodzina...
Na pewno tak, ale wiecie jak to jest, chłop, głowa rodziny a jak jeszcze na „dopingu”, to kto z nim wygra, przecież to On jest najmądrzejszy, i jak mówi że dojedzie, to dojedzie. Tylko zapomina, że często taka jazda kończy się nie w domu, a…… w prosektorium .


"To jest święto skłaniające do refleksji, zastanowienia, należy je przeżyć w powadze......

A które święta temu nie służą?
Ta rada gratis, nie bądźmy świętsi niż jesteśmy



Temat: Zdjęcia i opisy wypadków
Witam,

poszukuję zdjęć i opisów z wypadków drogowych, szczególnie takich popisowo
pokazujących głupotę kierowców oraz tragiczne jej skutki. Czasami można
takie znaleźć na portalach, ale ja potrzebuję albo na jakieś licencji typu
CC-BY albo komercyjne z prawem do wykorzystania komercyjnego.

Czy ktoś wie, gdzie można takie rzeczy zdobyć?
Jakieś publicznie dostępne kroniki policyjne?





Temat: Zdjęcia i opisy wypadków


poszukuję zdjęć i opisów z wypadków drogowych, szczególnie takich popisowo
pokazujących głupotę kierowców oraz tragiczne jej skutki. Czasami można
takie znaleźć na portalach, ale ja potrzebuję albo na jakieś licencji typu
CC-BY albo komercyjne z prawem do wykorzystania komercyjnego.

Czy ktoś wie, gdzie można takie rzeczy zdobyć?
Jakieś publicznie dostępne kroniki policyjne?


Kiedys byla taka strona: www.rotten.com . Szczegolow nie pamietam, ale moze
tam znajdziesz.





Temat: Brawura
W przedświąteczną środę na drogach zginęły 22 osoby



22 osoby zabite, 233 ranne, 203 wypadki to tragiczny bilans przedświątecznej środy, pierwszego dnia policyjnej akcji "Znicz 2007". Funkcjonariusze apelują o "zdjęcie nogi z gazu" i przypominają, że w dzień Wszystkich Świętych jak co roku tłocznie będzie w rejonach cmentarzy.

Brak wyobraźni, pośpiech, wiara w swoje umiejętności, słaba jakość dróg. Oto przyczyny tylu nieszczęść ludzkich. Wystarczyłoby trochę rozwagi i ostrożności w czasie jazdy by zmnejszyć ilość tragedii na drogach.

Więcej na temat:
Źródło:
http://wiadomosci.onet.pl/1633896,11,item.html



Temat: Czy do tych wypadkow dochodzi w okolicy cmentarzy ?

http://miniurl.pl/znicz07

"22 osoby zabite, 233 ranne, 203 wypadki to tragiczny bilans
przedświątecznej środy, pierwszego dnia policyjnej akcji "Znicz 2007".
Funkcjonariusze apelują o "zdjęcie nogi z gazu" i przypominają, że w
dzień Wszystkich Świętych jak co roku tłocznie będzie w rejonach
cmentarzy.

- Dane z przedświątecznej środy, dnia wyjazdów, nie napawają nas
optymizmem. Są tragiczniejsze niż statystyki z ubiegłego roku; wówczas
w ciągu dwóch dni - 31 października i 1 listopada - zginęło 28 osób a
338 zostało rannych - podkreślił Krzysztof Hajdas z wydziału prasowego
Komendy Głównej Policji. Jak dodał w tegoroczną środę zatrzymano też
397 nietrzeźwych kierowców."

"100 tys policjantow pilnuje porzadku na drogach dojazdowych do
cmentarzy" - podaje ktores tam radio. czy mamy placic za tego typu
pomysly naszych "misiaczkow" ?





Temat: [wlkp.] Motocyklista zginął pod kołami szynobusu
http://www.poznan.naszemiasto.pl/wydarzenia/596828.html

WIELKOPOLSKA - Tragiczny weekend na drogach

http://www.poznan.naszemiasto.pl/zdjecie/596828_40_1.html
Ponad 430 wypadków drogowych, w których zginęło 49 osób, a 608 zostało
rannych - to bilans trzech pierwszych dni długiego majowego weekendu. To
więcej niż w czasie całego długiego weekendu w ubiegłym roku. Policja
zatrzymała też 1609 nietrzeźwych kierowców.

Pod Rostarzewem, koło Grodziska Wielkopolskiego, zginął 28 letni
motorowerzysta - pochodzi spod Jeleniej Góry. Na przejeździe kolejowym
wjechał wprost pod koła szynobusu. Do wypadku doszło wczoraj, około godz.
8.30. - Przyczyną była najprawdopodobniej nadmierna szybkość - powiedział
st. sierżant Adam Drzewiecki, z Komendy Powiatowej Policji w Grodzisku Wlkp.

AS , RAV  -  Gazeta Poznańska





Temat: Wypadek pod wiaduktem na Puławskiej



| Tragiczny wypadek miał miejsce około godz 22 w środę na pierwszym wiadukcie
| na Ursynów (a włąściwie pod wiaduktem - zjazd na Wyścigi)

| Media podają, ze jedna osoba nie żyje. Okolica wiaduktu staje się coraz
| bardziej podobna do cmentarza - jest już tam kilka krzyży.
| Kilka zdjęć pod adresem
| http://arbiter.pl/galeria/ferrari.crash

Dluga prosta bez swiatel od Pileckiego do Walbrzyskiej i takie skutki


Nie, to skutki czego innego. Skutki debilizmu kierowcow w Polsce. W
Polsce jezdzi sie szybciej na polnych drogach niz w Ameryce na 12
pasmowych autostradach.

A.L.





Temat: Tragiczna sobota: 30 ofiar i 215 rannych
Tragiczna sobota: 30 ofiar i 215 rannych

Ostatnia sobota była jednym z najtragiczniejszych dni tego roku na polskich drogach - alarmuje policja. W 175 wypadkach zginęło 30 osób, a 215 zostało rannych. Policjanci apelują do kierowców o rozwagę, ostrożność, a przede wszystkim o "zdjęcie nogi z gazu".
W związku z Andrzejkami w całym kraju jest więcej patroli policyjnych na drogach.

- Mimo to w sobotę zatrzymano 590 nietrzeźwych kierowców. Był to też rekordowy dzień jeśli chodzi o zabitych - w wypadkach zginęło aż 30 osób, w tym 13 pieszych - powiedziała Grażyna Puchalska z wydziału prasowego Komendy Głównej Policji. Ponowiła apel, by piesi uważali na drogach, chodzili po odpowiedniej stronie jezdni lub po chodnikach i nie przechodzili w niedozwolonych miejscach. - Przede wszystkim jednak pamiętajmy o elementach odblaskowych. Bez nich pieszy jest widoczny dla kierowcy z ok. 40 metrów, z nimi - z odległości ok. 120 metrów - dodała.

Zaapelowała też do samych kierowców, by uważali na pieszych tym bardziej, że wcześnie zapada zmrok.

Jak podkreślają policjanci, najczęstszą przyczyną sobotnich wypadków była brawura kierowców i nieprawidłowo wykonywane manewry, m.in. wyprzedzanie na trzeciego. - Na drogach panują trudne i zmienne warunki atmosferyczne. Zmienia się temperatura, pada deszcz, więc może być ślisko. Dostosujmy prędkości do sytuacji na jezdni - podkreśliła Puchalska.

Na pobłażliwość funkcjonariuszy nie powinni liczyć ci, którzy zdecydują się wsiąść za kierownicę po pijanemu. Grozi za to nawet do dwóch lat więzienia.




Temat: POWER I ADRENALINA
Ze smutkiem odświeżam temat. Mam nadzieję że chociaż jednej osobie, która przeczyta te słowa, kiedyś uratuje to życie.

W niedzielę ok godz. 10 wracaliśmy samochodem Bytowa. Pogoda była deszczowa, nawierzchnia drogi śliska i bardzo kiepska, dlatego do Lęborka jechaliśmy z max prędkością 80 km/h a potem do Wejherowa krajówką niewiele szybciej. Nasz samochód, który prowadziła moja żona, co rusz wyprzedało jakieś auto, nawet w Wejherowie na ul. Sucharskiego czuliśmy się jak zawalidrogi. To że padał deszcz i nawierzchnia była śliska, jakoś nie przekonywało kierowców do zdjęcia nogi z gazu. Bezmyślność i "ułańska fantazja" kierowców jeżdżących po naszych drogach nie ma końca (co zresztą widać w statystykach wypadków). Problem tylko w tym, iż wszystkim wydaje się że ich to nie dotyczy, w końcu są asami kierownicy... no i te bryki, 6 albo i 8 poduszek, ABS, ASR i inne zdobycze techniki motoryzacyjnej, dają złudne (niestety) poczucie bezkarności.

Kiedy wreszcie szczęśliwi i cali dotarliśmy do domu, czekała na nas tragiczna wiadomość. W wypadku motocyklowym zginął Jacek, syn kuzyna moich rodziców. Nie znam szczegółów zdarzenia więc nie wiem jak to się stało, czy była to jego wina czy nie. Zresztą jakie teraz to ma znaczenie. Miał 21 lat... i tyle życia przed sobą www.gp24.pl

Wybaczcie więc, ale od czasu do czasu, będę uparcie odświeżał temat.

Zwolnij, zwolnij bo chyba szkoda życia Twojego i tych, którzy wyjeżdżając na drogi chcą cali i zdrowi dojechać do domu.



Temat: Tragiczny bilans

"Ostatnia sobota była jednym z najtragiczniejszych
dni tego roku na polskich drogach - alarmuje policja.
W 175 wypadkach zginęło 30 osób, a 215 zostało rannych.
Policjanci apelują do kierowców o rozwagę, ostrożność,
a przede wszystkim o "zdjęcie nogi z gazu"."





Temat: mega kaboom

Jedna osoba nie żyje, dwie są ranne, cztery zniszczone samochody oraz wstrzymany ruch uliczny i kolejowy. To bilans brawury i braku wyobraźni pijanego w sztok kierowcy BMW. Badanie wykazało, że we krwi miał 3,5 promila alkoholu. Spowodował tragiczny wypadek uciekając z miejsca innej kolizji, której także zawinił.

Trudno zrzucić na karb przypadku tragiczny wypadek, który zdarzył się wczoraj na wysokości wiaduktu drogowego nad torami kolejowymi w Gdyni-Redłowie. Dochodziła godz. 13, kiedy na ul. Lotników pojawiło się jadące z dużą prędkością BMW. Samochód, za kierownicą którego siedział 36-letni Adam A. wypadł z łuku drogi i zjechał na przeciwny pas ruchu.

Tu zderzył się najpierw bokiem z Daewoo Lanosem, któremu urwało lewe tylne koło, a następnie czołowo ze Skodą Felicją. Z kolei Skoda po odbiciu od BMW uderzyła w jadącą za nią Toyotę Landcruiser. Zderzenie było tak silne, że BMW spadło z wiaduktu kolejowego na torowisko - tory pociągów dalekobieżnych znajdują się tu 3 – 4 m poniżej poziomu drogi. Szczęście, że akurat nie nadjeżdżał żaden pociąg.

Kierowca BMW z pękniętą kością nogi i ogólnymi obrażeniami został przewieziony do Szpitala Miejskiego w Gdyni. Kierowca Skody, 37-letni Andrzej M. zmarł na miejscu. Pasażerka Lanosa doznała drobnych obrażeń.

Tadeusz Konkol, rzecznik gdyńskiej straży pożarnej, donosi, że według relacji świadków zawiniła brawura kierowcy samochodu BMW, który nie zatrzymał się na znaku stop.

- Po badaniach na zawartość alkoholu we krwi okazało się, że kierowca BMW miał 3,5 promila – mówi Dariusz Kaszubowski, rzecznik gdyńskiej policji. - Chwilę wcześniej widziano to samo BMW na ul. Bema w Gdyni. Kierowca dał powody by go zapamiętać, bo spowodował kolizję z udziałem 3 pojazdów i zbiegł.

Ruch kołowy na redłowskim wiadukcie oraz kursowanie pociągów dalekobieżnych były czasowo wstrzymane.

Sprawca tego tragicznego wypadku trzeźwieje w szpitalu. W perspektywie ma długie leczenie, co da mu czas na przemyślenia. Ostatecznie zdarzenie zapewne oceni sąd, który powinien wydać zalecenie "Codziennie przez kilka godzin nakazuję oglądać reklamówki "Stop wariatom drogowym" i policyjne zdjęcia z wypadków drogowych".


12 lat za krateczkami + dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów + podanie wyroku do publicznej wiadmomości, żeby inni nawaleni zwyrodnialcy nie myśleli, że to uchodzi na sucho

tylko że to życia człowiekowi nie wróci...



Temat: Foto-przestroga
Co roku na polskich drogach ginie ponad pięć tysięcy osób. Media niemal codziennie donoszą: "na drodze X doszło do tragicznego wypadku, w którym śmierć poniosło pięć osób", "w miejscowości Y zderzyły się czołowo dwa pojazdy, na miejscu zginęły cztery osoby".

Częstotliwość tych zdarzeń sprawia, że informacje takie nie robią już na nas wrażenia. Poza tym pewni jesteśmy, że wypadki zdarzają się innym, ale nie nam. Nasze poglądy zmieniają się dopiero, gdy jesteśmy świadkiem wypadku, gdy na naszych oczach umierają ludzie...

Ostatnio poznańska policja postanowiła dotrzeć do piratów drogowych prezentując im zdjęcia z tragicznych wypadków. My przyłączamy się do tej akcji...

Z listu jednego z naszych czytelników:

Droga krajowa nr 10 między Stargardem Szczecińskim a Szczecinem. Teren zabudowany. Wiśniowy citroen z dwojgiem młodych ludzi w środku na łuku drogi, na podwójnej ciągłej linii, z prędkością około 160 km/h rozpoczyna manewr wyprzedzania. Z przeciwka nadjeżdża czerwone renault, w którym podróżują trzy osoby, w tym małżeństwo. Huk, trzask gniecionych blach, dachowanie... Cisza i szok naocznych świadków...

Na zdjęciach trudno rozpoznać marki pojazdów. Głupota i brawura jednego człowieka zabiera z tego świata czwórkę niewinnych ludzi. Ludzi, którzy mieli różne plany na przyszłość, i dla których śmierć była czymś odległym i nierealnym. Wszystko skończyło się w jednej sekundzie... Pozostały łzy najbliższych i pytanie: dlaczego?

W galerii prezentujemy zdjęcia wykonane przez naszego czytelnika. Od razu ostrzegamy, że są drastyczne i zapadną w pamięć...

GALERIA ZDJĘĆ - drastyczne sceny !!!!

Kto wie, może jednak wyjeżdżając z całą rodziną na wakacje, gdy będziemy mieć te tragiczne obrazy przed oczami, to kilkakrotnie zdejmiemy nogę gazu i dzięki temu szczęśliwie dojedziemy na miejsce? Życie ludzkie jest bardzo cenne. Nie narażajmy go bez potrzeby...

(PAP, źródło: www.interia.pl)



Temat: Imprezy, konferencje, warsztaty.....
Dzień otwarty w ramach pierwszego Światowego Tygodnia Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego organizuje 24 kwietnia br. stołeczny Wydział Ruchu Drogowego. Zaproszeni goście oraz mieszkańcy Warszawy będą mogli zwiedzić budynek po zakończonym remoncie oraz przyjrzeć się pracy stołecznych policjantów. Na dziedzińcu zaprezentowane zostaną m.in. motocykle i nieoznakowane radiowozy.

Warszawscy policjanci rozpoczną ten dzień od udziału we mszy świętej w intencji ofiar wypadków drogowych, która odbędzie się o godzinie 9:00 w katedrze Polowej Wojska Polskiego pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski na warszawskiej starówce.

Po mszy św. o godzinie 11:00 zaplanowano uroczyste otwarcie wyremontowanej siedziby Wydziału Ruchu Drogowego KSP przy ulicy Waliców 15.

W nowo powstałej sali tradycji przedstawicielom instytucji i organizacji trwale zaangażowanych w poprawę bezpieczeństwa na drogach, wręczone zostaną statuetki i dyplomy. później nastąpi premiera filmu „Zabójcy” autorstwa stołecznego Wydziału Ruchu Drogowego oraz Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu, powstałego przy wsparciu Krajowego Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, ukazującego przypadki naruszania prawa zarejestrowane przez wideorejestratory. Przedstawiona zostanie również prezentacja multimedialna „Pamiętaj, masz jedno życie”, zawierająca między innymi przykłady najczęstszych przyczyn wypadków oraz autentyczne zdjęcia tragicznych w skutkach zdarzeń drogowych.

Z okazji dnia WRD Poczta Polska wyda specjalne karty okolicznościowe oraz stempel.

Dzień otwarty jest dobrą okazją do zaprezentowania osiągnięć warszawskiej drogówki oraz przybliżenia społeczeństwu problematyki zagrożeń występujących w ruchu drogowym.

Źródło:



Temat: Przypadek FR: radary sposobem na piratów drogowych?
Radary – utrapienie niesfornych kierowców są, przynajmniej we Francji, przyczyną znacznego zmniejszenia się ilości śmiertelnych wypadków na drogach. Tak głoszą statystyki, wg których od roku 2003, kiedy to ówczesny minister spraw wewnętrznych Nicolas Sarkozy zadysponował zwiększenie liczby tych urządzeń na drogach do 2300, współczynnik tragicznych skutków kolizji drogowych zmalał o ponad 40%.

Zachęceni tymi wynikami, planują Francuzi zwiększenie liczby urządzeń kontrolujących przestrzeganie przepisów drogowych do co najmniej 4000 sztuk. Mają się wśród nich znaleźć już nie tylko fotoradary, lecz także aparaty robiące zdjęcia kierowcom przejeżdżającym skrzyżowania na czerwonym świetle (w ilości sztuk 300) oraz specjalne systemy rejestrujące dystans pomiędzy jadącymi jeden za drugim samochodami, montowane głównie w tunelach (20 sztuk). Nowi elektroniczni stróże prawa mają spowodować dalsze poprawienie się poziomu bezpieczeństwa na francuskich drogach, a w konsekwencji zmniejszenie liczby śmiertelnych wypadków we Francji do 3000 w roku 2012.

Istotnym problemem pozostaje nadal we Francji nieściągalność kar za przekroczenia zarejestrowane przez urządzenia automatyczne w przypadku samochodów zarejestrowanych poza terenem Francji. Zagadnienie to ma stanąć na najbliższym szczycie ministrów transportu państw UE, zaś francuski sekretarz stanu Dominique Bussereau wierzy, iż uda się wypracować jakieś rozwiązania prawne w postaci porozumień w tej sprawie pomiędzy poszczególnymi państwami jeszcze za prezydencji Francji.

Póki co, jak się okazuje, nie tylko ministrowie, ale i kierowcy czekają niecierpliwie na uporządkowanie przepisów w tym zakresie. Na marginesie sprawy – zdesperowanym nie radzimy podejmować ataków na stojące przy drodze automaty do zdjęć. We Francji taki czyn kosztować może nawet do 5 lat pozbawienia wolności i 75 tys. euro grzywny, jak głosi paragraf 322 kodeksu karnego.

wiadomość za www.wort.lu oraz ze źródeł własnych



Temat: JANUSZ KULIG
"Los potrafi pisać zadziwiające scenariusze, w których sploty zdarzeń porażają zbieżnością sytuacji, symboli i okrutną analogią. Trudno nie zauważyć tragicznych podobieństw między odejściem dwóch wybitnych kierowców rajdowych – Mariana Bublewicza i Janusza Kuliga. Dwaj ludzie z pasją, realizujący marzenia dzieciństwa, entuzjastyczni, kochający życie, pełni serdeczności i życzliwego uśmiechu. Szczęściarze, którym udawało się to, co dla innych było niemożliwe. Jednak wszystko ma swoją cenę. Wiem, że jednym z najdotkliwszych kosztów, które ponosili był brak czasu dla bliskich. Po 12 latach od śmierci taty, nadal żałuję, że zimą nie jeździliśmy razem w góry, na narty, że nie chodziliśmy razem do kina na filmy dla dzieci, że nie graliśmy w szachy i bardzo rzadko wspólnie odrabialiśmy lekcje. Skończyłam 18 lat dzień po pogrzebie taty i cieszę się, że tata dożył do czasu mojej symbolicznej pełnoletności. Jest mi bardzo smutno, że Paulinka – córka Janusza, mogła cieszyć się z chwil spędzonych z tatą tylko przez czas wczesnego dzieciństwa, a jeszcze bardziej jest mi żal Julki, która nigdy nie przytuli się do swojego taty i będzie go znała tylko ze zdjęć i opowiadań. Dlatego uważam, że czas spędzony z bliskimi to najcenniejsze chwile życia.

Czy można wyciągnąć jakiekolwiek wnioski z tych dwóch, tragicznych wypadków? Nasuwa mi się tylko jeden – poczucie odpowiedzialności za własne czyny sprawia, że świat staje się lepszy, a ludziom żyje się łatwiej. Powodem obydwu śmierci był właśnie brak odpowiedzialności. Brak świadomości, że każdy czyn ma swoje konsekwencje jest najcięższą chorobą, która może dotknąć człowieka. „Ktoś” nie zapewnił specjalistycznego sprzętu do cięcia blach i odpowiedniej pomocy medycznej i dlatego w konsekwencji zginął Marian. „Ktoś” z niewiadomych przyczyn, nie opuścił szlabanu i zginął Janusz. Każdy może skrzywdzić nieodwracalnie. Każdy może uratować życie lub nie dopuścić do tragicznego zdarzenia. Czasami myślę, że los bywa nieprawdopodobnie zaskakujący, a co gorsza nic nie można na to poradzić. Można jedynie głęboko zastanowić się nad zaistniałym zdarzeniem i podjąć próbę zrozumienia „lekcji”. Wyciągnięcie wniosków - nie zawsze logicznie poprawnych z punktu widzenia ziemskiej rzeczywistości - bywa pocieszeniem. Ale czy można mieć nadzieję, że ich śmierć przyczyni się do zwiększenia bezpieczeństwa innych kierowców? Przecież na drogach co roku giną tysiące ludzi i nic z tego nie wynika, prócz morza łez i nieszczęść."

Beata Bublewicz

www.bublewicz.pl



Temat: Na polskich drogach zginęło 35 osób, 354 zostały ranne!
PAP 08:20 (aktualizacja 09:07)

35 osób zostało zabitych, 354 ranne - to bilans 306 wypadków do których doszło w przedświąteczną środę i Dzień Wszystkich Świętych. Zatrzymano też 743 nietrzeźwych kierowców.
Policjanci apelują do kierowców o rozwagę i ostrożność, spodziewają się powrotów ze świątecznych wyjazdów jeszcze w sobotę i w niedzielę.
Tegoroczne statystyki są gorsze niż te z ubiegłego roku. Doszło do większej liczby wypadków, więcej osób zginęło i zostało rannych. Zatrzymaliśmy mniej nietrzeźwych kierujących, ale jest to nadal ogromna liczba" - podsumował Krzysztof Hajdas z wydziału prasowego Komendy Głównej Policji.

Jak dodał, w tym roku mniej tragiczny był dzień Wszystkich Świętych. Doszło wtedy w sumie do 103 wypadków (w przedświąteczną środę - 203), zginęło 13 osób (dzień wcześniej - 22) a 121 zostało rannych (w środę - 233).

Najczęstszą przyczyną tych tragedii była brawura kierowców i alkohol. Duża liczba wśród zabitych to też piesi. Dlatego nadal apelujemy o uważanie na nich i zdjęcie nogi z gazu - dodał Hajdas. Zaznaczył, że sami piesi powinni pamiętać o tym by iść poboczem lub chodnikiem i aby mieć przy sobie jakieś elementy odblaskowe - wcześnie bowiem zapada zmierzch a oni, szczególnie w ciemnych ubraniach, są słabo widoczni.

Policyjna akcja "Znicz" rozpoczęła się w środę, choć więcej policyjnych patroli było na drogach wjazdowych i wyjazdowych z miast oraz na trasach krajowych już od piątku. Wiele osób zdecydowało się bowiem na wyjazd do swoich rodzin w przedświąteczny weekend. Akcja zakończy się w niedzielę, ale policjanci spodziewają się większego ruchu i powrotów także w piątek, 2 listopada.

W sumie w te dni na drogach, w okolicach cmentarzy i kościołów oraz na dworcach nad bezpieczeństwem Polaków czuwa ponad 10 tys. policjantów. Wspiera ich m.in. Żandarmeria Wojskowa.

Funkcjonariusze sprawdzają przede wszystkim prędkość z jaką jadą kierowcy i ich trzeźwość. Kontrolują też stan techniczny aut i sposób przewożenia dzieci. Jesteśmy na drogach po to by pomagać kierowcom bezpiecznie dotrzeć do celu ale na naszą pobłażliwość nie mogą liczyć ci, którzy łamią przepisy drogowe - dodał Hajdas. (mj)



Temat: Unia bierze się za piratów drogowych
Koniec drogowej bezkarności, jaką odczuwa wielu kierowców jeżdżących poza granicami swego kraju. Komisja Europejska zapowiada dyrektywę o ponadgranicznym ściganiu przestępstw i wykroczeń drogowych.

uż teraz teoretycznie istnieje w Unii porozumienie międzyrządowe o przekazywaniu informacji o przestępstwach i wykroczeniach drogowych między krajami UE. Nie ma jednak żadnych procedur i nikt tego nie pilnuje. Dlatego np. zdjęcie z fotoradaru zarejestrowanego w Polsce samochodu zrobione we Francji zwykle trafia do kosza. Za wykroczenia popełnione za granicą kierowcy faktycznie nie odpowiadają.

Od momentu wejścia w życie nowej dyrektywy zagraniczna policja będzie miała obowiązek przesłać mandat do służb kraju, w którym auto jest zarejestrowane. I te służby mają je egzekwować tak samo jak krajowe mandaty. Polak złapany na fotoradarze w innym kraju będzie miał więc pewność, że taki mandat do niego dotrze.

Główna różnica polega na tym, że na Zachodzie stawki mandatów sa dużo wyższe. Np. kara za przekroczenie dozwolonej prędkości o 50 km/godz. na drogach francuskich, w tym także autostradach, to 1500 euro, czyli ponad 6 tys. zł.

Kiedy nowe prawo wejdzie w życie? - Byłbym zbyt ambitny, gdybym powiedział, że prace nad tą dyrektywą zakończą się jeszcze w lecie. Ale uda się to na pewno do końca roku - powiedział "Gazecie" unijny komisarz ds. transportu Jacques Barrot.

Unijni eksperci mają jeszcze masę pracy. Muszą wymyślić sposób, jak pogodzić różne sposoby karania kierowców w różnych państwa UE. Nie wiadomo np., czy wykroczenia drogowe za granicą będą oznaczać utratę punktów w tych krajach, w których - jak w Polsce - obowiązuje system "punktowego" odbierania prawa jazdy. Innym problemem do rozwiązania jest standaryzacja sprzętu, głównie fotoradarów.

Pomysł Brukseli zbiegł się z publikacją najnowszego raportu Komisji Europejskiej o wypadkach na drogach. Unijne statystyki potwierdzają, że polskie drogi to drogi śmierci. Według danych Brukseli w 2006 r. zginęły aż 5243 osoby. To daje nam niechlubne drugie miejsce w całej UE.

W Polsce liczba ofiar spada wolniej niż w innych państwach UE

Więcej śmierci na drogach było tylko we Włoszech - 5426 zabitych. Tyle tylko, że Włochy to 70-mln kraj. W Hiszpanii - porównywalnej do Polski rozmiarami i liczbą ludności - w 2006 r. na drogach zginęło tylko 3699 osób.

Co więcej, w innych krajach Unii liczba ofiar wypadków drogowych gwałtownie spada. Np. we Francji - w porównaniu z 2001 r. - zmalała aż o 42 proc. Polska jest w tej statystyce na szarym końcu - liczba ofiar zmniejszyła się zaledwie o 5 proc. Nasza tragiczna sytuacja zagraża realizacji unijnego celu - redukcji liczby ofiar w całej Europie o 25 tys. do 2010 r.

Komisarz Barrot przyznaje, że część odpowiedzialności za te tragiczne wyniki spada na katastrofalną infrastrukturę drogową w Polsce. Na to nakłada się gwałtownie rosnąca liczba samochodów. - Zachowania kierowców nie nadążają za nową sytuacją - uważa unijny komisarz.

Ale to tylko częściowe wytłumaczenie. Bo np. Czesi mają podobne problemy co Polska, a jednak liczbę śmiertelnych wypadków udało się im zredukować o 20 proc. - z 1334 w 2001 r. do 1063 w roku ubiegłym. A na Słowacji - o 15 proc.

Szczegółowe unijne statystyki pokazują, że Polacy są często nieostrożnymi kierowcami. Co piąty Polak za kierownicą nie zapina pasów bezpieczeństwa. A co dziesiąty wypadek jest spowodowany przez pijanego kierowcę.

(c) etransport.pl



Temat: Smutne ale prawdziwe czyli kronika wydarzeń Kalisza.
Według Mnie kolejny temat warty dyskusji.Piszcie co myslicie na ten temat.Moje zdanie jest takie że kierowcom jest potrzebna głębsza edukacja.

Nieskuteczne fotoradary
W ub.r. kierowcy z naszego regionu, którym fotoradary zrobiły zdjęcia, zapłacili ok. 3 mln zł!

W 2008 r. policja zrobiła kierowcom przekraczającym prędkość ponad 10 tys. zdjęć. To dwa razy więcej, niż w roku 2007. Niestety, represje okazują się nieskuteczne – wypadków było tyle samo, a na drogach w regionie zginęło 7 osób więcej. Czy więc montując fotoradary naprawdę chodzi o bezpieczeństwo?

– W Australii policja wytyczyła parkingi co 50 km, na których serwuje się darmową kawę. W ten sposób mobilizuje się kierowców do odpoczynku i relaksu, co ma istotny wpływ na bezpieczeństwo.
W Polsce trudno nie oprzeć się wrażeniu, że działania policji względem kierowców ograniczają się do stosowania represji.
Zarówno w Polsce i w Australi mówi się, że wszystko po to, by ,,poprawić bezpieczeństwo na drogach. Zatem jaki jest skutek?

Zdecydowanie
więcej ofiar
Statystyki są na razie jedynym kryterium ukazującym bezpieczeństwo (a raczej niebezpieczeństwo) na drogach. I mimo wysiłków wielu instytucji – od zarządców dróg wszystkich szczebli, poprzez wojewódzkie ośrodki ruchu drogowego, po policję – dane za 2008 rok, dotyczące wypadków w Kaliszu i powiecie kaliskim, są przynajmniej niepokojące.
– W 2008 r. zanotowaliśmy 169 wypadków – informuje młodszy aspirant Bożena Majewska z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji w Kaliszu. – Rannych zostało w sumie 240 osób. 27 zginęło na miejscu, a kolejnych 11 zmarło w ciągu 30 dni po zdarzeniu. Zanotowaliśmy 2577 kolizji drogowych.
– Na bezpieczeństwo ruchu drogowego wpływają trzy elementy: człowiek, pojazd i droga – przyznaje naczelnik Sekcji Ruchu Drogowego KMP w Kaliszu Jacek Cichy. – Na pewno wzrost ofiar śmiertelnych wypadków w 2008 r. jest znaczny. Każdy wypadek ze skutkiem śmiertelnym jest tragedią i świadczy o tym, że bezpieczeństwo w ruchu drogowym nie jest najlepsze. Trzeba pamiętać o tym, że w ciągu ostatnich dwóch – trzech lat do Polski sprowadzono kilka milionów samochodów; widać to po drogach i na ulicach, że przybyło samochodów. Niestety, nie przybyło dróg – przynajmniej w takim stopniu, w jakim byśmy chcieli. To wszystko wpływa na to, że zdarzeń drogowych jest więcej, a ich skutek jest bardziej tragiczny. Przyczyny wypadków powtarzają się z roku na rok: najczęstszymi w roku 2008 były: nieudzielenie pierwszeństwa przejazdu i nadmierna prędkość. Na bieżąco analizujemy stan bezpieczeństwa i staramy się dostosować dyslokację służby – czyli obecność patroli – tam, gdzie najczęściej mają miejsce wypadki. Czasami wpływ policji na wypadek drogowy jest niewielki albo zerowy. Jako przykład mogę podać wypadek, w którym nietrzeźwy pieszy leży na środku jezdni i najeżdża na niego samochód czy przypadek, gdy nietrzeźwy pieszy zatacza się z pobocza wprost pod nadjeżdżający pojazd. (q)

Więcej w Życiu Kalisza




Temat: Motocyklowe popisy bywają niebezpieczne :))))))
Na dwóch kołach

Motocyklowe popisy bywają niebezpieczne

Wraz z wiosną na drogach całego regionu zachodniopomorskiego zaczyna się motocyklowe szaleństwo. Policjanci przyznają, że na zatłoczonych szosach nie są w stanie walczyć z takimi drogowymi piratami.

Irek Bieniek, motocyklista z dużym doświadczeniem, wieloletni organizator rajdów motocyklowych w Polanowie i w Bagiczu pod Kołobrzegiem:

- Ludzie przez całą zimę przygotowują maszyny do kwietniowej ekspozycji. Po remontach i konserwacjach nasze rumaki mają prawo pohasać. Optymalne warunki drogowe dla motocyklistów, gdy jest sucho i ciepło, panują tylko do połowy września, czyli cztery miesiące w roku. Mamy mało czasu!

Jednak motocyklowe popisy to bardzo ryzykowne hobby. W ostatnich latach w okolicach Koszalina, doszło do kilku tragicznych wypadków z udziałem motocyklistów. Nie przez przypadek, w konwencji czarnego humoru, o szarżujących kierowcach mówi się "dawcy organów".

Na nieczynnym lotnisku w Bagiczu, gdzie co roku odbywają się ogólnopolskie zloty motocyklowe, jadący z dużą prędkością 41-latek z Braniewa próbował, podczas jednej z ostatnich imprez, ominąć idące po pasie kobiety. Skręcił i potrącił siedzącego na motorze 49-letniego mieszkańca Słupska. Obaj mężczyźni zginęli. W Polanowie 28-latek zabił się podczas zlotu, uderzając motocyklem w drzewo. Pasażerka z ciężkimi obrażeniami ciała trafiła do szpitala.

Również w tym roku w Zachodniopomorskiem odbędzie się 10 imprez motocyklowych. Motocykliści twierdzą, że spotykają się przede wszystkim dla wymiany doświadczeń i wspólnej zabawy. Dlaczego więc dochodzi do wypadków?

- Każdy ze zmotoryzowanych uczestników zlotu podpisuje regulamin - przypomina Irek Bieniek. - Określamy w nim, że poza ogrodzonym terenem motocykliści bawią się na własne ryzyko. Nie możemy odpowiadać za czyjś brak wyobraźni.

Policjanci z drogówki otwarcie przyznają, że mają problemy z szybko jeżdżącymi motocyklistami. - Na zatłoczonych szosach nie jesteśmy w stanie z nimi walczyć - mówi Wiktor Kamiński, naczelnik sekcji ruchu drogowego Komendy Miejskiej Policji w Koszalinie.

- W grę wchodzi nie tylko kwestia prędkości jazdy. W pościgach nie możemy ryzykować bezpieczeństwa innych użytkowników dróg. Chyba, że uda nam się dostrzec numery rejestracyjne maszyny. Wtedy możemy wezwać pirata na rozmowę dyscyplinującą albo ukarać mandatem.

Zabieranie prawa jazdy najgroźniejszym motocyklistom, którzy stwarzają realne zagrożenie w ruchu drogowym, w ocenie policji niewiele daje. - U tych ludzi pasja bierze górę nad zdrowym rozsądkiem - mówią policjanci ze szczecińskiej drogówki. - Wielokrotnie zatrzymywaliśmy motocyklistów, którzy nie mieli prawa siadać za kierownicą. Najlepszym wyjściem byłaby czasowa konfiskata maszyny, ale na to nie pozwalają przepisy.

Nawet sami egzaminatorzy twierdzą, że zasady wydawania prawa jazdy na motocykle są u nas zbyt liberalne. - Kandydat na kierowcę uczy się, jak skręcać i zatrzymywać pojazd, i jak wykonywać nim ósemki - wyjaśnia egzaminator (prosił o zachowanie anonimowości). - Tymczasem kursant powinien wyjeździć określoną liczbę godzin w terenie i to bardzo surowym, żeby na przykład w trudnych warunkach leśnych, podczas pokonywania przeszkód, mógł nauczyć się opanowania. Jak wynika ze statystyk policyjnych do największej liczby wypadków motocyklowych dochodzi w lipcu i sierpniu. - Pierwsze zdarzenia notujemy już w kwietniu - przypominają policjanci ze szczecińskiej drogówki. - Motocykliści najczęściej szarżują w weekendy, na drogach podmiejskich, podróżując bez pasażerów. W 1999 roku motocykliści spowodowali 62 wypadki (17 osób zginęło, a 73 zostały ranne), w 2000 roku - 54 (12 zabitych, 58 rannych), w 2001 roku - 40 (8 zabitych, 48 rannych), w 2002 roku - 45 (4 zabitych, 47 rannych), a w 2003 roku - 52 (10 zabitych, 50 rannych).

Nietrzeźwi motocykliści spowodowali 16 wypadków w 1999 roku, 12 w 2000 roku, 9 w 2001 roku, 10 w 2002 roku i 12 w ubiegłym roku.

Policja zachodniopomorska nie wyklucza, że idąc w ślady świętokrzyskich policjantów, którzy prowadzą Akademię Bezpiecznej Jazdy, zorganizuje dla amatorów szybkiej jazdy na motocyklach szkolenia praktyczne z udziałem jednego z mistrzów wyścigów motoryzacyjnych.

Motocykliści chętnie biorą udział w różnych zlotach i paradach

autor: Piotr Pawłowski
zdjęcia: Kamil Jurkowski
Giełda Samochodowa, nr 33/2004 (892)
z dnia: 27 kwietnia 2004 roku




Temat: Wypadki na autostradach
Tragicznego ostatniego weekendu wakacji na drogach ciąg dalszy. Na autostradzie A2 zderzyły się dwa tiry, a na A4 doszło do dwóch wypadków, w których brało udział w sumie pięć samochodów. Trzy osoby są ranne.

Jak poinformował dyżurny Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu, do pierwszego wypadku na A4 doszło na 172 km autostrady, w powiecie strzelińskim, gdzie zderzyły się 3 samochody. W efekcie utworzył się korek, sięgający aż do powiatu oławskiego. Później, na stojącą w korku ciężarówkę najechało auto osobowe. W drugim wypadku 3 osoby zostały ranne. Na miejscu przez kilka godzin tworzyły się korki.

Wypadek na A2
Wcześniej na 196 kilometrze autostrady A2, między Wrześnią a Poznaniem, w okolicy Środy Wielkopolskiej zderzyły się dwa tiry. Trasa była zablokowana kilka godzin. Jedna z ciężarówek była przewrócona, a druga rozbita. Na wywrócony pojazd najechało kolejne auto. Według policji kierowca jednego z samochodów mógł zasnąć za kierownicą, zjechać na pobocze i doprowadzić do wywrócenia pojazdu.

Niebezpiecznie i groźnie
Już w piątek doszło do kilkunastu groźnych wypadków. W Rogówku (woj. kujawsko- pomorskie) zginęła młoda kobieta, której auto zderzyło się z autobusem wiozącym ludzi do pracy. Do wypadku doszło na drodze krajowej nr 15 z Torunia do Olsztyna. 23-letnia kobieta najprawdopodobniej straciła panowanie nad autem i czołowo zderzyła się z autobusem wiozącym ludzi do pracy. Kobieta zginęła na miejscu, trzy ranne osoby z autobusu odwieziono do szpitala.

W innym wypadku w woj. kujawsko-pomorskim, na drodze krajowej nr 10 samochód osobowy zderzył się z ciężarówką. Jedna osoba nie żyje.

Tragedia na dwupasmówce
W wypadku na krajowej drodze nr 81 zginęła jedna osoba, a jedna została poważnie ranna. Do wypadku doszło, gdy jadący od strony Katowic dodge colt z niewiadomej przyczyny przejechał przez pas zieleni i znalazł się na przeciwnym pasie ruchu. Zderzył się tam czołowo z nadjeżdżającym dostawczym citroenem berlingo. Zginął pasażer dodge'a, nieprzytomnego kierowcę tego samochodu przetransportowano śmigłowcem do szpitala św. Barbary w Sosnowcu.

Po wypadku, zablokowana została jezdnia dwupasmówki w stronę Katowic. Ruch odbywał się tylko jedną nitką, co spowodowało powstanie na tej ruchliwej trasie parokilometrowych korków zarówno od strony Mikołowa, jak i Katowic. Droga została odblokowana po trzech godzinach.

O godzinie 18.45. wóz straży pożarnej pędzący do akcji ratowniczej, zderzył się czołowo z tirem. Wypadek zdarzył się w Bulowicach (woj. małopolskie) na drodze krajowej nr 52. Efekt? - Dwóch strażaków i kierowca tira zostali przewiezieni z obrażeniami do szpitala - potwierdził kom. Jerzy Kozioł ze straży pożarnej w Oświęcimiu. Wóz strażacki należał do jednostki ratowniczo-gaśniczej w Andrychowie.

Śmigłowcem do szpitala
W piątek rano na drodze krajowej nr 7 w Kuklinie (mazowieckie) jedna osoba została ranna w zderzeniu trzech samochodów. W okolicach Łochowa (również mazowieckie) także jedna osoba została poszkodowana. Także na Mazowszu (w okolicach Sieciechowa) doszło do zderzenia samochodu osobowego z ciężarówką. Jedna osoba została ranna.

Po południu do wypadku doszło w miejscowości Kuczyńskie. Zderzyły się tam dwa samochody osobowe i karetka.
W Dolnośląskim na drodze nr 34 samochód wypadł z drogi. Jedna osoba zginęła, dwie zostały ranne. W innym miejscu tego województwa, w Szklarskiej Porębie, dachował samochód osobowy. Natomiast na drodze wojewódzkiej nr 396 TIR zderzył się z osobówkę. Rannego ewakuował medyczny śmigłowiec.

Policja ostrzega
Ostatni weekend wakacji z pewnością przyniesie na drogach wzmożony ruch. Policja apeluje o ostrożność i zdjęcie nogi z gazu. Podczas ostatniego długiego weekendu na drogach zginęło blisko 60 osób, a ponad 800 zostało rannych.

Źródło: PAP/TVN24



Temat: Kolejny wypadek z udziałem szynobusu
http://darlowo.info/info.php?nazwa=miasto&id=1390

(2007-04-30)
Kolejny wypadek z udziałem szynobusu

(fot. Grzegorz Szymański dla darlowo.info).
(fot. Grzegorz Szymański dla darlowo.info).
(fot. Grzegorz Szymański dla darlowo.info).

Tragicznie zakończyła się tegoroczna majówka dla turystów z Łodzi, którzy
przyjechali do Darłowa. Kierowca osobowego renault safrane zignorował znak
STOP na przejeździe i wjechał wprost pod nadjeżdżający szynobus relacji
Sławno-Darłowo. Mimo niewielkiej prędkości z jaką pociągi pokonują ten
przejazd, szynobus jeszcze kilka metrów pachał przed sobą samochód osobowy
zanim się zatrzymał. W wyniku wypadku trzy osoby z renault zostały ranne. Do
wypadku doszło na skrzyżowaniu drogi wylotowej z Darłowa w kierunku
Koszalina z linią kolejową Darłowo-Sławno ok. godziny 14.

Jest to już kolejny wypadek z udziałem autobusu szynowego w Darłowie.
Przypomnijmy, że niespełna miesiąc temu dokładnie w tym samym miejscu w
pociąg uderzył kierowca ciężarówki. O czym informowaliśmy na łamach portalu
darlowo.info tutaj.

Podobnie było w 2005 roku, kiedy szynobus także uległ wypadkowi, w wyniku
zderzenia z tirem. Zdjęcia oraz informację na ten temat są dostępne w
portalu tu.

Tragiczny długi weekend

251 wypadków, w których zginęły 22 osoby, a 332 zostały ranne - to żniwo
rozpoczętego właśnie długiego weekendu - informuje kom. Marcin Szyndler z
Komendy Głównej Policji. 362 nietrzeźwych kierowców zatrzymano w piątek i
450 - w sobotę.

Ten weekend nie wyróżnia się niczym wśród innych - ocenia kom. Marcin
Szyndler. - Jest spora liczba podróżnych, którzy wybrali się poza teren
swojego województwa, ale, poza remontami, nie ma dodatkowych utrudnień.

Policjanci prowadzą wzmożone kontrole na drogach całego kraju. Zwracają
szczególną uwagę na prędkość, stan techniczny pojazdów, prawidłowy sposób
przewożenia dzieci i trzeźwość kierowców. W całej Polsce zlokalizowanych
zostało ok. 1000 punktów pomiaru prędkości. Policjantów wesprą foto- i
wideorejestratory. Tak będzie do końca długiego weekendu.

Niestety, wciąż wiele osób wsiada za kierownicę po alkoholu. Od piątku
zatrzymano 814 nietrzeźwych kierujących. Dzieje się to mimo tylu apeli,
próśb, a nawet gróźb - bo przecież działają sądy 24-godzinne, możemy także
zatrzymać samochód na poczet przyszłych orzeczonych kar, a kierowcy, którzy
mają powyżej 0,5 promila alkoholu we krwi, popełniają przestępstwo, za które
grozi do dwóch lat więzienia - przypomina kom. Szyndler. - Dlatego apeluję
jeszcze raz: po wczorajszym grillu z piwkiem, odpocznijmy, a w podróż
wybierzmy się, kiedy będziemy mieli pewność, że jesteśmy absolutnie trzeźwi.

Kierowcy powinni pamiętać też, że od 17 kwietnia mają obowiązek jazdy z
włączonymi światłami mijania przez całą dobę. Nad przestrzeganiem tego
przepisu również czuwają policjanci.





Temat: Co robi Policja w twoim mieście?
Powrócę do wątku który mnie tak nurtuje. A to przy okazji kolejnego tragicznego wypadku na przejeździe kolejowym w Wielkopolsce.
Kiedy zdawałem na prawo jazdy i wcześniej mając "Prawo o ruchu drogowym' jako przedmiot w szkole, wbijano mi w głowę odpowiedzialność jaką ponoszę wjeżdżając na torowisko. Odpowiedzialność za siebie, pasażerów i ludzi jadących pociągiem. Utrwaliłem sobie w głowie świadomość tego że na przejazdach mieszka śmierć.
Rano oglądając TVN24 i zdjęcia z wypadku zadałem sobie pytanie, czy Policja w Wielkopolsce która usiana jest wręcz niestrzeżonymi przejazdami kolejowymi nie jest współwinna kolejnej tragedii. Z pełną odpowiedzialnością tych słów piszę iż uważam że Policja jest współwinna nieodpowiedzialnych zachowań kierowców na przejazdach kolejowych.
Już to wytłumaczę. Zwykli, nieświadomi swojej odpowiedzialności kierowcy nagminnie popadają w rutynę i łamią rożne niezwykle istotne dla przeżycia na drodze przepisy, kiedy zdają sobie sprawę z tego ze za plecami może czaić się wideo rejestrator a w krzakach stoją jak zwykle, niektórzy z nich zdejmują nogę z gazu. I słusznie.
Jednakże z moich obserwacji, wynika że w szczególności obawiamy się mandatu za prędkość i to nas hamuje. Nic jednak w Wielkopolsce nie trzyma nas przed wjazdem na torowisko, omijając znaki bezwzględnego zatrzymania, ani rozsądek, ani świadomość odpowiedzialności ani bat na bezmózgowców który od nas, społeczeństwa otrzymał aparat władzy.
Nie raz obserwowałem jak w Wielkopolsce całe sznury pojazdów przejeżdżają nie zatrzymując się na "stopie", widziałem jak się wjeżdża na migających czerwonych sygnalizatorach, codziennie widzę jak olewa się zasadę nie ruszania na torowisko dopóki nie podniesie się szlaban a światła ostrzegawcze nie zgasną. Palcem wskażę przejazdy w Szamotułach i okolicy na których się wyprzedza tych co znaki respektują. A mało tego, widuję jak panowie Policjanci robią tak właśnie co na pewno wpływa na świadomość młodych kierowców którzy to obserwują.
Odkąd jeżdżę samochodem, nigdy nie spotkałem się z Policją pilnująca przejazdu kolejowego, jedyne czego pilnują w Wielkopolsce to wjazdów na tereny zabudowane. Dlatego uważam że nieustannie ignorując proceder niestosowania się do zasad obowiązujących na przejazdach kolejowych, Policja przyczynia się do wypadków jakie powodują pozbawieni jakichkolwiek lejców i bata, nieświadomi odpowiedzialności kierowcy.
Bo według mojego prywatnego rozumowania, Policja jest także po to by ustrzec nas samych przed własną głupotą.

Wypadek.

Wpisz sobie w gogle "wypadek na torach wielkopolska"



Temat: fotki z wypadku

Sądzę, że nie należy się jakoś szczególnie wzruszać tymi zdjęciami bo w niczym to tym ludziom już nie pomoże, ani żal, ani brak apetytu, ich już nie ma. .
Owszem, ich już nie ma, ale gdyby kilka sekund wcześniej każda z ofiar a w szczególności ci, którzy własną "głupotą" spowodowali wypadek lub przyczynili się do takich tragicznych następstw, wyobrazili sobie do czego może dojść, to napewno by żyli.
Większość z tych wypadków jest spowodowana przez człowieka, nie przez samochody lub inne pojazdy, ale przez nas samych, a pojazd jest tylko narzędziem, jak ktoś tu już raczył to pięknie napisać. My także jesteśmy ludźmi i jeżeli dopuszczając się złamania przepisów drogowych lub brawurowej jazdy nie będziemy myśleć o najgorszych następstwach takiego zachowania to również możemy doprowadzić do nieszczęścia dla nas samych i osób trzecich, które w niczym nie są temu winne.

Co innego wystarczy wyobrazić sobie sytuację gdy Ty, to odnosi się do wszystkch, prowadzisz auto i wieziesz bliską Ci osobę, nie wiem, ukochaną, dziecko, babcię, ojca. Po obejrzeniu takich scen zrobisz wszystko, żeby coś takiego nie przytrafiło się bliskiej Tobie osobie
A gdy jedziesz sam i w tragedię wciągasz osobę obcą, to rodzina tej osoby się już nie liczy?

Dopóki są to obcy ludzie, dalecy, nie dotyczy to Ciebie, więc się tym nie przejmiesz
Czyli wnioskować mam, że jeśli mnie i moim bliskim nic się nie dzieje to mogę robić na drodze wszystko co mi się podoba?
Wiem Kuba co masz na myśli i doskonale to rozumiem, ale każda tragedia jak na fotach powinna dawać do zrozumienia, że każdy z nas jest potencjalną ofiarą lub "zabójcą" i powinniśmy "dziękować bogu", że mamy możliwość do pewnych refleksji i wyciągnięcia wniosków z przykładów jakie "zareprezentowali na zdjęciach obcy ludzie" a nie czekać, aż będzie to ktoś bliski.
Wybacz, ale dla mnie osobiście jeżeli te zdjęcia nie sprowokowałyby do poruszających odczuć, lecz podczas których zajadałbym coś pysznego, to albo ze mną jest coś nie tak i nie tylko ze mną, że nie potrafię sobie wyobrazić rzeczywistość danej tragedii, albo, że nie mam w sobie poczucia wartości życia dla drugiego człowieka. Tym bardziej, że nie jest to dla mnie obojętne z racji tego, że spotykam się z czymś podobnym na codzień, co mogłoby być "przyzwyczajeniem do widoków".

Oczywiście nie odbieraj mojej wypowiedzi jakbym Cię "napastował" własnymi przemyśleniami, ale pojawił się wątek, każdy wyraził własne:ach, ech, och i myslę, że jest to teraz dobry moment na przedstawienie własnych refleksji i wniosków po obejrzeniu tych szokujących zdjęć.
Faktem jest, że nie są to katastrofy lotnicze, kolejowe lub inne w których przeważnie sprawcą jest człowiek i My sami nie możemy już mieć na to wpływu, ale jesteśmy kierowcami i to w Naszych rękach leży życie Nasze, bliskich Nam osób i osób trzecich.
I z taką świadomością zalecałbym jeżdzić, aby uchronić się przed tragedią.



Temat: Wypadek polskiego autokaru we Francji. 27 osób nie zyje

Polityka z ofiarami w tle

Premier zaczął kampanię wyborczą. Kiełbasą wyborczą jest 100 tys. zł dla rodziny każdego poszkodowanego w wypadku we Francji. Prezydent dorzucił jeszcze trzydniową żałobę narodową. A media też robią na tej tragedii swój biznes.

Po co ta cała szopką? Gdyby rządzący chcieliby być konsekwentni w tego typu działaniach żałoba trwałaby cały rok, a minister finansów popełniłby harakiri, ponieważ nie starczyłoby w skarbie państwa pieniędzy dla wszystkich rodzin ofiar wypadków drogowych.

W sobotę zginęły w wypadku lotniczym dwie rodziny - w sumie 5 osób. Dla ich bliskich to taka sama tragedia jak dla innych wypadek autokaru we Francji. Zatem dlaczego prezydent nie poleciał na to lotnisko w Bieszczady i nie oddał hołdu tym którzy zginęli? Dlaczego rodziny ofiar katastrofy lotniczej nie dostaną po 100 tys. z moich podatków? Ich śmierć była równie tragiczna jak pielgrzymów we Francji!

Czym różni się każdy wypadek na E7 do Gdańska czy na Gierkówce w okolicach Katowic od tego co się stało we Francji? Dlaczego prezydent co weekend nie lata na Zakopiankę gdzie zawsze zdarzy się kilka śmiertelnych wypadków żeby obejrzeć miejsce tragedii?

W zeszłym roku według danych KG Policji na drogach zginęło 3666 osób. To daje 70,5 ofiary co tydzień. Dlaczego zatem co weekend nie mamy ogłaszanej żałoby narodowej?

Przecież premier z prezydentem co weekend powinni się dwoić i troić na wylotach wszystkich dróg składając kondolencje. Powinny powstać setki nowych etatów osób piszących listy z wyrazami współczucia w imieniu najwyższych władz państwowych. Ale nic takiego nie ma miejsca. Dlaczego?

Odpowiedź jest prosta bo te katastrofy są mniej medialne. Spiralę szaleństwa wokół tego co stało się we Francji (żal mi tych, którzy zginęli, współczuję ich rodzinom, ale czym jest 26 zmarłych osoby wobec liczby ofiar wypadków drogowych w czasie długich weekendów? Np. w czasie zeszłorocznego weekendu sierpniowego zginęło w sumie 80 osób!) nakręciły niestety media.

A ci którzy giną w każdy weekend na polskich drogach mają "pecha", bo nie umierają w jednym miejscu. Gdyby tak było, to TVN24 i TVP3 mogłyby tam pojechać zrobić żal ściskające serce relacje z opisem zmasakrowanych ciał. A prześliczne, wypindrzone, wydekoltowane i raczej mało rozgarnięte reportereczki mogłyby w kółko zadawać sprowadzanym na miejsce w ilościach hurtowych ekspertom głupiutkie pytanie: "czy musiało dojść do tragedii i kto jest jej winny?"

Władze chcąc się pokazać natychmiast udałyby się na miejsce składać kondolencje i zapewniać, że taki wypadek się nie powtórzy. Mister Ziobro miałby okazję zapewnić na zwołanej ad hoc konferencji prasowej, że prokuratura zbada czy konkretny fragment drogi nie został wybudowany wbrew regułom sztuki i czy firma budowlana miała wszystkie pozwolenia. Minister Polaczek mógłby zapewniać, że poprawi się jakość kształcenia kierowców. A premier rozdawać pieniądze rodzinom ofiar.

„Nic tak nie ożywia fotografii jak dobry trup" - mawiają fotoreporterzy. "Nic tak nie podnosi poparcia jak ogrzanie się ciepełku świeżego jeszcze trupa" - mogliby powiedzieć politycy. I hurtem pędza w miejsca wypadków, lub przynajmniej komentują wypadek ze swoich gabinetów siedząc na wygodnych fotelach. I co z tego, że z ich oczu bije fałszywy żal. Ciemny lud to kupi.
Publika siedząc wygodnie w fotelach i zajadając czekoladki czy pijąc drinki emocjonuje się każdym słowem polityka oraz krwawymi obrazkami z miejsca tragedii.

Kiedyś pracowałem w brukowcu. W czasie lata miał miejsce wypadek autokaru wiozącego dzieci na kolonie. Pamiętam długa kłótnie naczelnej i prowadzącego numer (z wrzaskami na pół newsroomu) czy dać na okładkę zdjęcie zakrwawionego misia, pluszowej przytulanki leżącej na środku drogi. Ostatecznie zdjęcie poszło. Dziś w TV można zobaczyć o wiele bardziej krwawe ujęcia z miejsc wypadków. Operatorzy kamer wejdą z butami wszędzie. Telewizje epatują nas cierpieniem, bo to akurat świetny temat na czas wakacyjnego sezonu ogórkowego. Trzy dni lajfów z miejsca, w którym kiedyś zdarzył się wypadek.

Dziś media wyznaczają śmierć ilu osób jest już wielką tragedią. Media w pogoni za sensacją zrobią wiele.
Dawno, dawno temu wpadłem do newsroomu pewnej stacji radiowej akurat w chwili kiedy zeszła depesza, ze prezydent USA (bodajże Bill Clinton) rozważa interwencje wojskową w Kosowie. Reakcja osoby odpowiedzialnej za serwisy na tę wiadomość: „super, wydawcy już zacierają ręce, bo będzie czym zapełnić serwisy!"

Wiecie ile polityków obchodzą ofiary katastrof? Nic. Kilka lata temu była dość poważna powódź. Politycy na lewo i prawo opowiadali o tragedii i o tym, że trzeba pomóc powodzianom. W Sejmie stanęły trzy skarbonki. W czasie bodajże dwóch sesji parlamentu uzbierało się w nich zaledwie kilkaset złotych!
Dla PiS ta katastrofa wydarzyła się w najlepszym momencie. Premier prezydent mogą pokazać się w mediach. Popłakać na ekranie nad ciałami ofiar. Rodzinom wręczyć czeki. Słowem piękna katastrofa. A elektorat będzie bił brawo. Tym bardziej, że poszkodowani to uczestnicy pielgrzymki.

Media na chwilę zapominają o problemach koalicyjnych. Lepper z Giertychem nie mają dostępu do mediów. A premier z prezydentem pomagają rodzinom ofiar. Boże jakie to piękne. I jakie fałszywe.

A Ty Bezimienny Trupie z lasu w okolicach lotniska w Bieszczadach miałeś pecha. Samolot nie rozbił się aż tak spektakularnie żeby kamery tam pojechały. A w ślad za kamerami sznur polityków i pomoc ze strony państwa.

źródło:osiecki.salon24.pl

Tekst dosyc drastyczny, ale....



Temat: Pierdolić oficjalne sondaże II
http://osiecki.salon24.pl/24779,index.html

Premier zaczął kampanię wyborczą. Kiełbasą wyborczą jest 100 tys. zł dla rodziny każdego poszkodowanego w wypadku we Francji. Prezydent dorzucił jeszcze trzydniową żałobę narodową. A media też robią na tej tragedii swój biznes.

Po co ta cała szopką? Gdyby rządzący chcieliby być konsekwentni w tego typu działaniach żałoba trwałaby cały rok, a minister finansów popełniłby harakiri, ponieważ nie starczyłoby w skarbie państwa pieniędzy dla wszystkich rodzin ofiar wypadków drogowych.

W sobotę zginęły w wypadku lotniczym dwie rodziny - w sumie 5 osób. Dla ich bliskich to taka sama tragedia jak dla innych wypadek autokaru we Francji. Zatem dlaczego prezydent nie poleciał na to lotnisko w Bieszczady i nie oddał hołdu tym którzy zginęli? Dlaczego rodziny ofiar katastrofy lotniczej nie dostaną po 100 tys. z moich podatków? Ich śmierć była równie tragiczna jak pielgrzymów we Francji!

Czym różni się każdy wypadek na E7 do Gdańska czy na Gierkówce w okolicach Katowic od tego co się stało we Francji? Dlaczego prezydent co weekend nie lata na Zakopiankę gdzie zawsze zdarzy się kilka śmiertelnych wypadków żeby obejrzeć miejsce tragedii?

W zeszłym roku według danych KG Policji na drogach zginęło 3666 osób. To daje 70,5 ofiary co tydzień. Dlaczego zatem co weekend nie mamy ogłaszanej żałoby narodowej?

Przecież premier z prezydentem co weekend powinni się dwoić i troić na wylotach wszystkich dróg składając kondolencje. Powinny powstać setki nowych etatów osób piszących listy z wyrazami współczucia w imieniu najwyższych władz państwowych. Ale nic takiego nie ma miejsca. Dlaczego?

Odpowiedź jest prosta bo te katastrofy są mniej medialne. Spiralę szaleństwa wokół tego co stało się we Francji (żal mi tych, którzy zginęli, współczuję ich rodzinom, ale czym jest 26 zmarłych osoby wobec liczby ofiar wypadków drogowych w czasie długich weekendów? Np. w czasie zeszłorocznego weekendu sierpniowego zginęło w sumie 80 osób!) nakręciły niestety media.

A ci którzy giną w każdy weekend na polskich drogach mają "pecha", bo nie umierają w jednym miejscu. Gdyby tak było, to TVN24 i TVP3 mogłyby tam pojechać zrobić żal ściskające serce relacje z opisem zmasakrowanych ciał. A prześliczne, wypindrzone, wydekoltowane i raczej mało rozgarnięte reportereczki mogłyby w kółko zadawać sprowadzanym na miejsce w ilościach hurtowych ekspertom głupiutkie pytanie: "czy musiało dojść do tragedii i kto jest jej winny?"

Władze chcąc się pokazać natychmiast udałyby się na miejsce składać kondolencje i zapewniać, że taki wypadek się nie powtórzy. Mister Ziobro miałby okazję zapewnić na zwołanej ad hoc konferencji prasowej, że prokuratura zbada czy konkretny fragment drogi nie został wybudowany wbrew regułom sztuki i czy firma budowlana miała wszystkie pozwolenia. Minister Polaczek mógłby zapewniać, że poprawi się jakość kształcenia kierowców. A premier rozdawać pieniądze rodzinom ofiar.

„Nic tak nie ożywia fotografii jak dobry trup" - mawiają fotoreporterzy. "Nic tak nie podnosi poparcia jak ogrzanie się ciepełku świeżego jeszcze trupa" - mogliby powiedzieć politycy. I hurtem pędza w miejsca wypadków, lub przynajmniej komentują wypadek ze swoich gabinetów siedząc na wygodnych fotelach. I co z tego, że z ich oczu bije fałszywy żal. Ciemny lud to kupi.
Publika siedząc wygodnie w fotelach i zajadając czekoladki czy pijąc drinki emocjonuje się każdym słowem polityka oraz krwawymi obrazkami z miejsca tragedii.

Kiedyś pracowałem w brukowcu. W czasie lata miał miejsce wypadek autokaru wiozącego dzieci na kolonie. Pamiętam długa kłótnie naczelnej i prowadzącego numer (z wrzaskami na pół newsroomu) czy dać na okładkę zdjęcie zakrwawionego misia, pluszowej przytulanki leżącej na środku drogi. Ostatecznie zdjęcie poszło. Dziś w TV można zobaczyć o wiele bardziej krwawe ujęcia z miejsc wypadków. Operatorzy kamer wejdą z butami wszędzie. Telewizje epatują nas cierpieniem, bo to akurat świetny temat na czas wakacyjnego sezonu ogórkowego. Trzy dni lajfów z miejsca, w którym kiedyś zdarzył się wypadek.

Dziś media wyznaczają śmierć ilu osób jest już wielką tragedią. Media w pogoni za sensacją zrobią wiele.
Dawno, dawno temu wpadłem do newsroomu pewnej stacji radiowej akurat w chwili kiedy zeszła depesza, ze prezydent USA (bodajże Bill Clinton) rozważa interwencje wojskową w Kosowie. Reakcja osoby odpowiedzialnej za serwisy na tę wiadomość: „super, wydawcy już zacierają ręce, bo będzie czym zapełnić serwisy!"

Wiecie ile polityków obchodzą ofiary katastrof? Nic. Kilka lata temu była dość poważna powódź. Politycy na lewo i prawo opowiadali o tragedii i o tym, że trzeba pomóc powodzianom. W Sejmie stanęły trzy skarbonki. W czasie bodajże dwóch sesji parlamentu uzbierało się w nich zaledwie kilkaset złotych!
Dla PiS ta katastrofa wydarzyła się w najlepszym momencie. Premier prezydent mogą pokazać się w mediach. Popłakać na ekranie nad ciałami ofiar. Rodzinom wręczyć czeki. Słowem piękna katastrofa. A elektorat będzie bił brawo. Tym bardziej, że poszkodowani to uczestnicy pielgrzymki.

Media na chwilę zapominają o problemach koalicyjnych. Lepper z Giertychem nie mają dostępu do mediów. A premier z prezydentem pomagają rodzinom ofiar. Boże jakie to piękne. I jakie fałszywe.

A Ty Bezimienny Trupie z lasu w okolicach lotniska w Bieszczadach miałeś pecha. Samolot nie rozbił się aż tak spektakularnie żeby kamery tam pojechały. A w ślad za kamerami sznur polityków i pomoc ze strony państwa.

Zdaje sobie sprawę z tego, że tym wpisem narażę się kilku osobom. I mało mnie to obchodzi. Czas powiedzieć, że jest to szopka. I jeszcze jedno. Nie atakuje PiS. Zdaję sobie sprawę z tego, że tak samo zachowaliby się będąc przy władzy przedstawiciele PO czy SLD. Takie czasy, ze politycy zrobią wszystko byle dobrze wypaść w mediach. A każda okazja jest dobra żeby pokazać się w TV.



Temat: Wypadek reporterów
Nie wiadomo kto prowadził ferrari, które rozbiło się na ulicy Puławskiej w Warszawie. - Stan samochodu jest taki, że biegli będą musieli ustalić czy za kierownicą siedział Maciej Zientarski czy Jarosław Zabiega - mówi portalowi "Gazeta.pl" Mariusz Mrozek z Komendy Stołecznej Policji. Biegli będą też musieli ustalić czy obaj dziennikarze mieli zapięte pasy bezpieczeństwa.
Zobacz powiekszenie
Fot. Radek Pietruszka PAP
Szczątki samochodu ferrari, które stanęło w płomieniach kilka chwil po wypadku
Zobacz powiekszenie
Fot. Radosław Jóźwiak / AG
Maciej Zientarski z ojcem Włodzimierzem, z którym często tworzą duet dziennikarzy motoryzacyjnych
więcej zdjęć
ZOBACZ WIDEO

*
Na tej trasie były ograniczenia prędkości

Na tej trasie były ograniczenia prędkości

ZOBACZ TAKŻE

* Zientarski znika z bilbordów (28-02-08, 19:06)
* Dziennikarz "SE" jest kolejną osobą, która zginęła w tym miejscu (28-02-08, 17:40)

SERWISY

* Kronika kryminalna

Tragiczny wypadek M. Zientarskiego

- W tymi miejscu gdzie doszło do wypadku nie ma kamer monitoringu miejskiego - mówi "Gazecie.pl" Wojciech Pasieczny ze stołecznej drogówki. - Policjanci na pewno będą sprawdzać zapisy z innych kamer monitoringu, żeby odtworzyć jak ferrari jechało wcześniej i ewentualnie kto siedział za kierownicą.

Maciej Zientarski walczy o życie

Stan Macieja Zientarskiego jest bardzo ciężki, ale stabilny - poinformował lekarz Andrzej Chmura ze Szpitala Klinicznego im. Dzieciątka Jezus w Warszawie, gdzie Zientarski przeszedł operację. Z zeznań świadków wynika, że samochód jechał ok. 200 km/h. Na miejscu zginął pasażer samochodu, dziennikarz "Superexpressu" Jarosław Zabiega.

Lekarz podkreślił, że poszkodowany "cały czas znajduje się w stanie zagrażającym życiu". Aktualnie przechodzi badania i prawdopodobnie w piątek czeka go jeszcze jedna operacja, po której lekarze zamierzają wydać kolejne oświadczenie o stanie zdrowia chorego.

"Pan Zientarski, przyjęty do nas wczoraj po urazie wielonarządowym w bardzo ciężkim stanie, był operowany. Jest w tej chwili w stanie stabilnym, ale nadal bardzo ciężkim. Uraz dotyczy głowy, klatki piersiowej, brzucha, kończyn i kręgosłupa" - poinformował docent Chmura.

Wyjaśnił, że medyczny termin "stan bardzo ciężki-stabilny" oznacza, że "w każdej chwili może nastąpić jakiś przełom w jedną lub drugą stronę i niestety tutaj nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co będzie".

"Robimy szereg badań, jutro rano będzie kolejna operacja. Wtedy będziemy wiedzieć więcej, będzie można też określić, czy w tej operacji udało się wszystko zrobić, czy też będzie potrzebna kolejna" - dodał Chmura.

Świadkowie: Ferrari jechało ponad 200 km/h

Do tragicznego wypadku doszło tuż przed godz. 22.00 na ul. Puławskiej w Warszawie. Kierowca ferrari pędził ul. Puławską w kierunku Piaseczna. Według wstępnych ustaleń za skrzyżowaniem z Wałbrzyską samochód jechał z prędkością ok. 200 km na godzinę (przy ograniczeniu do 50 km/h).

Samochód podskoczył na muldzie i z ogromną prędkością uderzył w filar wiaduktu biegnącego z Ursynowa. Auto rozpadło się na dwie części. Jedna z nich doszczętne spłonęła.

Maciej Zientarski został wyrzucony z samochodu. Pasażer Jarosław Zabiega, zginął na miejscu. Jego ciało znaleziono spalone obok samochodu.

Jak informuje radio RMF FM mężczyźni mieli niezapięte pasy. Jest to jednak niepotwierdzona informacja. Nawet z zapiętymi pasami przy prędkości, którą jechali, mogli zostać wyrzuceni z samochodu razem z fotelami.

Kim jest Maciej Zientarski

Maciej jest synem Włodzimierza Zientarskiego, legendy polskiego światka motoryzacyjnego. W 2007 roku Maciej Zientarski, znany z zamiłowania do szybkiej jazdy, uległ wypadkowi motocyklowemu, z którego jednak wyszedł bez poważniejszych obrażeń.

Nierozłączny ojciec z synem prowadzą wspólnie radiową audycję "Antymotolista" w Antyradiu i program "Pasjonaci" w telewizji Polsat. Wraz z Maciejem Pruszyńskim Zientarski prowadzi też program "V Max" w telewizji TV4, w którym przedstawia luksusowe i sportowe samochody różnych marek.

W tym miejscu były wypadki

Już kilkakrotnie w tym miejscu dochodziło do wypadków. Dwa lata temu w ciągu kilku dni zginęły tu trzy osoby. Jeden z młodych chłopaków zginął wtedy, zapalając znicz na miejscu śmierci kolegi. Ich wspólni znajomi i bliscy zablokowali wówczas na kilkadziesiąt minut pas ruchu. Zarząd Dróg Miejskich obiecał wtedy, że zlikwiduje nierówność jezdni. Jak widać, słowa nie dotrzymał.

Na tej trasie były ograniczenia prędkości

Antyradio, w którym pracuje Maciej Zientarski, apeluje o oddawanie krwi A Rh+. Krew jak informuje radio najlepiej oddawać w szpitalu na ul. Lindleya.

Samochód nie na polskie drogi

Uwielbiane przez miłośników motoryzacji i szybkiej jazdy ferrari, to samochody zupełnie nieprzystosowane do poruszania się po polskich drogach. Zostały zaprojektowane do jazdy po gładkiej nawierzchni autostrady lub wyścigowego toru, a nie do slalomu pomiędzy dziurami i muldami. Wystarczy niewielka nierówność, drobny błąd kierowcy lub kopnięcie gazu by samochód trafił do rowu.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna



Temat: Sprawiedliwość po polsku...

Motocyklista bezkarny na turystycznym szlaku

Motocyklista, który jadąc bez prawa jazdy, śmiertelnie potrącił turystę na szlaku wiodącym w kierunku schroniska na Kudłacze, nie poniesie kary. Prokuratura umorzyła wobec niego postępowanie, bo uznała, że ofiara sama weszła mu pod koła.

- Tę decyzję nie można nazwać inaczej jak skandalem. Każdy człowiek, wchodząc do lasu, winien mieć gwarancję, że nie zostanie tam rozjechany przez pojazd mechaniczny - nie kryje oburzenia mecenas Andrzej Tarnawski reprezentujący rodzinę ofiary. Nie pomogło nawet jego odwołanie do sądu.



- Znowu zwyciężyła bezkarność - mówi rozgoryczona żona potrąconego turysty. 76-letni Wiesław W., inżynier, zapalony podróżnik i filmowiec z Krakowa, był pierwszą ofiarą motocyklistów rozjeżdżających góry. Pod koniec września zeszłego roku, idąc z grupą przyjaciół tzw. czerwoną drogą do schroniska PTTK Kudłacze koło Pcimia, został potrącony przez 25-letniego motocyklistę, który wjechał na szlak. - Nie zatrąbił, usłyszeliśmy go w ostatniej chwili - relacjonuje przyjaciółka ofiary. Motocyklista uderzył w 76-letniego krakowianina. Podróżnik zmarł w krakowskim szpitalu w wyniku uszkodzenia pnia mózgu. Historia opisana przez "Gazetę" wywołała burzę wśród czytelników i miłośników gór.

Tymczasem myślenicka prokuratura po kilkumiesięcznym dochodzeniu sprawę umorzyła. Decydujący dla niej okazał się ruch, jaki wykonał mężczyzna, by ratować przed rozjechaniem psa, który nagle wbiegł na szlak. - Prokuratura mówi o wtargnięciu mojego męża, tymczasem on po prostu wychylił się i został wtedy uderzony w bark - mówi żona ofiary.

Niektórzy świadkowie zeznali, że motocyklista, przejeżdżając koło nich, nawet przyspieszył. Co więcej, on sam przyznał, że widząc grupę turystów, nie zwolnił i jechał z szybkością ok. 40 km/h. Co na to prokuratura? - Prędkość nie ma tu znaczenia. Biegły powołany przez nas jednoznacznie wskazał, że przyczyną wypadku było nagłe wtargnięcie pieszego - mówi rzecznik krakowskiej prokuratury Bogusława Marcinkowska.

Sam ekspert w swojej opinii przyznaje jednak, że prędkość, z jaką jechał sprawca, nie była bezpieczna. Ale zaraz dodaje, że "nawet gdyby jechał wolniej, nie uniknąłby wypadku" - Być może, ale biegły nie zauważa, że redukcja szybkości mogłaby złagodzić skutki najechania na pieszego. Na dodatek motocyklista, wjeżdżając między ludzi, nawet nie dotknął hamulca - podkreśla mecenas Tarnawski.

Na decyzję myślenickiej prokuratury nie miał też wpływu fakt, że sprawca wjechał na trasę, na której nie powinien się znaleźć, i od trzech lat - jak sam zeznał - jeździł motocyklem bez żadnych uprawnień. "Nie ulega wątpliwości, iż kierujący dopuścił się szeregu wykroczeń drogowych, ale naruszenie żadnego z przepisów nie miało związku z zaistnieniem oraz przebiegiem wypadku i może stanowić jedynie podstawę do osobnego postępowania o wykroczenie" - napisano w uzasadnieniu postanowienia o umorzeniu sprawy.

Wyrzucić motocyklistów ze szlaków

Radosława Ślusarczyka ze stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot nie dziwi bezkarność zmotoryzowanych wjeżdżających na turystyczne szlaki. - Miałem zdjęcia quadów rozjeżdżających trasy turystyczne, widać było nawet ich tablice. Na policji usłyszałem, że to niska szkodliwość społeczna - mówi. Stowarzyszenie przygotowuje specjalny program monitorujący ten problem. Po wypadku na Kudłaczach z apelem o zmianę przepisów i zaostrzenie sankcji wobec motocyklistów i quadowców rozjeżdżających góry zwróciło się do parlamentarzystów Polskie Towarzystwo Tatrzańskie.

Poseł Edward Siarka, wiceprzewodniczący komisji administracji, mówi, że w znowelizowanej dwa tygodnie temu ustawie o ruchu drogowym wprowadzono zapis zezwalający m.in. straży leśnej na kontrolowanie pojazdów wjeżdżających do lasu. Przygotowywany jest też projekt nakazujący rejestrowanie motocykli crossowych, dzięki czemu łatwiej będzie identyfikować ich właścicieli.

Źródło: Gazeta Wyborcza - Kraków
http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,4144288.html

Bardzo to ciekawe, że w innym przypadku ukarano człowieka w procesie karnym za popełnienie wykroczenia polegającego na złamaniu zakazu wyjścia w góry (z Morskiego Oka na Rysy) bez obowiązkowej eskorty zawodowego przewodnika i wydano wyrok skazujący, aby żył z piętnem zabójcy... Jakby tego było mało od samego początku ten tragiczny wypadek w Tatrach pewna grupa lobbystów bez opamiętania nadużywa w postaci "argumentu troski o bezpieczeństwo" do umocnienia własnych interesów. No i mamy teraz, ach jak pięknie: w Tatrach latem, na asfaltowej drodze do Morskiego Oka odbywają się "polowania" na prowadzących grupy bez uprawnień z nakładaniem na nich kar administracyjnych, w Krakowie na przykład ukarano wysokimi grzywnami nawet włoskich turystów za czytanie na zwykłej ulicy informacji o tym mieście z ilustrowanego przewodnika wydanego w ich kraju i w ich języku itd.

Ciekawe, dlaczego nie urządza się podobnych polowań na świrniętych motocyklistów ewidentnie łamiących zakaz wjazdu do lasu i na obszary chronione oraz inne przepisy ruchu drogowego, sprowadzających na poruszających się tam pieszo turystów niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia? Dlaczego nawet wtedy, kiedy taki szaleniec rani śmiertelnie turystę, to sprawę się tuszuje i odmawia postępowania karnego?


Szablon by Sliffka