Widzisz wypowiedzi znalezione dla hasła: tradycyjne potrawy nzawy

Temat: Nowa sieć barów wegetariańskich
jeśli chodzi o ten cukier w potrawach, to "podobno" dosypuje się go na "kolor", aby potrawa podczas gotowania go nie utraciła?Rzekomo brokuł zyskuje soczystą zieleń jak doda się odrobinę cukru do wody, w której się gotuje... i tak jest jak porównałem brokuł ugotowany na parze (czyli bez cukru) i od mojej mamy, metodą "
tradycyjną" .
U mnie w domu też mama dodawała cukier do surówek, muszę spytać się jak teraz.
Zrobił się OT, a ja wrócę do tematu wątku, czyli BioWay, ponieważ miałem okazję być tam, wracając z Harpagana. Od razu narzucia się skojarzenie, że to klon GW, ale chyba nowocześniejszy, przynajmniej jeśli chodzi o wystrój, widok za ladą, czyli cały aparatura do utrzymania ciepłych
potraw przypomina, że to jednak bar.
Ponieważ nie dostrzegłem w menu oznaczeń co jest wegańskie, więc od razu poprosiłem miłą panią, żeby mi coś poleciła. Po chwilowej konsternacji, sięgnęła po notes gdzie miała zapisane
nazwy potraw. Wziąłem krokiety z fasoli, a co do zupy z soczewicy konieczna była konsultacja z kuchnią - okazała też wegańska.
Muszę przyznać, że było smaczne, na pewno lepsze niż w poznańskich GW, może trochę sugeruję się tym co piszą na stronie, że nie stosują mrożonek itp.
Temat: Nasze rozmowy
Witaj Beatko.
Na obiad były
tradycyjne potrawy: kluski śląskie i ziemniaki; mięs: rolada, kurczak i schabowy, surówka z kapusty pekińskiej i nieodzowna do rolad "modra kapusta", i oczywiście rosół z domowym makaronem. Tyle catering. Na deser zrobiłam mus czekoladowy, potem były ciasta i tort.
Tort możesz zobaczyć w robótkach ręcznych. Z ciast był serniko-makowiec, sernik z kokosem i takie bardzo kolorowe i smaczne,
nazwy nie pamietam. Kolacja to zimna płyta i galaretki z drobiu przygotowane przez firmę cateringową i dwie sałatki też
tradycyjne meksykańska i jarzynowa.
Temat: Nasze rozmowy
Witaj Beatko.
Na obiad były tradycyjne potrawy: kluski śląskie i ziemniaki; mięs: rolada, kurczak i schabowy, surówka z kapusty pekińskiej i nieodzowna do rolad "modra kapusta", i oczywiście rosół z domowym makaronem. Tyle catering. Na deser zrobiłam mus czekoladowy, potem były ciasta i tort.
Tort możesz zobaczyć w robótkach ręcznych. Z ciast był serniko-makowiec, sernik z kokosem i takie bardzo kolorowe i smaczne, nazwy nie pamietam. Kolacja to zimna płyta i galaretki z drobiu przygotowane przez firmę cateringową i dwie sałatki też tradycyjne meksykańska i jarzynowa.jedzonka pyszne , fajnie że tak mozna sobie zamówić i już o nic się praktycznie nie martwić , i mieć czas dla siebie !!! jakaś fryzurka paznokietki bo jak samemu się robi to człowiek dla siebie nie ma już czasu
a co to za uroczystość była ? bo chyba cos przegapiłam i nie jestem w temacie
Temat: Uwaga na pasożyty
a to jest bardzo dobry pomysl z tym watkiem!
Ja ucze ang. i zawsze dziwnie sie czuje, jak podaje
nazwy rodzajow miesa (co jest niestety nieuniknione w kazdym mozliwym podreczniku ) albo mowie o
tradycyjnych potrawach swiatecznych (niesmiertelny indyk) badz czytamy o "kuchni angielskiej" (steki, befsztyki i inne haggisy, fuj). Ale ostanio spotkala mnie fantastyczna niespodzianka. Otoz w podreczniku Welcome 3 wydawnictwa Express Publishing, jedna z postaci (grupa dzieci z jednej szkoly to "bohaterowie" podrecznika) jest.. WEGE! ( i ma przezwisko "Miss Fit and Healthy" ). Jest nawet piosenka "Veggie Groove" wyjasniajaca, co to wegetarianizm i jaki jest fajny.
hihihi, no to napisalam o pasożytach...
Temat: Bar wegetarianski
Witam,
Poszukuje na terenie Warszawy barow wegetarianskich, nie mowie tutaj o
restarauracjach, tylko jak najbardziej o barach... Cosik w stylu Momo na
Dietla w Krakowie (ten kto byl w Kraku a jest z "branzy" raczej bedzie
wiedzial o czym mowa)... Dzieki za wszelkie sugestie... Ahhh...i nie
chodzi
mi o bary ktore w menu posiadaja obok potraw tradycyjnych kilka z kuchni
wegetarianskiej...
Dzieki za wszelkie sugestie...
MAriusz
Jest bardzo fajny bar na tyłach kina Femina (nie powiem nazwy niestety, nie
pamietam)
Wejscie w brame od Jana Pawła zaraz za CopyGenaral.
Dania fajne, obsluga mila, tylko uwaga na schodach, strasznie sliskie
Pozdrawiam
Jacek
Temat: Kuchnia Żydowska
Grzech,- nie zrozumiałeś mnie. Jeżeli określa się jakąś
potrawę jako charakterystyczną dla
tradycyjnej kuchni czy to polskiej, francuskiej, czy żydowskiej czy też jakiejś innej - to przepis na tę
potrawę nalezy podawać w wersji oryginalnej ,
tradycyjnej, a to czy ktoś zamieni sobie któryś ze składników, to jego sprawa. Jeżeli w przepisie na sałatkę żydowską zamienisz cebulę (bardzo charakterystyczny smakowy składnik) na natkę pietruszki - to oczywiście pozostanie ona sałatką, tylko nie będzie to już sałatka żydowska... i przepis taki będzie fałszywie nazwany. Dlatego trzeba do przepisów, podawanych zwłaszcza na forach kulinarnych, podchodzić ostrożnie, bo najczęściej są to przepisy własne autorów, którzy nadają im zupełnie dowolne
nazwy. No i samemu też raczej nie radzę dokonywać zmian w odnalezionych cytowanych
tradycyjnych przepisach, charakterystycznych dla określonych nacji, czy kręgów kulturowych.
marc
Temat: Japońska kuchnia
Genmai Cha: tradycyjna japońska zielona herbata z brązowym ryżem, czyli dostajesz taki mały czajniczek i sobie nalewasz to małych kubków^^ Nie smakowało mi, taka hm woda do tego gorzka^^ Takie jakby zioła Mnie tam smakowała I wcale nie była jak zioła No ale kazdy ma swoj smak hihihi.
Sok aloesowy byl boski. Mogłabym go pić i pić. Naprawdę warto spróbować. Był słodki a jednocześnie bardzo delikatny. Polecam
Dobry był rosolek z pierożkami <jak zwykle nie pamietam
nazwy XD> Wyglądem i smakiem przypominał nasz rosół, tylko ten był bez makaronu a zamiast tego miał warzywa i trzy pierożki z miesem. Baaardzo dobre. Pomijając fakt że zupa była ostra
Nigri i Maki to chyba nie na moj żołądek XD Chociaż nie mowie ze było złe Musze przyznać, że ten słooooooooony sos miał bardzo wielki wpływ na owe
potrawy XD
Temat: OKE ŁOMŻA
ZESTAW 2
. Masz wynajac pokój
- dowiec sie za ile
- ustal sposob zaplaty
- czy mozesz robic imprezy
2. Opisz wydazenie sportowe
- jaka atmosfera
- co sie działo
- jakie dyscypliny byly
3. Przeloz prace u profesora ( kompromis)
Obraz: 2 gosci w zwierzecych skorach na jakims placu
ZESTAW 3
. Jesteś w Anglii zapytaj się opiekunów
*Jak dojść do najbliższej apteki
*jakie kupić leki bez recepty na przeziębienie
*jak skontaktować się z lekarzem w razie potrzeby
2. Święta Bożego Narodzenia
*opowiedz jak spędziłeś ostatnie święta
*podaj
tradycyjne polskie
potrawy (
nazwy właśne więc po polsku)
*co dostałeś na święta
3. Twoja koleżanka wyrzuciła papierek nie do kosza
* powiedz jej że jesteś niezadowolony z jej zachowania
* powiedz że nie tylko firmy czyszczące muszą sprzątać
* przekonaj koleżanke żeby podniosła papierek i wyrzuciła go do kosza
Zdjęcie:
Praca ludzie w pracy, podzieleni na przedziały - typowa amerykańska firma, na pierwszym planie babka rozmawiająca przez telefon...
ZESTAW 4
1) chcesz sę wynająć pokuj
- czy mają wolne pokoje
- jakie są rodzaje
- jak jest cena wybranego przez ciebie
2) opisz wydarzenie kulturalne gościowi który interesuje się tym
- co to bylo za wydarzenie
- dlacvzego akurat wybrałeś to
- opisz co się działo
3) pożyczyłeś egzaminatorowi kase a on o tym nie pamięta
- przypomnij mu o tym
- nie zgódź sie na jego propozycję
- zgudź się na następna
obrazek: facet (ojciec) dwoje dzieci, ojciec je karmi, okno, na oknie czerwone kwiaty
1) dalczego matki nie ma
2) jak sobie wyobrażasz "modern father"
Temat: Żużel w Toruniu na krawędzi katastrofy
Tekst przepisywałem własnoręcznie z dużym pośpiechu, także sorry za literówki.
Wpłata na Toruń
Wojciech Borakiewicz
Bydgosko-toruńskie derby miedzy Polonią a Apatorem są solą polskiego żużla. Używam rozmyślnie
tradycyjnej nazwy drużyny z Torunia, bo na wrosła w tradycję i dzieje speedway’a w kraju. Epizod pod nazwą Adriana trwał tylko jeden sezon i zakończył się smutnie, a może mieć nawet i tragiczny koniec. Sąsiedzi z Torunia mają potężny dług – około 800 tys. Złotych. Kilka tygodni temu zadłużenie było jeszcze większe, ale na sztandarowym klubem zlitowały się władze miasta i włożyły kilkaset tysięcy złotych na nieszczęsne długi.
Zegar dla Apatora tyka coraz głośniej. Sobota to ostatni dzień na uzyskanie licencji dla klubów na starty za rok w zawodowej już ekstralidze. Jednym z warunków na jej utrzymanie jest brak długów. Nie ma zamiaru spłacać rachunków Roman Karkosik. Jeden z największych inwestorów giełdowych w Polsce miałby być nowym sponsorem i właścicielem klubu. Nawet jednak tak bogaty człowiek jak Karkosik nie ma zamiaru wrzucać niemal miliona do cudzej kieszeni – i trudno mu się dziwić. Trudno się tez dziwić, że bez odzewu pozostał apel o wsparcie kierownictwa klubu. Pod tym pismem podpisali się nie tylko działacze, ale toruńscy artyści, dziennikarze, biznesmeni, księża i wojskowi. Pewnie podobnie będzie też z apelem kibiców zrzeszonych w grupie Net-Fans (to ci sami, którzy wywiesili w Bydgoszczy przed derbami billboard z napisem „Nigdy nam nie dorównacie”). I – odnosząc się do obecnej sytuacji torunian – oby się sprawdziło pragnienie ich kibiców.
Problem Apatora, które zaczęły się od rezygnacji tej firmy ze sponsorowaniem żużla są też dobrym memento dla Polonii. Jej głównym sponsorem jest producent piwa Kujawiak. Grupa Żywiec, która chce zamknąć bydgoski browar. Wątpliwe, czy wtedy będzie inwestować setki tysięcy w bydgoski żużel. Trzeba już teraz o tym pamiętać.
A na koniec opowieści tragicznej sytuacji Apatora podaje jeszcze numer klubowego konta, na które można wpłacać pieniądze na rachunek żużla (tu jest numer konta). Może ktoś z Bydgoszczy wpłaci jakiś grosz, bo żużel bez derbów będzie smakował jak
potrawa bez soli.
Temat: Micha dla CK
ja w tej zlinkowanej knajpie bylem milion razy (ponad rok temu bedac w toronto bywalem tam srednio pewnie co drugi, trzeci dzien, przez 2 miesiace ). ale pamietam chyba tylko raz poza pora lunchowa . czyli generalnie bufecik.
recenzja: zarcie bardzo dobre i spoko wlasciciel - nepalczyk joshi
z rzeczy, ktore szczegolnie mi przypadly do gustu, to szpinak (maja surowy i ugotowany i nie wiem, czy jadlem lepszy gotowany szpinak), krewetki/ryba w jakims ostrawym sosie, kurczak w sosie "mild", wolowina taka jakby w rzadkim gulaszu. aaa no i robia takie bardzo fajne cos, "budyn-like", z ryzowe. fajnie tez robia soczewice (to chyba soczewica...). no i naan (ten ich chleb nalesnikowaty), nie wiem czemu, ale bardzo lubie . w aromie robia tez bardzo dobre samosy (takie jakby rogaliko-rozki z nadzieniem, miesnym lub wegetarianskim).
w innej indyjskiej (jednej z tych ustawionych jedna kolo drugiej) robia takiego kurczaka... wyglada dosc dziwnie, bo jest to kurak w sosie koloru wyraznie czerwonego . taki jakby honey glazed, ale to nie jest honey chyba. w kazdym razie sos jest slodkawy i ogolnie
potrawa super jak dla mnie
kurcze, ciezko tak spamietac wszystko
jak bede nastepnym razem w jakiejs indyjskiej, sprobuje pozapamietywac
nazwy i zdumpowac wrazenia przy najblizszej okazji . najgorsze jest to, ze nie mam aparatu. od stasia nie moge pozyczyc, bo wyjechal w jakas puszcze gestwine. wiem. jak wroci, a ja nie zapomne, pozycze od niego aparat i strzele kilka sexi fotek zarciu
generalnie polecalbym sprobowanie seefoodu w indyjskiej knajpce, bo oni robia
tradycyjnie to zupelnie inaczej niz europejczycy lub azjaci. no i roznego rodzaju
potrawy wegetarianskie (szczegolnie te z kuchni poludniowoindyjskiej, ale takowe o wiele trudniej znalezc, w toronto przynajmniej), ktora sa czesto bardzo pikatne, ale tez bardzo smaczne.
Temat: Tradycyjna kuchnia łódzka i wojewódzka
Łódzkie ma tylko sześć
potraw regionalnych
22.11.2007
Do 398 polskich
tradycyjnych produktów regionalnych dołączyły właśnie trzy kolejne z regionu łódzkiego: powidła śliwkowe łowickie, ogórki konserwowe po łowicku i ogórki kwaszone po łowicku - wszystkie produkować będzie łowicka firma Bracia Urbanek.
Firma braci Urbanków stara się jeszcze o certyfikat dla ćwikły z chrzanem po łowicku.
Do tej pory nasze województwo miało najmniej zarejestrowanych specjałów. Ale i tak zamykamy tabelę. Słabiej wypadają tylko województwa: zachodniopomorskie i warmińsko-mazurskie. Łódzkie na liście, którą publikuje Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, reprezentuje jeszcze chleb wiejski łęczycki, chleb łęczycki żytni razowy pełnoziarnisty oraz chrzan znad środkowej Warty (z Lasek).
- Produkcję
tradycyjnych specjałów rozpoczniemy w przyszłym roku, bo sezon już się skończył - mówi Wojciech Urbanek, współwłaściciel firmy. - Liczymy, że dzięki certyfikatom zyskamy nowych klientów, którzy cenią
tradycyjne polskie smaki.
Wyjątkowość łowickich przysmaków będzie się opierać na lokalnych odmianach i przyprawach. Powidła będą produkowane ze śliwki węgierki łowickiej, a do słojów z marynatą trafią wyselekcjonowane ogórki długości od 6 do 11 cm. Ogórki kiszone będą doprawiane czosnkiem, chrzanem i koprem, a konserwowe: wywarem z pieprzu, ziela angielskiego, gorczycy, kopru i liścia laurowego - tłumaczy Wojciech Urbanek.
Aby znaleźć się na ministerialnej liście,
tradycyjny produkt musi być zgłoszony do właściwego Urzędu Marszałkowskiego. Producent musi udowodnić, że jego
potrawa jest związana wyłącznie z danym terenem i wytwarzana co najmniej od 25 lat.
Łódzki Urząd Marszałkowski chce zachęcić mieszkańców województwa do zgłaszania produktów
tradycyjnych. Do wszystkich gmin rozesłano ankiety, w które można wpisywać niepowtarzalne
potrawy. Na ankiety odpowiedziało już kilkanaście gmin. - Być może Łódzkie będzie miało jeszcze kilka produktów
tradycyjnych opartych na przepisach działaczek Kół Gospodyń Wiejskich - mówi Anna Kołodziej z departamentu rolnictwa Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi. - Zachęcamy wszystkich, bo polscy konsumenci i turyści z krajów Unii szukają ekologicznych i
tradycyjnych potraw. Katalogi z listą produktów regionalnych są we wszystkich polskich placówkach dyplomatycznych - tłumaczy Anna Kołodziej.
O korzyściach z certyfikatu nie trzeba przekonywać Edwarda Grzędzińskiego, prezesa spółdzielni mleczarskiej Rospuda w Filipowie na Pod-lasiu: - Certyfikaty potwierdzające, że nasze produkty są przygotowywane według
tradycyjnej receptury, mamy ponad półtora roku. Na początku miesięcznie produkowaliśmy po kilkanaście kilogramów
tradycyjnego masła i sera. Teraz nasza miesięczna produkcja to 5 ton serów gouda i podlaskiego i 5 ton masła.
Z certyfikatu zadowolona jest też Elżbieta Maniak, która piecze
tradycyjny łęczycki chleb w przydomowej piekarni. - Sprzedajemy coraz więcej naszego chleba. Chcemy rozbudować naszą piekarnię. Może promocja naszego pieczywa pozwoli nam wyjść z nim poza województwo łódzkie, a może i kraj - rozmarza się właścicielka piekarni.
Jakub Jasiński z resortu rolnictwa podkreśla, że lista produktów
tradycyjnych ma charakter promocyjny, ale jest też dla wielu przedsiębiorców przedsionkiem do certyfikatu Komisji Europejskiej, który chroni nazwę i pochodzenie geograficzne produktu.
O certyfikaty Komisji Europejskiej ubiegają się 32 polskie specjały. Status Chronionej
Nazwy Pochodzenia do tej pory zdobyła jednak tylko bryndza podhalańska. Stara się o niego m.in.: oscypek, wiśnia nadwiślanka, karp zatorski i podkarpacki miód spadziowy. Z 32 produktów aspirujących do europejskiego certyfikatu, 19 znajduje się na ministerialnej liście produktów
tradycyjnych.

Łowicka firma kiszone i konserwowe ogórki produkuje od lat
Rafał Klepczarek - POLSKA Dziennik Łódzki
Temat: Prażonki ( art. z DZ )
http://www.przelom.pl/prz...potrawy&p=0_312Lokalne
potrawyNa liście
tradycyjnych potraw powiatu chrzanowskiego znajdują się cztery dania: hulajdy, kapusta z grochem, pencak z grochem i kluski tlone oraz sztandarowy przysmak– pieczone ziemniaki zwane też ziemniakami po cabańsku (od dawnej
nazwy rodowitych chrzanowian). Nasze pieczone cieszą się niesłabnącą popularnością i swoim smakiem podbijają podniebienia coraz szerszej grupy ludzi z całej Polski.
Kluski tlone
Groch z kapustą
Ziemniaki po cabańsku
Hulajdy
Nalewki
Hulajdy (ścierki)
Skladniki: ziemniaki, sól, woda, mleko
Utrzeć surowe ziemniaki (jak na placki) i wycisnąć przez czystą lnianą, ściereczkę. W ręce formować małe kluseczki i wrzucać na wrzącą, lekko osoloną wodę. Po ugotowaniu cześć wody odlać i dodać gotowane mleko.
Kapusta z grochem:
Składniki: kapusta kiszona, groch (podłużny, biało-czerwony), woda, słonina, pieprz
Kapustę kiszoną z beczki ugotować, a następnie odcedzić. Osobno ugotować groch. Miękki groch utłuc, dodać trochę wody do rozcieńczenia. Stopić odrobinę słoniny do smaku. Kapustę z grochem i ze słoniną dobrze wymieszać, do smaku dodać pieprzu.
Tlone kluski czyli prażuchy
Tlone kluski, choć na liście małopolskich atrakcji kulinarnych oficjalnie figurują jako ,,kluski tlone z Balina”, bliższe są chyba mieszkańcom Trzebini i okolic Libiąża. Co ciekawe,
potrawę tę świetnie znają również mieszkańcy Zalasu czy Grojca w gminie Alwernia. Mówią na nie jednak - prażuchy.
Składniki: mąka, woda i szczypta soli
Mąkę wsypać do rondla (na blaszkę do pieczenia ciast lub na patelnię) i przez dłuższy czas tlić, czyli rumienić na złoty kolor, na bardzo wolnym ogniu (uważać, żeby nie spalić).
Zrumienioną mąkę zalać osolonym wrzątkiem i przez chwilę gotować ciągle mieszając, aż do otrzymania jednolitej gładkiej, gęstej masy o konsystencji budyniu (wodę wlewać powoli, tyle ile mąka przyjmie, by masa nie była za rzadka). W zasadzie
potrawa jest już gotowa. Masę należy nakładać małymi łyżeczkami na talerze (formułując w ten sposób niewielkie kluseczki). Podawać ze skwarkami, śmietaną lub mlekiem, jak kto lubi.
Praktyczne rady na udane kluski tlone
Na co uważać:
- żeby nie spalić mąki (bo będzie gorzka)
- żeby nie zbiła się w grudki podczas tlenia
- żeby dobrze rozprowadzić mąkę z wodą (grudki surowej mąki, psują smak klusek)
Co robić by temu zapobiec:
- nieustannie mieszać mąkę podczas rumienienia (tlenia)
- jeśli grudki nie dają się rozprowadzić, wysypać ciepłą mąkę na stolnicę i rozwałkować ją, po czym z powrotem wsypać do rondla
- gładką, gęstą konsystencję zapewnia wytrwałe mieszanie i rozgniatanie grudek
Z czym podawać
- masłem
- słoniną i boczkiem
- śmietaną (słodką lub kwaśną)
- mlekiem
- cukrem
- duszoną cebulką
Ziemniaki po cabańsku
ziemniaki, cebula, marchew, boczek wędzony, kiełbasa, liście kapusty, natka pietruszki lub koperek, pieprz, sól
Oskrobaną marchew i obrane ziemniaki wypłukać, pokroić w grube plastry, boczek – w kostkę, kiełbasę – w plasterki, cebulę – w krążki.
W naczyniu żeliwnym lub glinianym, ze ściankami wyścielonymi boczkiem ułożyć warstwami ziemniaki, cebulę, marchew, kiełbasę. Wierzchnią warstwę powinny stanowić ziemniaki i liść kapusty. Każdą warstwę posypać solą, pieprzem oraz posiekaną zieleniną. Na wierzch ułożyć liście kapusty, następnie arkusz pergaminowego papieru i na koniec darnia.
Zbigniew Mazur, etnograf w Muzeum w Chrzanowie:
- Sposób przyrządzania prażonych w czasach współczesnych śledzę podczas corocznych konkursów
potraw w Nadwiślańskim Parku Etnograficznym w Wygiełzowie. Zauważyłem, że uczestnicy starają się jednak, aby
potrawa przyrządzana była w garnku glinianym.
Wbrew pozorom nie jest to naczynie trudne do zdobycia, zważywszy że pan Głuszek z Brodeł takie garnki wciąż lepi. Dawniej garnki gliniane były powszechnie używane ze względu na ich dostępność – (surowiec i cenę - glina była tańsza od żeliwa). Zresztą na pastwiskach, gdzie najprawdopodobniej zwyczaj pieczenia ziemniaków się narodził, gliniany garnek się po prostu sprawdzał. Nawet uszkodzony mógł dobrze służyć.
Co do receptury, przychylałbym się do opinii, że zawartość garnka powinna być jak najmniej wyszukana. Jeśli zwyczaj prażenia powstał na polach uprawnych czy pastwiskach, to i składniki musiały być proste i dostępne: ziemniaki, cebula, marchew. Buraki? Być może, jeśli ktoś wpadł na taki pomysł. Mogła pojawić się też słonina czy boczek, jeśli ktoś zabrał z domu, ale mięso czy kiełbasa? Sądzę, że przed wojną nikt ich nie dodawał. To są nowe składniki w prażonych.
Nalewki
Miętówka (przepis z Dulowej) zalać spirytusem 2 garści liści mięty. Odstawić na na 3 dni, po czym odcedzić i rozcieńczyć wodą z cukrem i miodem w proporcji według uznania.
Temat: Nasze kulinaria
Witom.
Widza co boła tukej gotka ło jedzyniu z konzomu.Jako,że tyż poradzi sie kupić cołkim dobre
gastronomiczne wyroby,czasami sie trefi cosik dobrego i to wcale niy za sroge pijondze.
Jak już my som przi tym to smakoszom flaczkow polecom ale to pierońsko wyrob z fyrmy
Pudliszki "Flaczki po zamojsku" je to krauza 520 gramowo w cynie 3.99zł
Flaki som miynkie fajnie doprawione i niy brakuje im walorow smakowych - polecom.
Justysia odnośnie wspomnianych placków po góralsku.
Może zacznę od tego,że podane placki występują w czterech różnych nazwach a sprowadza się
to w sumie do tej samej
potrawy różniącej się jedynie dodatkami w gulaszu do tych placków
a
nazwy jak
nazwy po góralsku,po zbójnicku,po węgiersku i po cygańsku.
Podam przepis który stosuję najczęściej.
Placki ziemniaczane przepis ogólnie znany,bez komentarza
Gulasz do placków wołowina,pieczarki,mąka,sól,pieprz,chilli lub ostra papryka,sos sojowy,kostka rosołowa,cebula i margaryna
Przygotowanie: Wołowinkę kroimy w kosteczkę nie za drobną i smażymy na tłuszczu
po około 30 minutach dodajemy pokrojoną w kostkę cebulę smażąc.Następnie zalewamy wodą tak aby przykryła ona mięsko dodając sól i pieprz dusimy do miękkości.Uzupełniając w tym czasie braki odparowanej wody.Gdy mięsko zmięknie pod koniec duszenia dodać
należy podsmażone wcześniej pieczarki i zagęszczamy mąką dodając jednocześnie kostkę
rosołową,ostrą paprykę lub chilli i dwie łyżki sosu sojowego.Na wspomniane placki
kładziemy odpowiednią porję gulaszu nakrywając drugim plackiem.Smacznego!!
Podam teraz przepis dla smakoszy golonek.Golonka ale inaczej.
Potrzebne składniki:golonka przednia 4 szt.30 dkg cielęciny bez kości,kostka rosołowa,1 łyżka miodu,0,5l piwa jasnego,2 cebule,główka czosnku,liść laurowy,goździk
z 8 ziaren ziela angielskiego,kminek,imbir,chilli,2 łyżeczki majeranku,sos sojowy,sól,pieprz
Przygotowanie:golonki dobrze oczyścić /z włosa co by podniebienia nie łaskotały/
i włożyć do osolonego wrzątku z kostką rosołową,1 łyżeczką majeranku i obranymi ząbkami czosnku.Gotujemy około 1,5 godziny do momentu kiedy można będzie usunąć kości z
golonki ale mięso nie będzie jeszcze całkiem miękkie.Gdy golonki przestygną w wywarze
przecedzamy a płyn stawiamy na małym ogniu.Z golonek usuwamy kości,cielęcinę mielimy
na drobnym sitku i doprawiamy 4-roma posiekanymi ząbkami czosnku,1 łyżeczką
majeranku,solą i pieprzem.Wyrabiamy dokładnie dodając do farszu trochę wywaru.
Następnym etapem jest przygotowanie zalewy,którą wykonujemy poprzez wymieszanie
miodu,piwa,sosuu sojowego,imbiru,chilli i posiekanych dwóch ząbków czosnku.
Golonki juz bez kości faszerujemy powstałą masą z cielęciny i układamy w naczyniu
żaroodpornym zalewając przygotowanym sosem piwnym tak aby sos sięgał do połowy
ułożonych w naczyniu golonek.
Tak przygotowane golonka wkładamy do nagrzanego piekarnika o temperaturze 180 stopni
przez około 1,5 godziny i pieczemy do miękkości a w czasie pieczenia uzupełniamy sos resztą wywaru z golonek.Tak przygotowane golonka podajemy z ziemniakami lub
pieczywem i tartym chrzanem.
Nawiązując do mojego dzisiejszego menu będzie to
tradycyjny żur śląski ale z płuckami
na tą
potrawę przepisu podawać nie muszę
Temat: A teraz raporcik ode mnie :-)
Hania B. mi kazała pisać raport, no ale tak od razu to nie miałam siły, a
potem czasu, bo musiałam zająć się zaległościami, a dziś Magdą vel
Nieznajomą nr 2, z którą zrobiłyśmy prywatne Puhatkowo - niestetyż Magda w
sobotę nie mogła przyjechać, a niemal do końca nie wiedziała, czy spotkanie
będzie w sobotę czy w niedzielę... :-(
Było mi bardzo przykro, że fotoplastykon był zamknięty. Ponieważ jednak na
grupie zgłosiły się tylko 2 osoby chętne do fotoplastykonu (Hania B. i
Michał B., który zresztą pod Mariottem się nie zjawił, jeno w restauracji
dopiero), nie widziałam sensu dokonywać wcześniejszej rezerwacji. Byliśmy
pod fotoplastykonem koło 13, a powinien być otwarty do 14... :-/
Mam nadzieję, że spacer do restauracji zebranych rozgrzał jednak.
Sama restauracja oczywiście bardzo mi się podobała - można było poczuć się w
niej jak w dużym,
tradycyjnym domu. Na
potrawy czekało się dość długo,
przynajmniej ja dostałam je chyba ostatnia, a Laura to nawet przez pomyłkę
kelnera dostała to, co zamówił Michał B., na szczęście w porę pomyłka
została zauważona przez ich obojga. :-)
Ja i Laura (wybaczcie, jeśli coś nie bardzo jej szło tłumaczenie, ale to
młodziutka adeptka tłumaczenia na język migowy - wzięłam ją specjalnie na
"staż" :-) ) jadłyśmy pastę z szałwią, serem jakimśtam i czymśtamjeszcze i
smakowało nam bardzo. Porcje, choć na oko skromne, były bardzo sycące. Sok
pomarańczowy był poza tym przepyszny.
Dla odmiany po ciężkim quizie wrocławskim przygotowałam taki mały quiz, co
na puhatkowy rozumek wydawał mi się w sam raz :-) - mianowicie po jednym
pytanku (test wyboru) z każdego przedmiotu z podstawówki. Wypadł całkiem
nieźle. Osobą najbardziej zaawansowaną w wieku puhatkowym okazał się Michał
B., jak to już wspomniano tutaj :-). W nagrodę dostał kalendarz na rok 2004
ze zdjęciami starej Warszawy, z dedykacjami od "starszych" Puhatków :-).
Zowisia niestety musiała nas zbyt wcześnie opuścić, takoż Laura się chyba
też zmęczyła i opuściła nas przed końcem naszej bytności w Ville Foksal, ale
dzięki Waszej cierpliwości i życzliwości radziłam sobie dalej bez niej
całkiem dobrze :-)
Potem przeszliśmy do tajemniczego lokalu - Komisariatu. Na ścianach wisiały
wielkie zdjęcia z epoki PRL - głównie milicjanci na nich byli; przypomniało
mi się dzieciństwo, jak to w stanie wojennym, mając 6 czy 7 lat szłam z
kuzynem równolatkiem po mieście (z przedszkola; tak, tak; sami żeśmy szli, a
wiedzieliśmy, że takim małym dzieciom samym nie wolno) i wystraszyliśmy się
bardzo, gdy zobaczyli nas milicjanci. Co sił w nogach popędziliśmy do domu,
gdzie czekała na nas prababcia i tam sobie popłakałam...
Menu to była bardzo ciekawa książeczka, można było spędzić dobry kwadrans
czytając bardzo oryginalne
nazwy potraw i napojów i zaśmiewać się przy tym,
zwłaszcza że na każdej karcie były anegdotki milicyjne z tamtych czasów.
Do Komisariatu trafiały Puhatki coraz to bardziej spóźnione, tak że cela
robiła się ciasna, ale humory nam dopisywały, i apetyty też. Wypiłam "dużą
czarną", która okazała się "malutką czarną", zjadłam też dobre lody, które
nazwę miały taką, że wolałam ją zapomnieć... :-D
Coś tam musiało w celi dudnić, bo to czułam, a tak to głównie zapisywałam
karteluszki - rozmawiając w ten sposób z jedną Puhatkową i paroma innymi
Puhatkami :-), a od czasu do czasu sprawdzałam quizem "wiek puhatoletności"
spóźnialskich - okazało się, że Michałowi nikt nie dorównał...
Fajnie było... szkoda tylko, że nie wpadł Adam P. na tę kawę...
Do zobaczenia na VIII zlocie!
Lucy
(tęskniąc za LAN-em i udzielaniem się na grupie...)
Temat: KOGUT
Zalogowałem się tylko dla tego jednego postu.
Chciałem mianowicie zaprotestować (choć nie patetycznie) przeciwko kategorycznemu stwierdzeniu użytkownika AŁA, jakoby kuchnia poznańska była najuboższą w kraju. Kieruje mną oczywiście lokalny patriotyzm, ale również empiria.
Żeby jednak nie było, że sroce wypadłem spod ogona to napiszę parę słów o sobie: mój ojciec jest rodowitym Poznaniakiem, a matka rodowitą Puławianką. Chadzam zaś po tym łez padole 28 lat, więc nieco już me trzewia wchłonęły i w Puławach i w Poznaniu. Brat mojej matki przez wiele lat pracował u Sarzyńskiego, dlatego czuję się upoważniony do wygłaszania opinii w temacie porównania obydwu kuchni.
Nie wiem jakie tow. AŁA miał doświadczenia z kuchnią poznańską i jak często miał okazję jeść
potrawy stricte poznańskie.
Powiem zatem tak:
Współczesna kuchnia poznańska jest zakorzeniona w kuchni niemieckiej, konkretnie saksońskiej z elementami zaczerpniętymi z charakterystycznych dań Meklemburg-Vorpommern(vide- niemal erotyczne zamiłowanie do modrej kapusty). Dokładnie takie same korzenie ma współczesna kuchnia śląska(abstrachując od innych nazw tych samych
potraw).
Nie będę się licytował o bezwzględną liczbę przepisów, bo jej nie znam, ale mogę bez kozery stwierdzić, że
tradycyjna (lecz dzisiejsza) kuchnia typowo poznańska nie odbiega zbytnio, jeśli chodzi o urozmaicenie od kuchni stosowanej w Koronie przed 1772 rokiem. Polecam "Gospodarstwo" Anzelma Gostomskiego i "Pamiętniki" J.CH. Paska
Natomiast to, co miałem okazję jeść w Kazimierzu i u babci (Puławy, ul Sienkiewicza, domki) wykazuje duże wpływy kuchni, którą nie zawsze słusznie nazywamy "kresową". Czyli więcej
potraw mącznych ( pierogi et consortes), nieznane prawie na zachodzie cebularze (uwielbiam), inaczej też doprawiamy zupy... zresztą co wam będę mówił..... Macie po prostu więcej
potraw inspirowanych wpływami wschodnimi, które są kilkukrotnie bardziej urozmaicone od tych "koronnych", choćby ze względu na wielonarodowość kresów.... niedowiarkom polecam przejrzenie odpowiednich książek kucharskich
A co do kuchni serwowanej w Poznaniu- przypominam, ze w moim mieście (bo duchowo jestem związany z Pyrlandią) jest więcej restauracji niż w Kazimierzu Dolnym mieszkańców, podejrzewam, że lista knajp wyróżnionych międzynarodowymi nagrodami sięga 10 % liczby mieszkańców (nie mówię o high class i takich megadrogich). Z tych wyróżnionych zaledwie 20 % może mieć coś wspólnego z
tradycyjną kuchnią poznańska i wielkopolską.
Nie sadzę AŁA, ze miałeś okazję zwiedzić choćby kilka z nich- podaj może
nazwy, to powiem, czy miałeś....
BTW- czy w Sevres pod Paryżem znajduję się może wzorzec schaboszczaka, że stwierdzasz kategorycznie ułomność poznańskiego??? I kolejna zaczepka- jak twoim zdaniem schabowe robią Niemcy??? Od kogo się nauczyli jak sądzisz??? OD WIELKOPOLAN W CZASIE ZABORÓW!!!!!! Ślązacy preferują kotlety mielone- karbinadle (w poznaniu- klopsy). Ergo - to oni robią na naszą modłę, tak jak my robimy na ich modłę golonkę po bawarsku.
W dobrych restauracjach poznańskich króluje przepis na schabowego autorstwa Marii Disslowej (kto się zna, to wie o co chodzi) z książki kucharskiej z roku 1933 (ustalenia Kongresu Restauratorów Poznańskich z początku lat 90-tych- daty przyznaję się, że nie pamiętam dokładnie)
Kazimierz to małe (choć przepiękne) miasto i u was rację bytu maja tylko knajpy na najwyższym poziomie. W Poznaniu trafisz na rewelacyjne, dobre, trochę dobre i takie całkiem do d...... nie sadzę jednak, że zwiedziłeś je choćby w minimalnym stopniu, bo mnie (smakoszowi od urodzenia) jeszcze się to nie udało, a uczęszczam regularnie co tydzień od prawie 20 lat!!!!!
Tyle na zakończenie- przepraszam za długi post i być może nieco zbyt napastliwy ton. Jestem z wykształcenia historykiem, więc czasem mnie ponosi.
Mam tylko nadzieję, że zanim moderatorzy go wywalą, ktoś zdoła to przeczytać.
PS. Nie zamierzam już wchodzić na Wasze forum, dlatego ewentualne skierowane w moja stronę riposty (które niewątpliwie nastąpią) pozostaną bez odpowiedzi....
Z chrześcijańskim pozdrowieniem
POZNANIAK
Temat: Temat, kategorie i wstępne zasady
mam zaszczyt przedstawić...
Regulamin konkursu graficznego koła naukowego Future 3D
1. Temat prac.
Tematem konkursu są „
Potrawy świata”, co oznacza, że w pracy musi się pojawić co najmniej jedna
potrawa, z nie więcej niż jednego świata.
2. Wykonanie prac.
Prace można składać wyłącznie w poniższych kategoriach:
Grafika 3D:
- Prace można wykonać w dowolnym programie służącym do tworzenia grafiki 3D.
- Rozmiar prac nie może przekraczać 2480 pikseli szerokości i 3508 pikseli wysokości.
- Przy tworzeniu prac można korzystać z importowanych referencji i tekstur.
- Postprocessing prac jest zabroniony.
- Animacje nie będą rozpatrywane.
Grafika 2D:
- Prace można wykonać w dowolnym programie służącym do tworzenia grafiki 2D (rastrowej i/lub wektorowej).
- Fotomontaż, collage i inne formy kompozytowe są dopuszczalne.
- Rozmiar prac nie może przekraczać 2480 pikseli szerokości i 3508 pikseli wysokości.
- Animacje nie będą rozpatrywane.
Grafika
tradycyjna:
- Minimalny rozmiar pracy: A4.
- Maksymalny rozmiar pracy: A1.
- Maksymalna grubość pracy: 10 mm.
- W pracach nie dopuszcza się technik nietrwałych - w tym jadalnych (typu sucha pastel, węgiel itp.)
- Animacje nie będą rozpatrywane.
3. Zgłaszanie prac.
- W konkursie może wziąć udział każdy student Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Elblągu.
- Na konkurs można zgłaszać maksymalnie jedną prace w każdej z kategorii wymienionych w punkcie drugim.
- Prace można składać w więcej niż jednej kategorii.
- Prace w formie materialnej w kategorii „Grafika
tradycyjna” należy na odwrocie opisać. Na opis składają się:
* Imię i nazwisko autora.
* Tytuł pracy.
* Numer indeksu.
* Nazwę instytutu.
- Prace w formie elektronicznej należy umieścić na płycie CD/DVD według poniższych wytycznych:
* Wszystkie prace autor zobowiązany jest umieścić w katalogu utworzonym z nazwiska i imienia autora oddzielonych znakiem podkreślenia (np. Kowalski_Jan).
* W katalogu winny znajdować się podkatalogi z nazwami kategorii, w których składane są prace (np. 2D, 3D)
* Wewnątrz podkatalogu kategorii należy umieścić pracę w formacie TIFF, TGA, PNG, BMP lub JPEG i obowiązkowo plik tekstowy (TXT) z opisem pracy.
* Opis pracy musi zawierać:
** Imię i nazwisko autora prac.
** Tytuły pracy i odpowiednie
nazwy plików pracy.
** Numer indeksu.
** Nazwę instytutu.
Prace można składać w nieprzekraczalnym terminie do 31 marca 2008 roku w sekretariacie dziekanatu Instytutu Informatyki Stosowanej przy ul. Wojska Polskiego 1 lub u dr. Olszewskiego.
4. Ocena prac.
W skład komisji sędziowskiej wchodzą trzy osoby. Poszczególni sędziowie zobowiązani są do oceny każdej pracy według dwóch kryteriów:
- Poziomu wykonania technicznego (skala od 1 do 5).
- Wrażenia estetycznego pracy (skala od 1 do 5).
W tym celu każdy z nich otrzyma specjalną kartę do głosowania. Na ocenę końcową pracy składa się suma ocen poszczególnych kryteriów. Wyniki konkursu zostaną opublikowane na stronie internetowej:
http://future3d.pwsz.elblag.pl5. Nagrody.
Nagrody będą przydzielane autorom trzech najwyżej ocenionych prac w każdej z kategorii.
Prace laureatów będą wystawione w gmachu Instytutu Informatyki Stosowanej przy ulicy Wojska Polskiego i w Domu Studenckim nr 2 przy ulicy Wspólnej.
Temat: Żarty na post (humor "paszczowy"...)
Subject: Re: Pan Tadeusz - pytania konkursowe
>1.Podaj pelny tytul Pana Tadeusza,
Pan Tadeusz, jasnie panujacy pan na Soplicowie
Innych tytulow nie pamietam. Obawiam sie, ze nie mial tytulu ani
hrabiowskiego, ani ksiazecego.
>2.Gdzie i kiedy ukazalo sie pierwsze wydanie,
Pierwsze i zarazem jedyne wydanie Panny Zosi za Pana Tadeusza odbylo
sie w dniu ich slubu. Pozniej Zosia przedstawiala sie:
"Jestem Zosia, ale juz nie panna"
>3.Wymien stosunki pokrewienstwa, miedzy postaciami :
> a) Sedzia - Tadeusz,
> b) Stolnik - Zosia,
> c) Jacek Soplica - Sedzia
> d) Ks.Robak- Tadeusz
Poniewaz czasy byly wtedy zamotane, wiec moge sie mylic, ale wydaje mi
sie, ze oprocz ew. stosunkow Stolnik-Zosia, zadne inne stosunki
pokrewienstwa nie wystepowaly. A juz na pewno nie pomiedzy ks.
Robakiem i Tadeuszem, gdyz powszechnie wiadomo, ze Tadeusza
interesowala plec przeciwna. Choc jednak wziawszy pod uwage, ze
bodajze 40. wzial byl za 16., zastanawiam sie, czy jednak aby na pewno
zainteresowanie bialoglowami u Tadeusza nie bylo wywolane poczuciem
obowiazku wzgledem ojczyzny. Ale zeby z ks. Robakiem (d) czy z Sedzia
(a)?
>4.Na czyja czesc Tadeusz nosil swoje imie?
Tadeusza Rossa - wybitnego polskiego satyryka, ktory wslawil sie
ogromnym brakiem talentu do matematyki, brakiem do tego stopnia
nekajacym go, ze nieustannie wypytywal swojego przyjaciela ile to jest
2x2, az mu w koncu od tego Zulu-Gula odbila.
>5.W jakim zakonie sluzyl ks.Robak?
W zakonie siostr Karmelitanek. Sluzyl tam za przyklad oczywiscie.
>6.Wymien
nazwy urzedow nadwornych,
> ktore pojawiaja sie w "Panu Tadeuszu"
Urzad Skarbowy, ZUS i Urzad Emigracyjny.
>7.Z jakimi wyderzeniami historycznymi
> kojarza sie daty wymienione w tytule?
Obawiam sie, ze w tytule nie znalazlem zadnej daty.
>8.Czym zakonczyl sie zajazd w Soplicowo?
Zajazd ow zakonczyl sie plajta, gdyz nieswieze
potrawy i prohibicja w
latach 20. spowodowaly, ze goscie przestali go odwiedzac.
>9.Jakie odznaczenie otrzymal posmiertnie Jacek Soplica?
Czarna nalewke.
>13.Podaj nazwiska dwoch glownych rodow wystepujacych w "Panu Tadeuszu"?
Montekki i Capulletti... A moze Mokkate i Cappucino... nie, nie
pamietam
>14.Jaka piesnia konczy swoj koncert Jankiel?
Piesnia na bis.
>15.Z jakimi osobami lub sytuacjami kojarzysz?
>scyzoryk,
Z armia szwajcarska. Choc ostatnio bardziej z Kielcami.
>cymbaly,
z rzadem i parlamentem RP.
>mrowki,
z faraonem
>kaptur
Z Robinem Hoodem
>16.Dobierz do kazdego okreslenia wlasciwa osobe:
>hulaka, patriota, gadula, dziwak, gospodarz
>17.Ktore z zestawow obiadowych mogly pojawic sie na soplicowskim stole?
>a)barsz krolewski, losos,kurczeta, szparagi,
>b)indyk w sosie z mandarynek, salata owocowa i tort "Mocca"
>c)rosol staropolski, karp, bigos, kawa ze smietanka
d) pizza - wg badan AudioTele Polsatu - jest to
tradycyjna polska
potrawa.
>19.Ile grzybow zebrala Telimona ?
Dwa. Ale nie na duzo jej sie to dalo, bo kucharka wrzucila je w
barszcz.
Temat: Wszechobecne polepszacze żywności
Półki w supermarketach wprost uginają się od kolorowej żywności, która wygląda zachęcająco, jednak labirynt znaków i symboli na odwrocie opakowania troszkę nas przeraża. Często nurtuje nas pytanie czy taka żywność jest bezpieczna?
Kupując np. pakowaną wędlinę i czytając skład surowcowy produktu spodziewamy się znaleźć przede wszystkim mięso lecz ku naszemu zdziwieniu mięsa wydaje się być tam najmniej. Widzimy szereg składników, których oznaczenia i
nazwy mało kojarzą nam się z produktem, który zamierzaliśmy kupić. Długi łańcuszek symboli zaczynających się od litery E powoduje, iż tracimy pewność czy kupujemy coś co jest zdrowe

Stosowane w przemyśle spożywczym dodatki oznaczane literą E to popularnie zwane „polepszacze’, których celem jest poprawa wyglądu, konsystencji lub wydłużenie czasu przydatności do spożycia. Jednakże konserwowanie żywności nie jest wymysłem naszych czasów. Od dawna trwałość mięsa czy ryb przedłużano wędzeniem lub solą, do słodkich
potraw dodawano cukier, produkty kwaśne i pikantne utrwalano octem lub wspomnianą wyżej solą. Gdy do przemysłu spożywczego wkroczyła nauka, specjaliści zajmujący się produkcją żywności zaczęli głośno mówić o szkodliwych właściwościach
tradycyjnych metod konserwowania żywności. Dowiedziono, że produkty wędzone sprzyjają rozwojowi nowotworów, sól powoduje nadciśnienie, a nadmiar cukru powoduje otyłość i cukrzycę. Pojawiła się paląca potrzeba zastąpienia tych „niezdrowych” utrwalaczy innymi. Wtedy raz jeszcze wykorzystano wiedzę naukową i do powszechnego użytku wprowadzono inne środki konserwujące – dodatki spożywcze E.
Są to kolejno:
E100 i wyżej - barwniki,
E200 i wyżej - konserwanty,
E300 i wyżej - przeciwutleniacze,
E400 i wyżej - emulgatory
E500 i wyżej - inne dodatki, między innymi regulatory kwasowości i wzmacniacze smaku
Dodatki te mogą być naturalne, identyczne z naturalnymi (o składzie chemicznym identycznym, jak naturalny odpowiednik, ale uzyskane inną drogą) oraz syntetyczne. W Polsce obowiązuje ścisły wykaz produktów, które mogą być stosowane w przemyśle spożywczym. Są to produkty, w stosunku do których nie stwierdzono niepożądanych skutków ubocznych, mogących się pojawić w wyniku ich stosowania. Na producentów żywności nałożono obowiązek uzasadnienia potrzeby użycia danego dodatku oraz ściśle określono dawki i warunki ich stosowania.

Wydawać by się mogło zatem, że wszystko jest pod kontrolą i możemy bezpiecznie jeść produkty, o których trwałość i walory organoleptyczne dbają dodatki E. Ale czy na pewno? Obliczono, iż rocznie każdy z nas spożywa około 5 kilogramów dodatków do żywności, pojawia się więc pierwsza wątpliwość - czy taka ilość chemii nam nie zaszkodzi? Dowiedziono, iż konserwanty nawet te pochodzenia naturalnego są powodem powstawania alergii.
Producenci zapewniają nas o nieszkodliwości dodatków spożywczych, ale jak w każdej dziedzinie życia i tutaj potrzebny jest rozsądek i umiar. Dlatego obserwuje się rosnący sceptycyzm konsumentów do produktów naszpikowanych składnikami E. Tymczasem coraz większą popularnością cieszy się żywność ekologiczna, pozbawiona wszelkich dodatków. I to chyba dobrze, ponieważ dopiero za kilkanaście lat okaże się czy dodatki faktycznie nam nie szkodzą.
we-dwoje.pl
Temat: Panie Burmistrzu mam pytanie...
Pragnę zwrócić uwagę na pewien problem. Mam świadomość wagi problemu, ponieważ mam
nazwy ® zarejestrowane w UP RP.
Dnia 11 stycznia 2007 roku widnieje w bazach Urzędu Patentowego RP zgłoszenie
nazwy Kugiel pod numerem 320031. Zgłoszenie obejmuje zastrzeżenie
nazwy KUGIEL, próba zastrzeżenia
nazwy potrawy tego co jemy, prawie w każdą niedzielę i święta, która jest nam bliska sercu a przede wszystkim bliska dla żołądka. Niestety, nie przyjazna wątrobie...ale czerwone wino pomaga trawieniu. Niespornym jest fakt, że ze strony Urzędu Miejskiego w Przedborzu, nie poczyniono starań, aby "coś" zrobić w sprawie prawa ochrony
nazwy-znaku. Uzyskanie prawa ochronnego na nazwę Kugiel, wnosiłoby możliwość dalszego procesu nabywania praw ochronnych na terenie regionu, kraju i UE. Pozostawienie
nazwy bez ochrony w dobie silnej konkurencji skutkować może utratą zdobytej pozycji rynkowej. Uzyskanie prawa ochronnego zapewnia wyłączność jego używania na rynku uniemożliwiając konkurencji jego podrabianie i bezprawne wykorzystywanie. Chroniona Nazwa Pochodzenia , oznacza nazwę regionu, określonego miejsca lub, w wyjątkowych przypadkach, kraju, która służy do oznaczenia produktu rolnego lub środka spożywczego:
- pochodzącego z tego regionu, określonego miejsca lub kraju, oraz
- którego określona jakość, renoma lub inna cecha charakterystyczna może być przypisana temu pochodzeniu geograficznemu, oraz
- którego produkcja lub przetwarzanie lub przygotowywanie mają miejsce na określonym obszarze geograficznym.
Za to przedsiębiorcy z Czermna będą mogli posługiwać się nazwą Kugiel nawet w Przedborzu, a my mieszkańcy mamy szukać nowej
nazwy na naszą z dziada pradziada
potrawę regionalną! Przecież nikt w Przedborzu nie będzie miał prawa używać
nazwy Kugiel ! No chyba, że mieszkańcy Przedborza wykupią licencję na jej używanie, za niezłą kasę..."Czermno" potrafi dbać o swój interes ! Wstyd dla nas!!!
Wniosek o rejestrację
nazwy produktu rolnego lub środka spożywczego jako Produkt
Tradycyjny i Regionalny, Chroniona Nazwa Pochodzenia lub Chronione Oznaczenia Geograficzne może wystąpić wyłącznie grupa producentów. Należy tu zwrócić uwagę, iż grupa, o której mowa w rozporządzeniu Rady (WE) nr 510/2006, nie musi oznaczać „grupy producentów rolnych” zdefiniowanej w ustawie z dnia 15 września 2000 r. o grupach producentów rolnych i ich związkach oraz o zmianie innych ustaw (Dz. U. z 2000 Nr 88, poz. 983). Zgodnie z definicją podaną w rozporządzeniu Rady nr 510/2006 grupa oznacza jakiekolwiek stowarzyszenie (zrzeszenie) rolników, producentów lub przetwórców zajmujących się wytwarzaniem tego samego produktu rolnego lub środka spożywczego. Inne zainteresowane strony, na przykład konsumenci, eksperci także mogą być członkami grupy.
Stowarzyszenie Agroturystyczne "Kraina Kugla" lub podobne mogli to zgłosić. Jak nie powołać nowe, utworzyć związek producentów i sprzedawców, spełnić wymogi prawne. Im też wysłałem mailem dane, wniosek i nic...
Trzeba było rozpowszechnić i nagłośnić tą sprawę, dbając o zachowanie naszego dziedzictwa kulturowego i kulinarnego regionu Przedborza. Teraz jest pole do popisu dla restauratorów z Przedborza, którzy serwują
potrawę Kugiel.
Potrawa Kugiel jest nieodłączną częścią naszej kultury !!! Co jest najlepiej sprzedawane na wszelakich festynach przedborskich? O restauracjach i barach już nie wspomnę... Co z popularyzacją regionu turystycznego? Jadąc w Tatry, do Zakopanego, prawie zawsze kupujemy "oscypka"...a w Przedborzu turyści i nasi goście jedzą kugiel.
Wiele osób słyszało zachwalanie naszej potrawy regionalnej... Czy nikt nie zwrócił uwagi i powiązał z naszym specyfikiem, w mediach było głośno na temat rejestracji "oscypka". Czy robiąc i spożywając
potrawę Kugiel, w przypadku utraty praw ochronnych, będziemy musieli spożywać potajemnie, w najlepszym przypadku będziemy musieli znaleźć nową nazwę tego produktu...? To nie demagogia, ale kto wie... Niestety żyjemy w takich czasach i w takim ustawodawstwie, że należy mieć świadomość o pewnych przepisach prawnych. Są prawa administracyjne, cywilne, karne, ale i także prawa ochrony znaków, nazw, produktów i patentów. Wielkie firmy i korporacje zarobiły krocie €, £ i dolarów na zastrzeżonych nazwach i patentach, vide Coca Cola. Ktoś powie: "...a co tam, kugiel, ja i tak go będę jadł...", ale inni też go będą jedli ze świadomością i wstydem, że nieduża wioska Czermno odebrała nam prawa ochronne i nazwę. Dla ludzi, niestety ma "coś" wartość, jak to stracą...
1. Co zostanie przedsięwzięte i wprowadzone w czyn, aby nie stracić
nazwy Kugiel?
2. Może zorganizujemy festyn, gdzie mieszkańcy Przedborza zaprezentują swoje kulinarne specyfiki (wiadomo Kugiel, przede wszystkim)?
Jest szansa !!!
Jest jeszcze szansa na uratowanie Kugla, ale trzeba wytężyć siły, mieć chęci ku temu. Wystarczy złożyć wniosek, już jutro, wysłać faksem, opłacić 300zł.
Vide
MRiRWNależy też i koniecznie, złożyć sprzeciw, tak jak w przypadku "oscypka". Zebrać jak najwięcej argumentów za, artykuły, publikacje w czasopismach, gazetach, publikacje i wypowiedzi w internecie, daty tych publikacji, prezentowanie produktu Kugla na znacznych festynach, wystawach...aby uzyskać "pierwszeństwo" produktu.
Argumenty mamy:
1. wniosek (tutaj maja pole do popisu restauratorzy z Przedborza),
2. zgłoszenie sprzeciwu,
3. zgłoszenie zastrzeżenia,
3. anulowanie rejestracji, w ostateczności (WE) NR 510/2006 §12 (info dla "Czermna") .
Możliwe, że regiony Czermno, Przedbórz i Radoszyce uzyskają wspólne prawa ochronne, dbając o dobro obyczajów sąsiedzkich, oraz wspólne promowanie regionu. Odpowiednie argumenty, wzmianki historyczne i prawne pozwolą na pozytywne załatwienie tej sprawy. Sądzę, że kugiel będzie wtedy jeszcze smaczniejszy...bo nasz, może wspólny, regionalny... A jak się nie da....pozostaje zgłoszenie
nazwy Kugiel z Przedborza albo Kugiel przedborski...nie zapominajmy o Kiszce po przedborsku lub Kiszce przedborskiej...
Jeśli urzędnicy UM Przedbórz nie "czają o co biega", niech skonsultują się z rzecznikiem patentowym.
Robię zakład, że przejdzie nazwa Kugiel przedborski, Kugiel z Przedborza, ...zakład o gar Kugla, który na pewno chętnie zaprezentuję na festynie (według własnego prostego i oryginalnego przepisu)!
Proszę Pana Burmistrza o odpowiedź za (nie)kompetentnych w tej sprawie (śpiących) urzędników Urzędu Miasta Przedborza.
[ Dodano: 2009-02-12, 15:33 ]
Temat: Cnoty obyczajowe
Szanowne zdrowie!
- Czy obkładanie liśćmi kapusty chorego dziecka, z podejrzeniem zapalenia płuc, ma jakieś medyczne uzasadnienie? – spytałem kiedyś lekarza specjalistę, który pochodził z kieleckiej wsi, podobnej do Prusicka.
- W Chinach, na prowincji, do dzisiaj praktykuje się ten zabieg – odpowiedział lekarz i uzasadnił lecznicze właściwości tej metody.
A moje pytanie było podyktowane ciekawością, bo pamiętałem z dzieciństwa, jak będąc w gorączce, leżałem w jakiejś wanience w liściach z kapusty. A leżałem, bo penicylina w owym czasie była znana tylko z
nazwy!
Może fakt, ze pochodziliśmy prawie z jednych stron kulturowych, moje pytanie stało się powodem wspomnień z naszego dzieciństwa. Przy okazji dowiedziałem się dość dużo o medycynie ludowej naszych wsi. Medycyny zapominanej ale nadal skutecznej, choć już nie praktykowanej.
Oto niektóre ciekawostki z tej rozmowy dotyczącej ówczesnych pokarmów;
Zalewajka – kwas chlebowy dodawany do zagęszczania zupy skutecznie zapobiegał wszelkim chorobom związanym z jelitami i żołądkiem. To dzięki tej zalewajce, współczesne choroby systemu trawiennego były wówczas albo nieznane albo bardzo rzadkie.
Kapusta z fasolą – oczyszcza złogi jelitowe które są przyczyną wielu groźnych chorób przewodu pokarmowego.
Posty liturgiczne – szczególnie posty wielotygodniowe, praktykowane przez starsze pokolenie, oczyszczało nie tylko organizm z toksyn tłustych pokarmów, ale wpływał też pozytywnie na funkcje psychiczne człowieka.
Post piątkowy – jest z punktu nauk medycznych zbawienny dla zdrowia każdego człowieka. Podobno, starożytni medycy usankcjonowali jednodniowe wstrzymanie się od pokarmów mięsnych w porozumieniu z kościołem. Oczywiście, nie tyczy to tylko religii chrześcijańskiej, bo rygory postów były już znane w starożytnym judaizmie i buddyzmie.
To wybrane przykłady wpływu
tradycyjnych potraw na kondycje zdrowotną naszych dziadków. Dodać do tego trzeba ustawiczną gimnastykę „kwalifikowaną” przy żniwach z kosą, kopaniu ziemniaków, ładowaniu obornika czy aerobiku przy cięciu słomy na sieczkę.
Bez wątpienia, nie były to czasy współczesnych cherlaków komputerowych chrupiących toksyczne paskudy z byle okazji. To były czasy racjonalnego odżywiania i codziennej gimnastyki, służące rozwojowi kondycji fizycznej i psychicznej prusickiego twardziela!.
Gwoli prawdzie, trzeba dodać, że były to czasy bezwzględnej selekcji naturalnej wśród noworodków i niemowlaków. Wystarczy sprawdzić to na naszym cmentarzu, gdzie ilość mogił dziecięcych z lat powojennych jest bardzo duża w stosunku do czasów nam współczesnych.
Pewnie z tego powodu mawiano wówczas, że jak dzieciak stanął już z czworaków na nogi, to będzie już żył w zdrowiu do naturalnej starczej śmierci - chyba, że w międzyczasie się utopi, krwawo zakończy bójkę na zabawie w remizie, albo przedawkuje ilość wypitej siwuchy.
Jasne, ze ktoś tam od czasu do czasu zachorował. Czy korzystał z profesjonalnej opieki medycznej?
Oczywiście, że nie! W razie zagrożenia życia, najbliższa służba medyczna była w Radomsku. Telefonu w Prusicku nie było by wezwać karetkę, a nawet gdyby był, to ówczesna karetka prędzej by się rozsypała po drodze, zanim by dojechała po wyboistych drogach,
Pozostał transport furmanką - furmanką na żelaznych obręczach.
Wydaje się, że transport chorego tym środkiem transportu byłby gwoździem do trumny od wstrząsów, jeszcze przed dojechaniem do Brzeżnicy.
Umierano więc godnie, na własnym łóżku pod świętymi obrazami, w otoczeniu rodziny.
A leki?
Ojciec mojej koleżanki z klasy umierając na gruźlicę, umierał pogodzony z losem. Czasem tylko wzdychał i mawiał, ze gdyby w domu były jakieś dolary, to może by się dało kupić streptomycynę – wówczas jedyny lek na gruźlicę.
Fakt, streptomycyna była wtedy przemycana z zachodu i sprzedawana na „czarnym rynku” za dolary. Za dolary, których posiadanie było nie tylko zabronione, ale też karane długoletnim więzieniem.
Owszem były jakieś popularne leki na zwykłe choroby, które z powodzeniem zastępowano ziołami. Zioła polecał też sławny lekarz gminny - dr Grzesiak, który zamiast recepty nakazywał stosowanie jakieś naparów i wywarów ziołowych.
Z tych powodów, w razie choroby stawiano ludową diagnozę i stosowano znane od wieków zioła i sposoby na dolegliwości chorobowe.
Pamiętam plagę strupów na kolanach i łokciach u młodzieży szkolnej w latach 50 – tych. Ktoś tam, chyba Goluska, znana zielarka, zaleciła smarowanie tych strupów sokiem z jaskółczego ziela. W rzeczy samej, po tygodniu stosowania recepty, strupy znikały. Na trudno gojące się skaleczenia przykładano liść babki zwyczajnej, natomiast dolegliwości żołądkowe leczono wywarem z piołunu.
A pamiętam te metody i sposoby, bo w razie potrzeby jeszcze dzisiaj stosuję babkę zwyczajną na skaleczenia. Także jaskółcze ziele doczekało się uznania nauki w leczeniu niektórych rodzajów grzybic i łuszczyc skóry.
A piołun?
Kiedy w dzieciństwie skarżyłem się na jakieś dolegliwości, mama proponowała mi wypicie wywaru z tego zielska. Okropnie gorzkie!
Tak wstrętne, że na samą myśl jego smaku, bóle natychmiast ustępowały. Może wywar z piołunu działał na żołądek przez samą psychikę?
To tyle wspomnień o zdrowiu i medycynie z mich dziecięcych czasów. Mam nadzieję, ze jeszcze ktoś uzupełni mój post o własne doświadczenia i historię medycyny ludowej rodem z Prusicka.
Temat: I FESTIWAL SMAKU ŻUŁAWSKIEGO
Poniżej prezentujemy fragmenty regulaminu do konkursu I Festiwal Smaku Żuławskiego. Zapoznaj się ze szczegółowym regulaminem zamieszczonym na stronie
www.nowy-staw.cba.pl w dziale Pobieralnia
I FESTIWAL SMAKU ŻUŁAWSKIEGO
Nowostawski Ośrodek Kultury ogłasza konkurs polegający na wyborze najlepszej
potrawy regionalnej związanej z terenem Żuław.
Motywem przewodnim kulinarnych zmagań 2009 jest hasło: „
POTRAWY TRADYCJĄ MALOWANE”.
Celem konkursu jest wylansowanie
potrawy regionalnej (stworzenie „smaku") związanej z Żuławskimi terenami.
Konkurs ma na celu wyróżnienie i popularyzację najlepszych
potraw regionalnych opartych na własnych lub dawnych recepturach związanych z kuchnią regionalną Żuław.
To przedsięwzięcie ma na celu również promocję żuławskich producentów, produktów lokalnych i
tradycyjnych.
W konkursie ocenie podlegać będą
potrawy związane geograficznie z regionem żuławskim, wywodzące się z tradycji i kultywowanych w regionie zwyczajów, które mogą stać się naszą wizytówką.
Mogą to być
potrawy: mięsne, rybne, wegetariańskie, wypieki oraz różnego rodzaju napoje i nalewki.
Konkurs będzie przebiegał w kategoriach:
a)
Potrawa przygotowana przez podmioty prowadzące działalność gastronomiczną, lokale zajmujące się gotowaniem na szczeblu zawodowym,
b)
Potrawa przygotowana przez osoby prywatne zajmujące się gotowaniem na szczeblu amatorskim
c)
Potrawy w Mojej Rodzinie Tradycją Malowane - konkurs adresowany jest do dzieci i młodzieży ze szkół podstawowych (IV-VI) i gimnazjalnych.
Zadaniem uczestnika jest wykonanie książeczki na w/w temat. Książeczka „
Potrawy w mojej rodzinie tradycją malowane” wykonać można różnymi technikami: komputerową, długopisem, flamastrami, wyklejanki, wydzieranki, witraże, hafty, malowane farbami, ozdabiane kredkami, itd.
Wykorzystać można ciekawe materiały, ponadto książeczki mogą być w oryginalnych kształtach.
Celem konkursu jest m.in. kształtowanie kultury czytelniczej, pobudzenie wyobraźni dzieci i młodzieży, podjęcie próby samodzielnej twórczości literackiej, ilustratorskiej oraz edytorskiej i promowanie rodzinnych i regionalnych tradycji kulinarnych.
Warunki Uczestnictwa
1. Do konkursu mogą przystąpić podmioty prowadzące działalność gastronomiczną - restauracje, stołówki, bary, osoby prywatne oraz inne zainteresowane instytucje - np. organizacje pozarządowe, grupy nieformalne (np. Koła Gospodyń Wiejskich), kluby, koła zajęć pozalekcyjnych, itp., które:
a) Zapoznały się z niniejszym Regulaminem konkursu (szczegółowy Regulamin konkursu dostępny na
www.nowy-staw.cba.pl).
b) Zgłosiły swój udział w konkursie poprzez:
- złożenie wypełnionej karty zgłoszeniowej osobiście w Nowostawskim Ośrodku Kultury, listownie na adres: Nowostawski Ośrodek Kultury ul. Jana Pawła II, 82-230 Nowy Staw, bądź telefonicznie (055) 27 15 156
do dnia 24.03.2009 r. do godz. 18:00.
c) Każdy uczestnik może zgłosić do konkursu tylko jedną
potrawę i tylko jedną książeczkę „
Potrawy w mojej rodzinie tradycją malowane”
d) Organizatorzy zapewniają stoisko, zastawę konieczną do degustacji oraz łącze elektryczne do podgrzania
potraw. Ze względu na skromne warunki lokalowe
potrawy powinny być przygotowane wcześniej.
e) Drobny sprzęt potrzebny do wykonania
potraw konkursowych każdy uczestnik przywozi ze sobą.
f) Zgłoszony produkt powinien być zaprezentowany w dniu rozstrzygnięcia konkursu 5 kwietnia 2009r. w godz. 14 00 -1500 podczas I Festiwalu Smaku Żuławskiego, który odbędzie się w Nowostawskim Ośrodku Kultury.
Udział w konkursie jest bezpłatny.
2. Organizator konkursu zastrzega sobie prawo do opublikowania imienia, nazwiska lub
nazwy i informacji o zwycięzcach konkursu oraz umieszczenie tych informacji w materiałach promocyjnych i informacyjnych Organizatora oraz w mediach i Internecie.
3. Zgłoszenia niespełniające wymagań, o których mowa w Regulaminie konkursu lub wysłane po upływie terminu podanego w pkt. powyżej, nie będą brały udziału w konkursie.
Kryteria oceny zgłoszonych produktów:
1. Produkty będą oceniane zgodnie z następującymi kryteriami:
• Regionalność
potrawy• Doznania smakowe
• Wrażenia estetyczne
2. Książeczka „
Potrawy w mojej rodzinie tradycja malowane” będą oceniane wg kryterium:
• Walory literackie
• Walory plastyczne
• Edytorstwo
w kategoriach wiekowych: szkoły podstawowe kl. IV-VI oraz gimnazja.
Komisja i wyłonienie zwycięzcy.
1. W skład komisji wchodzą przedstawiciele organizatorów konkursu oraz osoba wyłoniona spośród publiczności.
2. Komisja dokonuje oceny
potraw zgodnie z kryteriami oceny, o których mowa w pkt. V regulaminu konkursu i wskazuje uczestników, którym zostaną przyznane nagrody.
3. Decyzja Komisji o wyłonieniu zwycięzcy jest ostateczna i nie przysługuje od niej odwołanie
Rozstrzygnięcie konkursu
1. Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi w dniu 05.04.2009 r. około godz. 16:00.
2. Wyniki konkursu zostaną podane do publicznej wiadomości podczas Festiwalu.
3. Trzy najlepsze produkty w każdej kategorii zostaną nagrodzone nagrodami.
4. Ponadto zwycięskie przepisy zostaną umieszczone w Folderze Okolicznościowym wydanym podczas uroczystych Obchodów Dnia Nowego Stawu.
Inne
1. Każdy uczestnik ma prawo zwrócić się do Organizatora konkursu o wyjaśnienie Regulaminu Konkursu. Pytania należy kierować do:
Nowostawski Ośrodek Kultury
ul. Jana Pawła II
82-230 Nowy Staw
Tel. (055) 2715 156
Organizator zastrzega sobie prawo do dokonywania zmian w regulaminie konkursu. dnia Czw 13:51, 12 Mar 2009, w całości zmieniany 7 razy
Temat: Kuchnia Warmii i Mazur
Kuchnia Warmii i Mazur
Dzisiejsza Warmia i Mazury to dawne Prusy Wschodnie, gdzie wymieszały się ze sobą dwie tradycje kulinarne: niemiecka i polska. Skłonność do słodko-kwaśnych
potraw, obfitość mięsa i wszelkiego rodzaju klusek, odziedziczyli Mazurzy i Warmiacy po Niemcach. Do polskich tradycji należy używanie śmietany, duża ilość ziół i przypraw w
potrawach, a także wspaniałe wędliny, barszcze i flaczki.

Dzyndzałki z hreczką i skrzeczkami
Prawdziwym specjałem jest zupa z kilku rodzajów ryb oraz raków, gotowana z leśnymi ziołami, najlepiej w żeliwnym kociołku na wolnym ogniu. Pod koniec gotowania do zupy wkłada się płonące brzozowe polana, co wydatnie podnosi jej aromat.
Kto przyjedzie na Warmię i Mazury powinien też spróbować takich specjałów jak:
• modro kapusta z kminkiem, czyli smażona na smalcu czerwona kapusta z dodatkiem kminku, zakwaszana octem i podawana na gorąco,
• plince z pomoćką – placki kartoflane z farszem z boczku albo szynki, twarożku i czosnku,
• liberka w glaskach, czyli pyszna pasztetówka przechowywana w słoikach, podobnie zresztą robiono na Warmii kaszankę,
• dzyndzałki – małe pierożki, które mogą być z mięsem – gęsiną lub tłustą wołowiną, do farszu można dodać hreczki, czyli kaszy gryczanej, a całość okrasić cebulką lub skrzeczkami czyli skwarkami,
• cułty, czyli kręcone bułeczki drożdżowe, czasem z rodzynkami,
• fraszynki, czyli kotleciki z ziemniaków i mąki ziemniaczanej nadziewane ostrym mięsnym farszem,
• breja, czyli sałatka z wędzonej ryby,
• kartoflanka po gbursku, czyli zupa kartoflana po gospodarsku (od słowa gbur oznaczającego gospodarza),
• pieczona karbonada w miodzie – karbonada to karkówka; reszta, o dziwo, jest jasna.
Dziś takie
nazwy brzmią niezwykle oryginalnie. Warto je utrwalać i przypominać, bo to część naszej narodowej tradycji kulinarnej.
Tradycyjna kuchnia warmińsko-mazurska jest ciężka, zawiesista i esencjonalna. Do
potraw obficie dodawano wszelkiego rodzaju tłuszczu: śmietany, wędzonej słoniny czy świeżo ubitego, pachnącego masła. Ulubione przyprawy stanowiły: majeranek (dodawany do kiełbasy pasztetowej, niezbędny wręcz do grochówki i flaków), koperek (do ziemniaków ze śmietaną) oraz kminek do chleba, oraz kardamon (używany głównie z okazji świąt i uroczystości).
Ponieważ Warmia i Mazury obfitują w jeziora, obowiązkowo jadano kilka razy w tygodniu ryby, a już koniecznie w piątki. Szczególnym specjałem były trocie, zwłaszcza te z Mikołajek. Taka troć świeżo uwędzona, jedzona na ciepło stanowiła prawdziwy rarytas. Niemniej delikatne, a bardziej rozpowszechnione były sielawy i sieje, najchętniej wędzone. Do ulubionych przysmaków należał także węgorz, zarówno wędzony, jak i przyrządzany w zupie.
Główną jarzyną były ziemniaki. Podawano je oczywiście na obiad z mięsem lub ze zsiadłym mlekiem i jajem sadzonym. Przyrządzano z nich także kluski, a najlepsze były te przysmażane z drobno posiekaną, wędzoną słoninką. Placki z tartych ziemniaków, danie na każdą porę dnia, jedzono czasem przed posiłkiem, między posiłkami a nawet na deser. Ziemniaki stanowiły również podstawę bardzo solidnego chłopskiego śniadania – podawano je przeważnie w mundurkach, a do tego jajecznica z wielu jaj na śmietanie, następnie szynka i wędzona słonina.
Także zawiesista, wonna grochówka była nie do pomyślenia bez słoniny, a dodawano do niej jeszcze wędzonkę i moc majeranku. Groch ze słoniną był wschodnio-pruskim daniem narodowym już w XV wieku.
Z zup na Warmii królowały grochówka, kapuśniak i zupa fasolowa, natomiast gospodynie z Mazur specjalizowały się w przygotowywaniu zup rybnych, żurków i czernin.
Niestety, nie wszystkie dawne obyczaje zasługują na pochwałę. Panowała powszechna opinia, że w Prusach Wschodnich się nie pije, a chleje. Zwyczajni ludzie pili najchętniej wysokoprocentowy destylat, a więc wódkę, podawaną w dzbanku, nieco mniejszą popularnością cieszyło się piwo. Wino zaś stanowiło luksus – pijali je obywatele ziemscy, a i to tylko niektórzy. Zazwyczaj wódka, zwana żytniówką, pędzona była z ziemniaków. Rzadko kto mógł sobie pozwolić na prawdziwą zbożową. Mieszkańcy Prus lubili zmiany: dodawano więc do wódki owoce jałowca, soku jagodowego lub żółtka, ale także źdźbła trzciny, szyszki sosnowe czy śmietankę.
Kiedy dawny mieszkaniec Warmii i Mazur już się najadł i napił sięgał po słodycze. Łase na desery były nie tylko dzieci. A było w czym wybierać: pierniki o różnych kształtach, ładnie owinięte cukierki śmietankowe, czekolada, marcepany, ciasta maślane, sernik śmietankowy, pieczone jabłka, kisiel owocowy przyrządzany z malin i jeżyn, uwieczniony świeżą bitą śmietaną, pudding waniliowy z migdałami, mocno polany bardzo słodkim sosem z czerwonego wina, jabłecznik w cieście francuskim, posypany cukrem pudrem.
Mięsem królującym na mazurskich stołach w święta była pieczona gęsina. Choć to w Polsce nie do pomyślenia, to popularnym wigilijnym daniem była kiełbasa z gęsi! Bierze się to stąd, że wiele mazurskich domów to domy ewangelików, którzy nie poszczą przed świętami Bożego Narodzenia.
Warto zauważyć, że województwo warmińsko-mazurskie jako pierwszy region w Polsce przystąpiło do Europejskiej Sieci Regionalnego Dziedzictwa Kulinarnego. Dlatego w wielu miejscach będzie można kupić lub zjeść
potrawy przygotowane zgodnie z regionalną tradycją. Dziedzictwo kulinarne to bardzo ważny element dziedzictwa kulturowego. Odgrywa ogromną rolę w promocji każdego regionu, właśnie ze względu na specyficzność produktów żywnościowych i
potraw. Kiedy dodamy do tego także
tradycyjną oprawę spożywania posiłków, budujemy niepowtarzalny klimat, który przyciąga ze świata rzesze turystów.
mst
Źródło
Temat: Zabawa kolorem
Musztarda, majonez, keczup - są niezastąpionym uwieńczeniem wielu dań, w dodatku zarówno tych prostych i szybkich (np. kiełbasek z grilla czy hamburgerów), jak też wyrafinowanych i skomplikowanych (jak pieczony łosoś z zielonym sosem). Mimo iż prawie codziennie ich używamy, rzadko wiemy, że te popularne dodatki mają naprawdę długie historie.

Maleńkie ziarnko gorczycy
Historia musztardy sięga czasów starożytnego Rzymu, gdzie często nazywano ją „palącym sokiem”. Prawdopodobnie zawdzięczamy ją Pliniuszowi Starszemu, który połączył ze sobą utarte ziarna gorczycy z octem. Od samego początku była uznawana za przyprawę leczniczą o niezwykłych walorach smakowych. Później zaczęto mieszać ją z miodem lub oliwą.
W średniowieczu, musztarda gościła już w każdej kuchni i na każdym stole. Francja była w tym czasie największym producentem musztardy ( w XIV wieku istniało już 10 wytwórni musztardy, a trzysta lat później - 600). Jej głównym ośrodkiem było miasto Dijon. Tam właśnie opracowano recepturę, która pozostała do dziś niemal niezmieniona - gorczycę łączy się nie z octem, lecz z moszczem winnym, w wyniku, czego powstaje dość ostra i słona musztarda.
Musztarda nie zawsze była w postaci kremowego sosu. Można ją było spotkać także w postaci proszku, który rozpuszczało się w moszczu winnym lub w soku ze szczawiu, owoców cytrusowych lub jabłek. Bowiem musztarda to po prostu gorczyca. Określenie mostarda, powstało dopiero XIII wieku. Francuzi nazwali ją moutarde, a Anglicy – mustard.
Ciekawostki
Jeżeli jesteśmy fanami tej niesamowitej przyprawy możemy odwiedzić Muzeum Musztardy, znajdujące się w mieście Mount Horeb, w stanie Wisconsin w USA. Znajduje się tam niesamowita kolekcja tzw. musztardówek, czyli słoiczków, w których sprzedaje się musztardę.
Każdego roku w pierwszy weekend sierpnia obchodzony jest Światowy Dzień Musztardy. Polska również znajduje się w gronie wielbicieli musztardy i w tym roku obchodzono ten dzień po raz czwarty.
Niejasna historia majonezu
Majonez to zimny sos emulsyjny, składający się głównie z oliwy i surowych żółtek. Jego historia jest dość skomplikowana, posiada wiele wątków, przez co nie wiadomo gdzie i kiedy po raz pierwszy powstał sos majonezowy.
Jedna z wielu wersji mówi, iż powstanie majonezu miało miejsce ok. 1756 r., kiedy to kardynał Richelieu (Armand Jean du Plessis) podbił wyspę Minorkę. Z tej okazji zostało wyprawione wielkie przyjęcie, podczas którego największą kulinarną atrakcją stał się jasny, gęsty sos, ucierany z oliwy i żółtek. Sos nazwano majonezem, prawdopodobnie od
nazwy Portu Mahon.
Zwolennicy innej wersji twierdzą, że nazwa pochodzi od Karola Gwizjusza, księcia Mayenne, który rzekomo w 1589 roku przed bitwą z Henrykiem IV, zajadał się kurczakiem z tym sosem. Nazwa pojawiła się w kulinariach prawdopodobnie dopiero na początku XIX w.
W XX wieku ruszyła przemysłowa produkcja majonezu. Jednak jeszcze wiele gospodyń robi majonez w zaciszu domowej kuchni.
Keczup - sos prosto z Chin
Keczup ma chiński rodowód. W południowo-wschodniej Azji od wieków sporządzano sos o nazwie ket'siap. Jednak nie ma on nic wspólnego z obecnie znanym keczupem. Najprawdopodobniej służył do zaprawiania ryb (jego nazwa w chińskim dialekcie Amoy oznaczała „zaprawa do ryb”) i sporządzania rybnych
potraw.
Za sprawą angielskich i holenderskich żeglarzy pod koniec XVII wieku receptura sosu wraz z jego nazwą dotarła do Europy. Jego składnikami były anchois, orzechy, grzyby, skórka od cytryny, ocet, imbir, goździki, gałka muszkatołowa i pieprz. Brakowało natomiast pomidorów, które nieodłącznie kojarzą się z keczupem. Do przepisu włączyli je pod koniec XVIII wieku Brytyjczycy. Od 1876 r. sos ten jest produkowany w USA przez firmę spożywczą H. J. Heinz Company, która do dzisiaj jest producentem najpopularniejszego na świecie keczupu.
Keczup coraz częściej nie jest tylko dodatkiem do dań, ale staje się także jednym ze składników.
Popularne do dzisiaj
Dzisiaj keczup, musztarda i majonez są bardzo popularnymi dodatkami do kanapek, sałatek, dań z grilla i przystawek. Można je dodawać do sosów, a także łączyć ze sobą (np. łyżka majonezu i keczupu z dodatkiem kilku kropel maggi).
Musztarda
Na rynku są dostępne nie tylko musztardy o
tradycyjnym smaku jak np. sarepska czy dijon, ale także musztarda meksykańska z dodatkiem pieprzu cayenne, musztarda chrzanowa, czy miodowa. Dla miłośników grillowania przygotowano specjalne musztardy o ostrzejszym smaku jak np. rosyjska. Musztarda wykorzystywana jest w kuchni do różnego rodzaju dań.
Majonez
Także wśród majonezów każdy znajdzie coś dla siebie: do sałatek pasuje majonez o nieco rzadszej konsystencji, do dekoracji przeznaczony jest gęściejszy sos. Majonez można dodawać również do ciast.
Coraz popularniejsze są różne sosy na bazie majonezu: tatarski, chrzanowy, czosnkowy, paprykowy. Pojawiły się także majonezy typu Light, szczególnie polecane dla osób dbających o linie.
Keczup
W porównaniu z musztardą czy majonezem, rodzajów keczupu jest nieco mniej. Oprócz łagodnego i pikantnego można kupić m.in. keczup przeznaczony specjalnie do pizzy czy też keczup z dodatkiem ziół.
Podobnie jak koncentrat pomidorowy i inne pomidorowe przetwory keczup zawiera dużo likopenu, który zapobiega powstawaniu nowotworów. Jednak wiele przetworzonych produktów dostępnych w sklepach zawiera dużo konserwantów, stabilizatorów smaku, barwników i innych substancji. Ponadto niektóre tanie keczupy nie zawierają wcale pomidorów. Dlatego warto zwracać uwagę na skład kupowanych przez nas produktów lub spróbować przygotować keczup samemu (wybierając wyłącznie warzywa dobrej jakości).
Źródło: wp.pl
Temat: República Oriental del Uruguay/Urugwaj
Urugwaj (Uruguay, Wschodnia Republika Urugwaju – República Oriental del Uruguay) – państwo w Ameryce Południowej, nad Atlantykiem, graniczące z Argentyną od zachodu i Brazylią od północy. Stolicą państwa jest Montevideo, port atlantycki u ujścia La Platy. Po drugiej stronie tego estuarium leży stolica Argentyny – Buenos Aires. Dawniej Urugwaj stanowił część Wicekrólestwa La Platy i nosił nazwę Banda Oriental (Brzeg Wschodni).
Dewiza: (hiszp.) Libertad o Muerte
(Wolność albo śmierć)
Hymn: Orientales, la Patria o la tumba
Język urzędowy hiszpański
Stolica Montevideo
Ustrój polityczny republika
Głowa państwa prezydent Tabaré Vazquez
Szef rządu prezydent Tabaré Vazquez
Jednostka monetarna peso urugwajskie (UYU)
Niepodległość od Argentyny i Brazylii
25 sierpnia 1825
Pochodzenie
nazwy kraju
Hiszpańskie Uruguay od rzeki o tej samej nazwie. Słowo to być może pochodzi z języka guarani, gdzie urugua oznacza owoce morza, skorupiaki, a i – wodę. Inna teoria wskazuje na uru – gatunek ptaka, gua – pochodzić od.
Ludność
W czasach pierwszych kolonizatorów tereny obecnego Urugwaju zamieszkiwali Indianie z grupy językowej tupi-guarani. Dziś społeczeństwo tego państwa składa się niemal całkowicie z ludzi pochodzenia europejskiego. Urugwajczycy są w większości potomkami hiszpańskich i włoskich imigrantów stanowiąc tym samym 88,5% ludności kraju. Skład etniczny Urugwaju uzupełniają Metysi – 3%, Mulaci – 1,2%, Żydzi – 1,7%. Nie ma już Indian, którzy wymarli w XIX w. Rozmieszczenie mieszkańców w tym południowoamerykańskim kraju jest bardzo nierównomierne. Miasta skupiają około 89,4% ogółu ludności, z czego ponad połowa mieszka w aglomeracji Montevideo. Do obszarów gęściej zaludnionych należy także departament Canelones oraz departamenty położone w południowej części kraju. W najmniej zamieszkanych departamentach interioru gęstość zaludnienia nie przekracza 5 osób na km².
Język
Mieszkańcy Urugwaju posługują się językiem hiszpańskim. Część ludności zamieszkałej przy granicy z Brazylią używa dialektu portuñol lub brazilero (odmiana hiszpańskoportugalska).
Religia
Wśród wierzących przeważają katolicy stanowiący 59,5% społeczeństwa kraju. Pozostali chrześcijanie to głównie anglikanie i unitarianie (3,4%). Ponadto występują żydzi (1,7%), a także buddyści oraz muzułmanie. Sporą grupą, bo 35% są bezwyznaniowcy.
Turystyka
Ciepły i łagodny klimat, morze, latynoska kultura, zabytki oraz dzika przyroda sprawiają, że Urugwaj coraz częściej figuruje w ofertach biur podróży na całym świecie. W związku z tym turystyka stała się ważnym źródłem dewiz. Sławne kurorty riwiery urugwajskiej na czele z Punta del Este przyciągają coraz więcej spragnionych słońca wczasowiczów. Szczególnie wówczas, gdy na północnej półkuli panuje zima.
Ponadto turystów przyciągają zabytki oraz atmosfera Montevideo czy Colonia del Sacramento, której historyczna dzielnica została wpisana na listę dziedzictwa UNESCO. Piękno urugwajskiej przyrody ucieleśnia Rezerwat biosfery UNESCO Bañados del Este w północno-wschodniej części kraju.
Rolniczy charakter kraju w połączeniu z tutejszym folklorem stworzyły podstawy do rozwoju agroturystyki. Mimo niezbyt długiej historii ten niewielki latynoski kraj szczyci się bogatym dziedzictwem kulturowym, będącym mieszanką wpływów europejskich i afrykańskich, co można zobaczyć chociażby w wielu placówkach muzealnych.
Kultura
Teatr Solís w Montevideo
Urugwaj jest powszechnie znany jako kraj gauchos. Nie mniej jednak kraj ten szczyci się imponującymi tradycjami artystycznymi i literackimi – stąd wywodzi się wielu słynnych malarzy, poetów, powieściopisarzy i dramatopisarzy.
Karnawał
Jednym z najważniejszych wydarzeń kulturalnych i rozrywkowych Urugwaju jest karnawał, który nie jest jednak tak hucznie obchodzony jak w Brazylii. Największe obchody odbywają się w Montevideo, gdzie odprawiane są
tradycyjne ceremonie llamadas (tłum. nawoływanie), będące elementami afrobrazylijskich i afrourugwajskich kultów wywodzących się z wierzeń afrykańskich, a polegające na uderzaniu w bęben w rytm "candombe" i nawoływaniu innych uczestników bębniarzy do gromadzeniu się w jednym miejscu. Zdarza się, że "comparsa" (zgromadzenie bębniarzy, zespół) może zebrać nawet do stu członków. Przy więkrzej ilości jest bardzo trudne utrzymanie rytmu. W takich sytuacjach "comparsa" rozdziela się na dwie części. Używa się trzech typów bebnów: "chico" – mały, który ma zadanie utrzymać stały rytm, "piano" – największy mający brzmienie basu i "repique" – ten nadaje melodie. Obrzędowi temu towarzyszą tancerze i wiele kolorowych postaci.
Kuchnia
Kwintesencją urugwajskiej kuchni jest przyrządzana na wszystkie możliwe sposoby wołowina do tego w dużych ilościach. Jedną z najsłynniejszych
potraw są medaliony z polędwicy w sosie z dodatkiem czerwonego wina Tannat. Ale typowym i najbardziej popularnym daniem jest "asado", które można zjeść w każdej restauracji, barze lub zwyczajnie "pod chmurką" w zaimprowizowanej jadłodalni. Jest to wołowina (a dokładnie żebra wołowe) pieczone na grilu.
Polonia urugwajska
Pierwsi Polacy przybyli do Urugwaju w XIX w., po powstaniu styczniowym, m.in.: ceniony lekarz dr Julian Jurkowski, Jan Łukasiewicz – architekt, Erazm Bogoria-Skotnicki – profesor geografii i główny inspektor szkół publicznych w Urugwaju, Wacław Radecki – wykładowca psychologii na uniwersytecie w Montevideo (założył Instytut Psychologii). W okresie międzywojennym przybyło tu ponad 8 tys. Polaków. Byli to przede wszystkim robotnicy. Pierwsze organizacje polonijne powstały w 1927 r. Obecnie działają m.in.: Towarzystwo Polskie im. Marszałka Józefa Piłsudskiego, Zjednoczone Towarzystwo Polskie oraz Polska Misja Katolicka. Obecnie w Urugwaju mieszka, według różnych szacunków, około 10-15 tys. Polaków.



zrodlo-wikipedia
Temat: Urlop w gospodarstwie agroturystycznym - dlaczego warto?
Wielu turystów rezygnuje z urlopu w zatłoczonych kurortach i wybiera się odpocząć na wsi. Agroturystyka staje się coraz bardziej popularna, powstają nowe obiekty agroturystyczne.
Wakacje na wsi mają wiele zalet. Turystów kusi przede wszystkim niska cena w porównaniu z pobytem w hotelach, czy pensjonatach.
Dużym plusem jest też zdrowe jedzenie, które oferowane jest w obiekcie. Posiłki przygotowywane są tylko z własnych płodów rolnych. Podczas takich wakacji można wypić mleka prosto od krowy, zjeść twaróg i masło domowej roboty, świeże jaja, swojską wędlinę i domowe konfitury. Coraz więcej polskich gospodarstw przestawia się na rolnictwo ekologiczne i stara się o certyfikat Europejskiego Centrum Ekologicznego (ECEAT).
Gospodarstwa agroturystyczne usytuowane są w czystym, nieskażonym otoczeniu, z dala od miast i dróg. Największą ofertę pobytów agroturystycznych mają: Beskidy, Kaszuby, Warmia i Mazury, Podlasie oraz Małopolska.
Zazwyczaj w gospodarstwach są bardzo funkcjonalne kwatery. Turyści mogą wybierać miejsca o różnym standardzie. W ofercie są kwatery, które poza sezonem użytkują domownicy, a także samodzielne mieszkania. Do celów agroturystyki właściciele adaptują strychy, stodoły, dawne młyny lub leśniczówki. Zagospodarowują też otoczenie, budują baseny, altanki, miejsca na grill, ognisko i boiska.
Większość miejsc nastawionych jest na wypoczynek rodzin z dziećmi. Prawie na wszystkich podwórkach znajdują się huśtawki i piaskownice. Są także gospodarstwa, które powstały specjalnie dla miłośników koni, wędkarzach, czy myśliwych. Istnieją też gospodarstwa, które mają oryginalne specjalności, jak: uprawa ziół, produkcja wina, trening chodzenia po rozżarzonych węglach, strzelanie z łuku lub loty balonem.
Zazwyczaj gospodarze są sympatyczni, otwarci i tworzą rodzinną atmosferę.
Beskidy oferują ciszę, spokój i zapewniają wędrówki po górach wśród drewnianych świątyń i łemkowskich wsi. Do najbardziej popularnych miejscowości wypoczynkowych należą: Ustroń, Krynica, Brenna, Zawoja i Wisła. Natomiast w Istebnej, Jaworzynce i Koniakowie, czyli beskidzkiej trójwsi można zobaczyć drewniane chałupy, owce na halach oraz słynne koronki. Już od wieków koronczarstwem zajmują się tam wszystkie gospodynie i nawet kilku gospodarzy. Atrakcją Rytro są ruiny zamku zbudowanego z łez księżnej Kingi, natomiast Komańcza skłania do refleksji u Nazaretanek, czyli w miejscu odosobnienia kardynała Stefana Wyszyńskiego.
Właściciele, w celu przyciągnięcia turystów, oferują oprócz łóżka wiele innych atrakcji. "Promyczek" w Brennej znany jest z doskonałej kuchni, natomiast Zajazd "U Brzezinów" w Cisownicy urządzono wokół chałupy z 1923 roku, w której znajduje się pełno starych sprzętów. Kukuczkowie w Istebnej prowadzą prawdziwe górskie gospodarstwo. Na zachodnim krańcu utworzono "Swystowy Sad", gdzie są huśtawki dla dzieci, w pokojach stare meble oraz pożółkłe fotografie, a na stołach konfitury. Wystrój wnętrza oraz kuchnia przypominają o dawnych łemkowskich właścicielach. Można również tam karmić kury i kozy, pomagać w pasiece, a także jeździć konno w Hańczowej.
Na rynku w Suchej Beskidzkiej znajduje się najsłynniejsza polska karczma, gdzie, jak głosi legenda, Pan Twardowski przegrał zakład z diabłem.
Nazwy oferowanych
potraw nawiązują do folkloru.
Na terenie Kaszub są góry, nadmorskie plaże, ciche jeziora, cieniste bory oraz liczne zabytki. Legenda mówi, że Pan Bóg tworząc świat, obdarowywał poszczególne krainy różnymi dobrami. Jednak o Kaszubach przypomniał sobie dopiero, gdy zakończył swoje dzieło. Wówczas z wielkiego worka wysypał to, co mu pozostało. Dlatego też Kaszubi dostali każdego bogactwa po trochu.
Współcześni Kaszubi już coraz rzadziej utrzymują się z uprawy roli i rybołówstwa, natomiast coraz częściej z turystów. Najlepiej przygotowane na turystów są Bory Tucholskie, gdzie znaleźć można mnóstwo kwater oraz wypożyczalnie sprzętu wodnego. Główne ośrodki wypoczynkowe Borów to Charzykowy i Swornegacie. Jednak najpiękniejsza i najcichsza jest Szwajcaria Kaszubska. Ostrzyce to 700-letnia miejscowość z ładnym kąpieliskiem. Organizowane są tam rejsy wycieczkowe po jeziorze.
Na Kaszubach, we Wdzydzach Kiszewskich znajduje się też najstarszy w Polsce skansen. Latem odbywają się tam pokazy plecionkarstwa oraz haftu. Obok skansenu jest minizoo i karczma "Wygoda" z kluskami ziemniaczanymi i racuchami drożdżowymi.
Na Podlasiu można samemu zrobić gliniany garnek lub miskę, wykuć podkowę na szczęście, wystrugać łyżkę, utkać wełniany chodnik lub upiec razowy chleb. Już za Białymstokiem zaczynają się lasy Puszczy Knyszyńskiej, gdzie znajdują się nostalgiczne wioski z warsztatami, jakich nigdzie indziej nie ma. W Czarnej Wsi Kościelnej zachowała się
tradycyjna kuźnia.
W pobliżu Suwałk, w Piertaniach można upiec chleb. Natomiast we wsi Tartak jest gospodarstwo agroturystyczne, które uchodzi za prawdziwą akademię kuchni regionalnej. Mleko na masło trzeba nadoić samemu, a następnie ubić je w drewnianej maselnicy. W okolicach Janowa wyrabiane są dwustronne wełniane tkaniny. Można też spróbować swoich sił w tkaniu.