Widzisz wypowiedzi znalezione dla hasła: Tradycyjne pismo chińskie

Temat: Chińskie pismo
Proszę mi powiedzieć, jak to jest z tym
pismem chińskim. Jest
pismo chińskie tradycyjne i
pismo chińskie uproszczone. Jaki jest zakres użycia jednego i drugiego? Czy to uproszczenie
pisma to taka reforma ortografii (kiedy ją wprowadzono?) i obecnie
pismo uproszczone jest już jedyną dopuszczalną formą
pisma w ChRL?
Temat: Sztuka
Kultura Japonii przez wieki wyewoluwała z oryginalnej kultury Jomon do dzisiejszej, hybrydowej, łączącej wpływy z Azji, Europy i Ameryki.
Historycznie, największy wpływ na rozwój japońskiej kultury, od około 300 r. p.n.e. (okres Yayoi) miały
Chiny i Korea. Dzięki temu wprowadzono do Japonii m.in., etykietę wzorowaną na
chińskiej,
pismo chińskie oraz buddyzm. Japończycy rozwinęli także własny wkład w kulturę: w sztuce (ikebana, origami, ukiyo-e), rzemiośle (lalki, lakiernictwo, garncarstwo), przedstawieniach (bunraku, taniec, kabuki, nō, rakugo), tradycjach (gry, onsen, japońska ceremonia picia herbaty, architektura, ogrody, miecze) oraz kuchni.
Muzyka współczesna:
Ayumi Hamasaki
B'z
Boøwy
Dir en grey
Gackt
Glay
Hikaru Utada
Kyosuke Himuro
Noriko Sakai
Puffy AmiYumi
Rats & Star
Tomoyasu Hotei
X Japan
Specyficzne japońskie dziedziny sztuki:
anime
bonsai
manga
ukiyo-e
Tradycyjny taniec japoński
http://wikipedia.pl
Temat: Rodzajniki
| I to nawet komuniści (Wietnam!), którzy tak poniszczyli
| ideografikę w Chinach kontynentalnych? Dlaczego ciągle używają w sumie
| francuskiej transkrypcji swojego języka z takimi dziwnymi znakami, że
musi
| być od razu inne kodowanie i zestaw znaków...?
| Co tu mówić o Azjatach. Niedawno poruszyłem tu problem podstawowych
polskich
| oboczności ortograficznych - właściwie systemowi językowem zbędnych. W
| porównaniu z komplikacjami azjatyckimi to jest szczegół.
| I co? Głosy oburzenia, obrona tradycji itd.
Tylko zwróć uwagę, że u nas wynika to z zakorzenienia w wielowiekowej
tradycji piśmiennictwa polskiego (od tysiąca lat - od samego początku -
piszemy łacinką), z historii języka i wszystko jest umotywowane jakimiś
zasadami ortografii czy historii języka, a w Wietnamie są to ewidentne
niedoróbki i realna niewygoda, i to narzucona w końcu przez wstrętnego
kolonizatora i ciemiężcę :-)
Tu powtórzę moje pytanie, dość stare, ale odpowiedzi się wówczas nie
dopatrzyłem. Może przegapiłem.
Mongolski. Czy wrócili do tradycyjnego pisma? Czy wciąż używają grażdanki,
też narzuconej...
Tu dodam. że jeszcze w latach sześćdziesiątych widziałem, jak Mongoł robił
odręczne notatki. Pismem tradycyjnym, nie grażdanką. Miał koło 50 lat. To
istotny szczegół, bo wskazuje, jak przyjmowało się narzucone pismo.
Stasinek
Temat: Japonia vs Chiny
Po pierwsze, nie radzę opierać się na Wikipedii bo nie jest to rzetelne źródło informacji. Studiuję japonistykę i raczej wiem czego się uczę. Hiragana i katakana to nie alfabety bo 1 znak to nie 1 litera tylko sylaba, a właściwie mora bo "n" nie sylabą tylko morą, a występuje w kanie. Wiem czym jest rōmaji ale jeśli już chcemy powiedzieć, że w japońskim jest jakiś alfabet to jest nim tylko rōmaji.
Pismo chińskie jest identyczne jak japońskie. Jedyna różnica jest taka, że w
Chinach kontynentalnych w XX w
pismo zostało nieco uproszczone, ale na Tajwanie występuje jego odmiana
tradycyjna taka jak w Japonii. Poniżej podaje style kaligrafii, które występują zarówno w japońskim jak i chińskim.
Temat: Okrzyk "khatz!" i jego pisownia/wymowa
czy Kanji posiada odpowiedniki w języku chińskim wyglądające dokładnie tak samo?"Kanji" znaczy dokładnie "
chińskie znaki" ("znaki Hanów"). Po chińsku to będzie "hanzi". Nie uczyłem się japońskiego, więc niuansów związanych ze standaryzacją znaków w Japonii, tworzeniem nowych znaków itp. nie ogarniam. Podejrzewam, że 90% znaków kanji jest identycznych jak w chińskim
tradycyjnym piśmie.
Kanji Japońskie to są Chińskie znaczki które mają inne znaczenie niż w orginale (Japończycy słuchali jak się dany znaczek czyta i dopasowywali swoje słowo które brzmiało dostatecznie podobnie bez znaczenia czy to było to samo słowo czy nie, dodawali też swoje sposoby czytania i ostro przez to namieszali)Hmmm. Jestem prawie pewien, że jeśli w ogóle dopasowywano w Japonii znaki do słów wg. brzmienia (co mi się wydaje mało sensowne, w końcu to jest
pismo ideograficzne), to jednak o wiele, wiele częściej było tak, że zachowywano sens znaków, a zmieniano wymowę. Jak się nie zna japońskiego, ale zna się
chiński to można sporo zrozumieć z kanji, mimo że japoński i
chiński bardzo się między sobą różnią.
Temat: najładniejszy alfabet
@Kwadracik:
Chyba malajalam...
Co to znaczy "
chiński pisany w hanzi"? Po prostu "
chiński pisany sylabogramami, a nie łacinką"? Między grafiką
tradycyjną a tzw. "uproszczoną" są jednak duże różnice (dla mnie dużo bardziej estetyczna jest ta druga).
@[bo.s]:
Zjadło mi właśnie post z dokładnymi linkami... Na
Omniglot znajdziesz wszystkie wymienione
pisma (i wiele innych).
Temat: Zaproszenie dla ekspertów
Jak wiadomo nie biorę już udziału w dyskusjach na forum. Pozostaję jednak współredaktorem vortalu i biorę udział w pracach nad czasopismem vortalu, które będzie się ukazywało w postaci elektronicznej (PDF). Wstępnie określona częstotliwość: kwartalnik.
Pismo będzie do ściągnięcia gratisowo ze strony vortalu. Dostępne będą numer bieżący i numery archiwalne.
Pismo będzie elementem funkcjonowania vortalu. W dużej mierze artykuły odnosić się będą do tematów dyskusji na forum. Oczywiście z pewnością wiele dyskusji będzie dotyczyło opublikowanych artykułów.
Instruktorów
tradycyjnych systemów kung-fu oraz sportowego wushu zapraszam do nadsyłania artykułów.
Publikowane będą teksty dotyczące: techniki, treningu, historii, teorii. Nie będą przyjmowane zapowiedzi czy relacje z imprez.
Autorzy mają prawo dołączenia do artykułu podstawowych danych swojej szkoły: nazwa, co jest nauczane, dane kontaktowe.
Artykuły dotyczące
chińskich sztuk walki proszę nadsyłać na adres: dacheng@budo.net.pl
Temat: Wiatry
[...]
Dla nas, zamieszkałych na półkuli północnej,
pozorna wędrówka Słońca po niebie przebiega w prawo, dla mieszkańców
półkuli południowej w lewo - i tutaj dziwna teoria: Kierunek pozornej
wędrówki Słońca ma ogromny wpływ na ludzką podświadomość. Z zasad
fotografii: aby spotęgować wrażenie ruchu, należy wykonywać zdjęcia
ludzi, zwierząt czy rzeczy poruszających się z lewa na prawo, a aby
wykazać mozół osób wspinających się pod górę - w lewo.
To akurat ma chyba bezpośredni związek z kierunkiem czytania. Jesteśmy po
prostu przyzwyczajeni do poruszania wzrokiem z lewa na prawo i z góry na dół
i to powoduje określone wrażenia - choć przyznaję, że te akurat przykłady są
dla mnie trochę zagadkowe i musiałbym je głębiej przemyśleć.
[...]
Hieroglify w Egipcie - w różnych kierunkach, pismo klinowe w
Mezopotamii - z lewa na prawo. Pisma alfabetyczne: pismo ugaryckie XIV w
p.n.e. - z lewa na prawo, fenickie - z prawej do lewej. A prawdopodobnie
z pisma fenickiego wykształciło się pismo aramejskie, hebrajskie i
arabskie (kierunek z prawa na lewo) - tu teoria trochę się wali. Grecy,
którzy też przejęli pismo od Fenicjan początkowo pisali z prawa na lewo,
potem bustrofedonem, a w VI w p.n.e z lewa na prawo. Nie wiem jaki był
kierunek pisma Majów i Azteków, a także pisma chińskiego i japońskiego,
aby obalić, czy choć w części uratować tę teorię, hehehe. :-)))
Pismo majów o ile pamiętam mogło iść w obie strony. Chiński i japoński
tradycyjnie pionowo z góry na dół a kolumny od prawej do lewej. Z
tradycyjnym pismem mongolskim za to inaczej - też z góry na dół, ale od
lewej. Teoria więc chyba nie trzyma się kupy. (^_^
Temat: Japonia vs Chiny
Dobra, to może od początku trochę sprostowania:
Który język trudniejszy? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Zależy co DLA CIEBIE jest trudne. Jeśli masz problemy z wymową, czy ze słuchem, to
chińskie nie jest dla ciebie dobrym wyborem. Jeśli jednak nie idzie ci wkuwanie i odpowiednie użycie gramy, to japoński może być dla ciebie trudniejszy. Nie ma co opowiadać, że japońska gramatyka jest prościutka. Super trudna może i nie jest, ale historie, że jap. grama to pestka rozpowiadają ludzie, którzy tego języka tak naprawdę nie znają, ewentualanie trochę go "liznęli".
Ja uczę się japońskiego na studiach i
chińskiego jako drugiego j. orientalnego + samemu.
Dla mnie
chiński wydaje się banalny. Zwłaszcza, jeśli człowiek jest już zaznajomiony ze znakami, nauka
chińskiego to przyjemność.
Chiński ma może i więcej znaków, ale ich funkcjonowanie jako system
pisma i użycie jest o niebo łatwiejsze niż w japońskim, ponieważ zazwyczaj jest tylko jedno odczytanie i brak
pisma fonetycznego wymusza ciągłe pisanie w znakach, co ułatwia zapamiętywanie (w jap. kana często 'rozleniwia'
Tony? W mandaryńskim są 4. Dużo? Czy ja wiem... Trzeba po prostu się ich dobrze nauczyć, a potem już jakoś idzie, choć wiem, że nawet ludzie po sinologii często nie mówią do końca w tonach, co nie przeszkadza im biegle władać chińskim.
Co do stypendiów do
Chin - jest ich dość sporo, zależy po co chce się tam jechać. Jeśli na naukę języka to są takie stypendia, nawet "dość łatwo" dostępne zarówno do
Chin, jak i na Tajwan, z tym, że w
Chinach jest ono z tego co wiem dość niskie i konieczne staje się dorabianie, by się utrzymać i coś zwiedzić.
Eviltwin: chyba nie widziałeś
pisma chińskiego na oczy, jeśli twierdzisz, że to 16-kreskowce. Zwłaszcza formy uproszczone, używane w całych
Chinach kontynentalnych, za wyj. Hong Kongu, są bardzo przejrzyste i o wiele wyraźniejsze, niż np. czcionka japońska, która często ma grubsze kreski, co przy małym druku bardzo utrudnia czytanie. Uproszczenia może i mają negatywny wpływ na estetykę znaku, ale nie da się ukryć, że dzięki nim tekst staje się często klarowniejszy.
Niltinco: wersja
tradycyjna znaków, używana na Tajwanie to nie to samo, co używane w Japonii. Japońskie kanji też są w pewien sposób uproszczone, jednak nie w takim stopniu, jak w ChRL.
Temat: Dawid Juraszek
Potężne pytania! Zacznę od najłatwiejszego - rozpoznaję może kilkanaście znaków, a napisać z pamięci nie potrafię z tego nawet połowy
Ciekawa sprawa z alfabetem łacińskim. Dla ułatwienia zrazu pisałem moim uczniom na tablicy literami drukowanymi w całkowitej nieświadomości, że w istocie im utrudniam. Potem okazało się, że większość nieźle pisze i czyta tylko małymi literami...
Ponieważ pinyin, czyli łaciński system zapisu chińszczyzny, jest stosowany od podstawówki do ułatwienia nauki
pisma chińskiego, większość młodych ludzi jakoś tam łaciński alfabet zna. Im starsze pokolenie, tym słabiej. Kłopot z pinyinem jest taki, że pewne litery w nim wymawia się inaczej, niż w większości języków europejskich. Takie Q na przykład wymawia się jak ć, a X jak ś (w przybliżeniu rzecz jasna). Ponoć twócom chodziło o to, żeby używając imperialistycznego
pisma jednak jak najdalej od niego odejść. Czy to prawda - nie wiem.
Co zaś do
chińskiej prehistorii, to rozbudowa infrastruktury spowodowała boom w archeologii. Ciągle odkrywa się dawne osady, groby, kości itp. Wiadomo, że ok. 5000 lat p.n.e. w dolinach rzek powstawały osady neolityczne. Odnaleziono m.in. przyrządy służące do wyrobu tkanin, ślady uprawy ryżu, ceramikę itp. Najstarsze ślady
pisma datują się oficjalnie na drugie tysiąclecie p.n.e., choć czytałem gdzieś ostatnio, że natrafiono na starsze ślady.
Tradycyjna historiografia
chińska określa początki
Chin na 3000 lat p.n.e., choć nie wszystkie dynastie wymieniane w kronikach doczekały się już potwierdzenia archeologicznego. Zresztą z tymi dynastiami i kronikami to jest tak, że w od czasów Konfucjusza przerabiano mity na pseudohistoryczne relacje, stąd starożytna mitologia
chińska jest względnie uboga. W późniejszych zaś okresach mianem
chińskich dynastii często określano niepodległe królestwa niechińskich ludów, które zostały podbite, czy to przez samych Chińczyków, czy Mongołów, których rządy NB są uważane przez Chińczyków za panowanie de facto
chińskie
Temat: Smieszne pytanie
*Wrong*. To nie jest zamiennik! Łam to szpalta "połamana" na kawałki
odpowiadające wysokości kolumny! Szpalta ma nielimitowaną długość,
tyle, ile trzeba, żeby tekst się zmieścił.
W tradycyjnym łamaniu zecerzy byli odpowiedzialni za łamanie wierszy czyli
składali tekst wierszami w nieograniczone długością szpalty, coś na kształt
papieru toaletowego ;)
Metrampaże byli odpowiedzialni za łamanie szpalt w łamy, czyli -- mówiąc
obrazowo -- dzielenie szpalt na kawałki pasujące do układu graficznego, z
uwzględnieniem np. oblewania ilustracji czy unikania szewców i bękartów.
Dzisiaj nie ma już tego podziału, nie istnieją już szpalty w rozumieniu
tradycyjnym. Słowo "szpalta" jest oczywiście pochodzenia niemieckiego --
wyraz "Spalte" oznacza w Niemczech zarówno szpaltę jak i... łam :)
W związku z tym w powszechnym użyciu różnice semantyczne między pojęciami
"łam" i "szpalta" się zacierają. Ponieważ "łam" jest wyrazem rodzimym a
"szpalta" obcym, lepiej używać tego pierwszego. Jednak nie sądzę, by
zamienne użycie tych terminów zasługiwało na całkowite potępienie.
Podobnie rzecz się ma w przypadku terminów "czcionka" i "font". W fachowej
terminologii, gdzie bardzo istotne jest rozróżnienie różnych aspektów
typografii, ważne jest by pamiętać, że "font" to cyfrowy nośnik kroju pism,
podczas gdy "czcionka" to słupek z wizerunkiem znaku pisma danego kroju w
określonym stopniu. Tradycyjnym odpowiednikiem cyfrowego fontu jest zatem
nie czcionka, ale komplet czcionek. Jednak ponieważ tradycyjne czcionki
wyszły już praktycznie z użycia, nie mam nic przeciwko zamiennemu stosowaniu
wyrazów "czcionka" i "font" w mowie potocznej. Szczególnie, że "font" to
termin anglosaski, a "czcionka" rodzimy.
Tak samo jest np. w przypadku terminów "znak pisma" i "glif" czy "alfabet" i
"system pisma". W tekstach ściśle fachowych "znak pisma" to coś innego niż
"glif", a nie każdy system pisma jest alfabetem. Jednak w mowie potocznej
zakres semantyczny pojęć "znak pisma" (czy nawet: znak, litera) oraz
"alfabet" jest szerszy. Dlatego można potocznie mówić "alfabet chiński",
mimo, że chiński system pisma jest systemem pisma ideograficznego, a nie
alfabetycznego.
I tak dalej.
Temat: Okrzyk "khatz!" i jego pisownia/wymowa
Z czego? "New Practical Chinese Reader"?Na
chiński nowy rok odświeżę temat Już zidentyfikowałem książkę. Nazywa się Practical Audio-Visual Chinese. Dostaję też kserówki z Far East Everyday. Są to dwie podstawowe książki z Taiwanu. Czytałem ostatnio o reformie
pisma - straszna kaszana, jeśli autorzy tego, co czytałem mają rację, to uproszczenie polega tylko na zmniejszeniu ilości kresek, bo często popsuto logikę konstrukcji znaków i stało się to jeszcze bardziej pamięciowe. Ciekawy motyw też z komunistycznymi wstawkami - znalazłem dobry przykład:
Jest taki znak jak mędrzec, albo święty: 圣 w uproszczonym 聖 w
tradycyjnym. W uproszczonym usunięto znak 王, król i zastapiono znakiem gleba 土. Do socjalistycznej koncepcji mędrca nie pasuje znak król, za to gleba pasuje jak ulał. (info z wikipedii)
Podejrzewam, że 90% znaków kanji jest identycznych jak w chińskim tradycyjnym piśmie.Tyż sprawdziłem. Japońskie kanji przeszły jakieś delikatne uproszczenie. Np znak na chan2 w
tradycyjnym jest 禪, a w japońskim wygląda tak samo jak
chiński uproszczony: 禅 Nie wiem skąd to się wzięło, ale podejrzewam, że nie nawiązywało do
chińskiej reformy z lat 50-tych.
No to się dowiedziałem, że faktycznie Japończycy naśladowali czasem wymowę chińską. W takim razie jest tak jak pisałeś, że musiał być dialekt, którego użytkownicy czytali ten znak podobnie do "katsu"1. Mogą być błędy w tej klasyfikacji, w samych
Chinach są różne teorie genezy znaków, w Japonii może być podobnie.
2. Po koreańsku znak 喝 czyta się ho - a musiał przejść do Korei razem z wymową bardzo dawno. Po kantońsku czyta się go hot3 (jakkkolwiek brzmi 3 ton w kantońskim 8-tonowym systemie ). Może katsu wzięło się z jakiegoś południowego języka? Patrząc na te japońskie i sino-koreańskie zniekształcenie
chińskiej wymowy, wydaje mi się, że dowolna wersja sylaby zakończonej samogłoską mogłą zostać zniekształcona na "kac".
Pzdr
Piotr
Temat: japonia - alfabet
Zaś żeby nie było totalnie OT - wykładowca mojej córki z Uniwersytetu
miał się ponoć wyrazić, że "do użytku" są wyłącznie fonty z rodziny
Mincho i "podobne", zaś np. MS-Gothic czy nie daj Boże Arial Unicode się
nie nadają. Rzecz w tym, że chińskie i japońskie znaki _nie powinny_
być jednoelementowe - a tamte "niedobre" fonty mają stałą szerokość
linii...
Czyli Adobe Kozuka Mincho, albo MS Mincho są w porządku..
Przede wszystkim należy pamiętać, że ideaogramy japońskie i chińskie nie są
identyczne. Fonty MS Mincho i MS Gothic zawierają kandżi na modłę japońską,
MS Song i MS Hei hanzi na modłę chińską z ChRL, zaś MS MingLiU hanzi na
modłę chińską z Tajwanu.
Ideogramy z Arial Unicode są wyjątkowo uproszczone, gdyż font ten jest
fontem "ostatniej szansy", tj. jest stosowany głównie wtedy, gdy brak jest
odpowiedniego porządnego fontu obsługującego dany znak. Ponadto, rysunek
znaków w Arial Unicode MS uproszczono też ze względu na ograniczenia
rozmiaru fontu -- glify narysowane są na siatce jedynie 256 x 256 punktów,
podczas gdy typowe fonty mają siatkę 1000x1000 punktów (Type 1) lub
2048x2048 punktów (TrueType).
Aha - i oczywiście znaki _nie powinny_ być proporcjonalne - powinny
wpadać w stałą siatkę. Oczywiście w wypadku, gdy są pisane poziomo -
jeśli pionowo, to stała siatka "sama" się robi.
Swoją drogą - ciekawe, jakie są rzeczywiste zalecenia w tej
dziedzinie...
Odnośnie siatki to owszem, wykładowca ma rację. Odnośnie MS Gothic i MS
Mincho -- no cóż, tradycyjna japońska typografia oczywiście preferuje znaki
dwuelementowe, noszące znamiona kaligrafii. W przypadku Japonii nazwa
kategorii pism "grotesk" wciąż ma swoje uzasadnienie w percepcji czytelnika:
pisma jednoelementowe odbierane są jako nieco "groteskowe" -- podobnie było
w typografii łacińskiej na przełomie XVIII i XIX wieku.
MS Gothic sprawdza się dobrze na ekranie oraz w bardzo małych stopniach
pisma.
Adam
Temat: Co to jest Zielarstwo?
Zielarstwo kiedyś...
Już ponad 200.000 lat temu jedzono w
Chinach nasiona z gatunku Euryale ferox, które kilkaset lat później stosowano już jako normalny lek ziołowy w
tradycyjnej medycynie
chińskiej. W kulturze europejskiej posługiwanie się ziołami leczniczymi również było czymś naturalnym i stosowanym przez wieki. Już około roku 1100 n.e. mnisi z Canterbury kopiowali księge "Apuleis" będącą niejako podręcznikiem ziołolecznictwa i w ten sposób przyczyniali się do rozszerzania wiedzy na temat uzdrawiania ziołami. Klasztory były na ówczesne czasy niekiedy jedynymi punktami oświaty, w których gromadzono
pisma, między innymi o tematyce leczniczej.Ziołolecznictwo dzisiaj...
Zielarstwo teraz...
Na calym świecie jest ponad 20.000 rodzajów roślin, które są używane w celach medycznych. Wciąż jesteśmy świadkami wytwarzania coraz to nowych produktów kosmetycznych i do pielęgnacji skóry na bazie przeróżnych składników. Na przykład świeże pomidory albo ananas potrafią usunąć martwe komórki skóry już po kilku minutach. Olej marchwiowy i sok z aloe vera potrafią skutecznie eliminować szkodliwe ultrafioletowe promienie słoneczne, które najbardziej mają wpływ na starzenie się skóry. Rumianek i rabarbar można z powodzeniem stosować do rozjaśniania włosów, henna daje włosom ciepły, czerwony kolor, a indygo nadaje się do farbowania na niebiesko.
W dzisiejszym świecie panuje często opinia, że można zrozumieć naturę poprzez podzielenie jej na poszczególne części i naukowe zanalizowanie tych części. Botanika jest tą dyscypliną, która patrzy na rośliny i ich złożoną budowę, podczas gdy chemia analizuje chemiczne składniki znajdujące się w roślinach i izoluje aktywne składniki. Gdy naukowcy w ten sposób wypracowują swoje teorie, z wąsko definiowanych hipotez, jest możliwe, że uchodzą ich uwadze niewytłumaczalne często działania roślin na organizm człowieka. Wielu naturalnych uzdrowicieli już od dawna twierdziło, że to cała roślina jest ważna dla uzdrawiania człowieka, a nie tylko jakieś wyodrębnione z niej składniki, które roślina zawiera w sobie. Fizyka kwantowa, która bardziej skupia się na procesach zachodzących w naturze, aniżeli tylko na poszczególnych częściach natury, do pewnego stopnia potwierdza tą teorię, gdyż naprowadza na nowe tory myślenia w dziedzinie chorób i dysharmonii zachodzących w organiźmie człowieka.
Temat: "Budojo" - ale chała
ja się z kolei nie znam w ogóle na
chińskich sztukach walki, tylko co nieco na japońskich. Co do tego że ktoś, będący znawcą
chińskich sztuk walki, pisze na ich temat w pismie poswięconym mieczowi japońskiemu i
tradycyjnych sztukom walki z Kraju Kwitnącej Wiśni, też wydaje mi się dziwne, może jest to związane z tym , że ta osoba trenuje również japońską szermierkę (Yagyu Shinkage Ryu bodajże). nie wiem dokładnie. Z mojej strony moge powiedzieć tyle, że w konkurencyjnym pismie w napisanym artykule zawarłem pewną polemike z ideami wyznawanymi w Budojo dotyczącymi mieczy trenignowych itp. Zobaczymy jak się gazetka pojawi, to bedzie jak nie to nie. Tutaj ci przyznaję rację ,że jak artykuł jest na poziomie dna, napisany przez niejako znawcę to jest absurd. Może chodzi więc tylko o wyciąganie kasy od ludzi, tam mi to wygląda, sądząc po promocjach w Budojo.
Cytat: Rozumiem że gdybym np. chciał skrytykować w swoim osiedlowym sklepiku jakość pieczywa to kierowniczka zapytała by się mnie ile pieczywa w życiu upiekłem? Trochę dziwne.
tu masz rację to by było dziwne, ale nie porównuj wypiekania pieczywa to wydawania i redagowania gazety. To sa dwie rózne sprawy. Zauważyłem po prostu mnóstwo oświeconych i zazdrosnych zarazem ludzi, którzy sami niewiele potrafią a ciągle gadają jak to inni bylejakie teksty piszą. 3/4 takich krytykantów, nie potrafi prawidłowo zdania złożyc, nie wspominając już o ortografii, interpunkcji czy wiedzy. Mam kilku takich znajomych trenujących sztuki walki, którzy zawsze twierdzą że to czy tamto
pismo jest do niczego, ale niczego jeszcze nie napisali, nie pokazali że potrafią lepiej. O to się rozchodzi problem, każdy jest bóg wie jak mądry a niewiele wie. Najczęściej krytykuje nie za błedy, jak to zrobił dacheng, tylko za to, że to nie jego klimaty.
Temat: Festiwal Kultury Chińskiej i Obchody Chińskiego Nowego Roku
Program:
Dzień I
15 lutego 2008
FILMOWA CAFE - telebim 14:00 - 19.30
Prezentacje filmów o sztukach walki oraz prezentacja o kulturze i zwyczajach
ChinKIJÓW STUDIO
Pokazy filmów
chińskich16:00 CÓRKA BOTANIKA | LES FILLES DU BOTANISTE
Reż. Sijie Dai, Francja, Ciny 2006, 105’
18:00 BALZAC I MAŁA CHINKA | BALZAC ET LA PETITE TAILLEUSE CHINOISE
Reż. Sijie Dai, Francja,
Chiny 2002, 110’
20:00 OSTROŻNIE, POŻĄDANIE | SE JIE
Reż. Ang Lee,
Chiny, Hongkong, Tajwan, USA 2007, 157’
HOL
15.00 – 16.00
· Muzyka
chińska –
chińskie instrumenty muzyczne – Natalia Brede
·
Chiński pop - Beata Darowska
16.00 – 17.00
·
Chińskie żywienie poza domem wczoraj i dziś – Kaja Kałużyńska,
· Etykieta o zachowaniu się przy stole - Beata Darowska
17.00 – 18.00 CTA - Closer To Asia
· Maoturystyka- współczesnym szlakiem Mao - Anna Masna
·
Chiński podbój kosmosu – Paweł Wojtanek
HOL
19:30 – 20:30
Centrum Choy Lee Fut Kung Fu Polska
Pokazy kung-fu/wushu, tai chi, tańca lwa
Warsztaty tai chi, qigong dla wszystkich chętnych
KIJÓW DUŻA SALA
12:30 – 14:45 LEJDIS
Reż. Tomasz Konecki, Polska 2008, 134’
17:00 – 19:30 LEJDIS
Reż. Tomasz Konecki, Polska 2008, 134’
20:30 LEJDIS
Reż. Tomasz Konecki, Polska 2008, 134’
Dzień II
16 luty 2008
Kino Kijów.Centrum
HOL
10.00 – 11.00
· Quizy wiedzy o
Chinach dla dzieci z nagrodami – Natalia Brede, Instytut Konfucjusza
11:00 - 13:00
· Warsztaty ceramiki - Fundacja DONG FENG
11:00 - 12:00
· Sztuka Penzai (układania kwiatów)- Fundacja DONG FENG
12:30 - 13:30
· Szkółka kung-fu dla dzieci w hallu na dole (2 x po 20 min)
Centrum Choy Lee Fut Kung Fu Polska
SALA STUDIO
11-12:30
· „Czytamy i oglądamy”
FILMOWA CAFE
10.00 -14.00
· Prezentacje filmów o sztukach walki oraz prezentacja o kulturze i zwyczajach
ChinCentrum Choy Lee Fut Kung Fu Polska
Auditorium Maximum 16 luty 2008
SALA WYSTAWOWA A – Instytut Konfucjusza oraz CTA – Closer To Asia
12.00 -17.15
Godzina I Kultura i
pismo 12.00 -13.00
· Krótka historia
pisma chińskiego – Janusz Bąbel
· Kultura uczonych konfucjańskich - Dr Bogdan Zemanek
· Poezja
chińska na przestrzeni dziejów - specyfika, różnice i podobieństwa do poezji europejskiej.- Beata Darowska
Godzina II Pokaz kaligrafii 13.00 – 14.00
· Pokaz poprowadzi Pan Fu Haifeng
Godzina III Filozofie
Chin 14.00 – 15.00 CTA – Closer To Asia
· Konfucjanizm Paweł Wojtanek
· Taoizm – Monika Burzyńska
· Buddyzm – Paweł Oleszczuk
Godzina IV Kuchnie
Chin 15.00 – 15.40
· Geograficzne zróżnicowanie kuchni
Chińskiej – Andrzej Krężel
· Ryż czy hamburgery – sposoby żywienia we współczesnych
Chinach - Kaja Kałużyńska
Godzina V
Chińska rodzina 15.40 – 16.30
·
Tradycyjny model rodziny
chińskiej – Janusz Bąbel
· Rodzina
chińska dziś – mgr Joanna Wardęga
Godzina VI 16.30 – 17.15
· Pokazowa lekcja
chińskiego - Dr Mao Yinhui
SALA WYSTAWOWA B Centrum Choy Lee Fut Kung Fu Polska
· 12:00 „Podróż do źródeł Choy Lee Fut Kung Fu” – prezentacja z podróży do
Chin· 13:00 prezentacja i zajęcia praktyczne Luohan Qigong – Centrum Choy Lee Fut Kung Fu Polska
· 14:00 prezentacja i warsztaty Tańca Lwa – Krzysztof Szymoński
· 15:00 warsztaty z miecza Hsing-I/Tai chi – Ewa Dynowska
· 16:00 warsztaty - Wprowadzenie do Baguazhang – Edmund Baka
Hol (parter i pierwsze piętro)
· Warsztaty plastyczne dla dzieci – Centrum Choy Lee Fut Kung Fu Polska
· Szkółki kung-fu choy lee fut dla dzieci – Centrum Choy Lee Fut Kung Fu Polska
· Misy Tybetańskie
Wystawa prac plastycznych
Temat: Co was w buddyzmie denerwuje?
W zachodnim zen uważamy, żeby najpierw praktykować, potem ewentualnie zająć się poglądami, książkami itd. Prawda, ja też się spotkałem z takim podejściem, a później trafiłem na wzniosłe pouczenia, że buddyzm (nawet zen) w oderwaniu od sutr to pomyłka, że buddyzmu przede wszystkim trzeba się uczyć (studiować doktrynę) itd. Kanzen czy Myoshu Jędrzejewska lubują się w takich upomnieniach, przynajmniej ten pierwszy na pewno reprezentuje zen, tak więc sam już nie wiem ...
Ci, co mówią, że trzeba koniecznie studiować sutry powinni uczciwie powiedzieć, że byli niezwykle szanowani mistrzowie w historii, którzy dosłownie, dobitnie i bez cienia możliwości na interpretację mówili, że nie trzeba.
Piotrze, rozumiem trochę âsiłęâ tej dosłowności i dobitności, sądzę jednak, że nie powinno się zapominać o tym, że antynomiczna postawa niektórych ikonoklastycznych nauczycieli (tzn. np. Te-shan spalający komentarze do Diamentowej sutry po spotkaniu z Lung-tâanâem ...) czy inne przypadki antyscholastycznych wypowiedzi patryjarchów Zen, były w dużej mierze częścią retoryki szkoły Chan â kto nie słyszał o słynnym, fundamentalnym dla Zen powiedzeniu mitycznego 28 patryjarchy Bodhidharmy o âniemym przekazie poza sutramiâ ... ? Hagiografie mistrzów były często, jak wskazują na to współczesne badania historyczne, tworzone celowo aby âwypromowaćâ Chan na posiadającą wyłączność na buddyjską âprawdęâ sektę, która musiała zmagać się z konkurencją ze strony wielu innych szkół, które równie usilnie zabiegały o możnych patronów i posłuch w środowisku tzw.
chińskich literatów przełomu Tang i Sung ...
Pozdrawiam +
Ja o tym nie zapominam, ale czytając
pisma patriarchów mam wrażenie, że od samego początku bardziej używali oni sutr do głoszenia swoich poglądów niż wykładali doktryny tych sutr. Im bardziej pewnie czuła się szkoła Hongzhou, tym mniej przejmowali się tym, co rzeczywiście w tych sutrach było. Widać to też po tym, że w historii szkoła czan w różnych krajach używała tych
pism, które akurat były popularne. Bodhidharma używał Sutry Lankawatary (która z resztą potem została prawie zupełnie zapomniana), Szósty Patriarcha Diamentowej, w Korei opierano się na Sutrze Doskonałego Oświecenia, Sutrze Diamentowego Samadhi i Surangamie. Byli nauczyciele z czasów bardziej rozwiniętej szkoły chan, konkretnie seon w Korei, których wypowiedzi nie da się tak łatwo zbyć jako retoryki - mam tu na myśli Seosana, albo współcześniej Seongjeola KSN, czy Seungsana DSSN. Twierdzili oni zgodnie, że do praktyki seon nie jest szczególnie potrzebne studiowanie.
Przyznaję, że ten temat jest dla mnie otwarty Orientowałem się jak to wygląda w
tradycyjnym ujęciu w Korei współcześnie i wyszło, że od mnicha zależy ile czasu spędzi z sutrami. Po czteroletnim Gangwon (szkole sutr wg systemu Jinula), które jest bardziej obozem pracy niż szkołą sutr (bo sutry zajmują tam niewielki wycinek dnia) mnich ma drogę wolną. Nauka nie jest w ogóle nastawiona na krytyczne spojrzenie (nie ma elementów buddologii), a program zawiera tyleż
pism koreańskich i
chińskich, co sutr.
Ja na ten moment stopniowo przerabiam to wszystko, bo takie są wymagania dla Nauczyciela Dharmy w treningu w Kwan Um, oraz dlatego, że tak na prawdę nie wierzę na słowo, że to niepotrzebne ale jednak instynkt podpowiada mi, że jednak nie jest to konieczne. Jeśli kogoś to interesuje to super, jeśli nie, to nie widzę problemu. Nauczyciele, którzy grzmią o studiowaniu sutr w Europie łatwo mogą skończyć jako kanapowe grupki wąskiego targetu bez zobowiązań umownych z komputerami klasy iMac. Natomiast nauczyciele, którzy nie marudzili na ten temat (np Seung Sahn i Shunryu Suzuki) i tak ostatecznie zainspirowali masę ludzi, którzy odebrali
tradycyjne mnisie wykształcenie w Azji.
Zwyczajni praktykujący w Korei na ogół zajmują się jednym tekstem - mówi się podobno, że niektórzy mają karmiczny związek z danymi pismami i wracają do nich przez całe życie. Niektórzy tylko recytują Sutrę Lotosu, inni codziennie analizują Avatamsakę, czy Przebudzenie wiary. Tylko uczeni studiują wszystko, co jest.
Pzdr
Piotr
Temat: Czy pseudomedycyna jest medycyna?
Czy ktorys z grupowiczow rozeznany w dziedzinie (1) metodologii naukowej, (2)
zasad publikowania w periodykach naukowych i (3) szeroko pojetej *sluzby
zdrowia* moglby mi udzielic odpowiedzi na pytanie
CO TU DO CHOLERY JEST GRANE???
W wielkim skrócie:
1) oficjalna medycyna się dystansuje
2) udowodnienie "niedziałania" jest niemożliwe z metodologicznego punktu
widzenia
3) udowodnienie "działania" spoczywa teoretycznie na zainteresowanych,
ale są oni na ogół niezainteresowani
4) ponieważ zainteresowani są niezainteresowani, od czasu do czasu ktoś
z kręgów oficjalnych próbuje krytycznej analizy (i stąd niektóre
publikacje); nie dziw się też, że pisma alternatywne są w PubMed - jeśli
spełniają określone wymogi, to POWINNY być. Publikacja czegoś w piśmie
rejestrowanym w PubMed nie oznacza przecież, że jest to prawda (błędy
zdarzają się w najlepszych pismach, i nie mówię tu o literówkach, a o
błędnych lub sfałszowanych badaniach!)
5) kiedyś sprawdziłem parę artykułów z niektórych pism "alternatywnych"
- znalazłem prace potwierdzające skuteczność, których poziom
metodologiczny był straszliwy (np. całkowite ignorowanie efektu
placebo), oraz prace poprawne metodologicznie, które nie wykazały
skuteczności (UWAGA! publikowane w oficjalnych pismach medycyny
alternatywnej!), a także JEDNĄ pracę na oko metodologicznie poprawną, w
której efekt był znamienny statystycznie na poziomie p zaledwie poniżej
0.05 - jeśli rozumiesz znaczenie tego wyrażenia, to orientujesz się, że
co któraś praca (co która?) powinna statystycznie rzecz biorąc dać taki
właśnie wynik
6) akupunktura podobno działa, ale nie tak, jak sobie to wyobraża
tradycyjna medycyna chińska (m.in. magiczne "punkty" można sobie z
powodzeniem darować i ustalać własne, byle działało). I nic dziwnego, że
działa - w końcu po coś mamy ten układ nerwowy, nie?
7) w homeopatii działanie swoiste jest na gruncie teoretycznym
wykluczone (wiele preparatów to rozcieńczenia poniżej 1 cząsteczki
substancji aktywnej w 10 litrach nośnika). Pozostaje efekt placebo oraz
efekt 'vehiculum' - często alkoholu etylowego. Osobiście podejrzewam, że
w początkach homeopatii osiągano znakomite efekty przy odczulaniu (tzn.
oczywiście ani lekarz, ani pacjent nie byli świadomi, że chodzi o
alergię bądź autoimmunizację, a leczenie mikroskopijnymi dawkami
antygenu prowadzi do rozwoju tolerancji) - oczywiście przy założeniu, że
albo stosowano wówczas mniejsze rozcieńczenia, albo źle sporządzano
mikstury. Te sukcesy zachęciły do sformalizowania metody, a po
dorobieniu teorii rozpoczęła się eskalacja rozcieńczania do absurdalnych
granic (bo im lepsze rozcieńczenie, tym silniejszy efekt ;-).
Leszek
Temat: Steganografia - ukrywane informacje
Steganografia jest jednym ze sposobów ukrywania informacji. Wiadomość może zostać ukryta na dwa sposoby:
1.kryptograficzny - przetworzenie przekazu informacji w taki sposób, aby stał się nieczytelny dla osób nie znających szyfru;
2.steganograficzny (słowo "steganografia" wywodzi się z greki i oznacza "ukryte
pismo") - przesłanie informacji tak, aby osoby postronne nawet nie podejrzewały jej istnienia.
Znanych jest wiele technik steganograficznych:
1.stosowanie atramentu sympatycznego;
2.nakłuwanie szpilką liter większego komunikatu widoczne tylko "pod światło");
3.takie formułowanie komunikatu, aby sekwencja kolejnych liter, sylab bądź wyrazów tworzyła ukrytą wiadomość (ang. null cipher)
(Przykład: sekwencja pierwszych liter słów w zdaniu "To Anna jest naszą egzaminatorką" daje ukryty komunikat: "tajne".);
4.w komputerowym zapisie obrazu lub dźwięku (np. w formacie RGB jeden bądź dwa najmłodsze bity każdego piksela można wykorzystać do przenoszenia informacji bez zauważalnej straty jakości obrazu);
5.w wydrukowanych obrazach, w których ukryta jest niewidoczna dla oka dodatkowa informacja.
Pierwsze wzmianki o użyciu technik steganograficznych można odnaleźć w pismach Herodota z V wieku p.n.e. Opisuje on przesłanie informacji na tabliczce do pisania (drewnianej desce pokrytej woskiem) zapisanej nie w sposób
tradycyjny, poprzez wykonanie liter w wosku, lecz umieszczenie przekazu bezpośrednio na desce. Zapisana tym sposobem deska po pokryciu jej woskiem nie wzbudzała podejrzeń. Herodot w "Dziejach" opisuje też inny sposób tajnego przekazu informacji: tyran Histiajos przetrzymywany przez króla perskiego Dariusza postanowił przesłać informację do swego zięcia Arystagorasa z Miletu, tak aby mogła się ona przedostać mimo pilnujących go strażników. Aby tego dokonać na wygolonej głowie swego niewolnika wytatuuował przesłanie. Kiedy niewolnikowi odrosły włosy posłał go z oficjalnym, mało istotnym listem.
W starożytnym Egipcie i
Chinach powszechnie stosowano atrament sympatyczny.
W czasie II wojny światowej Niemcy wynaleźli i stosowali technologię mikrokropek czyli zdjęć o wysokiej rozdzielczości pomniejszonych do wielkości kropki wklejanej do tekstu maszynopisu.
Techniki steganograficzne są bardzo popularne i szeroko wykorzystywane we współczesnym świecie z uwagi na trudność w wykryciu ich zastosowania (m.in. metoda steganografii, concealogram, stosuje się je dla ochrony praw autorskich lub jako forma zabezpieczenia druku). Przekaz szyfrowany kryptograficznie wzbudza podejrzenie i skłania do prób deszyfracji. Przy przekazie steganograficznym osoby postronne nawet mogą nie spostrzec istnienia ukrytych informacji.
Ukryte informacje mogą się znajdować w cyfrowych obrazach i plikach dźwiękowych. Wykorzystuje się naturalne ograniczenie ludzkiej percepcji do rozróżnienia np. odcieni szarości lub fal o wyższej niż słyszalna częstotliwości.
źródło:
http://pl.wikipedia.org http://pl.wikipedia.org/wiki/Steganografia
Temat: Walka Japonii o zachowanie tożsamości narodowej
Pewien Japończyk powiedział kiedyś do mnie "My i Polacy mamy podobną historię, nasze narody wiele przecierpiały, ale nigdy nie traciliśmy ducha w walce o zachowanie tradycji i tożsamości". Pomyślałam wtedy - jak to? Japonia w niewoli? Przecież poza krótkimi okresami niepowodzeń radzili sobie świetnie. Jednak gdy spojrzymy na historię ich fascynującej, unikalnej kultury, sprawa nie wygląda już tak różowo.
Pierwszym zagrożeniem okazały się
Chiny. To z ich kultur Cesarstwo w pierwszych wiekach czerpało pełnymi garściami -
pismo, wzorce artystyczne, nawet religię. Jednak już wkrótce dostrzeżono niebezpieczeństwo płynące ze zbytniej fascynacji kontynentalnym państwem, zaczęto preferować izolację i rozwój własnych prądów w sztuce - zaowocowało to przede wszystkim rozkwitem poezji dworskiej.
Kolejna "inwazja" została spowodowana przez europejskich kupców i chrześcijańskich misjonarzy w XVIw. Początkowo przyjęto ich ufnie, jednak już niespełna sto lat po dotarciu Europejczyków do Kraju Kwitnącej Wiśni zbyt powszechna obecność białych zaczęła niepokoić Japończyków i w 1636 zakazano wszelkich kontaktów z europejskimi kupcami, wygnano także misjonarzy. Zamknięto nawet porty, pozostawiając jedynie Nagasaki otwartym.
Spokój trwał aż do XIXw. Wtedy rozpoczęła się prawdziwa inwazja - już nie ekonomiczna ani kulturowa, lecz zbrojna. Statki wojenne Stanów Zjednoczonych w 1853 roku zakotwiczyły w zatoce Yedo. Rozpoczął się bodaj najczarniejszy okres historii Japonii, okres w którym wszyscy zrozumieli, że dalsza izolacja kraju nie jest możliwa. Aby ratować resztki suwerenności zgodzono się na daleko idące odstępstwa względem Amerykanów i choć kraj zachował niepodległość, rozpoczęła się desperacka walka o zachowanie niezwykłej kultury, walka, która trwa do dziś.
Uraz po XIX-wiecznej wojnie pozostał do dziś. Tragiczny obraz tamtych czasów ukazuje anime "Fuyu no semi"("Winter cicada"), której wprawdzie nie polecam do obejrzenia w całości, jednak osoby, którym nie przeszkadzają wątki m2m mogą poprzez losy głównych bohaterów poznać atmosferę tamtych czasów. Film przedstawia historię dwóch młodych Japończyków zaangażowanych w walkę o ocalenie swego kraju w tej nieszczęśliwej epoce. Każdy z nich jest patriotą i każdy uznaje dobro Japonii za najwyższy cel, jednak ostatecznie w bratobójczej walce występują przeciwko sobie, jeden z nich bowiem ma bardziej romantyczną wizję walki o wolność i dołącza do partyzantów zdecydowanych nie poddać się w żadnej kwestii, nawet, gdyby to miało oznaczać całkowitą zagładę. Drugi z nich akceptuje to wyjście, które musiał w końcu zaakceptować cesarz - uległość i starania o wywalczenie jak największych praw w ramach tego, co Amerykanie zechcą zaoferować. Rozwój akcji pokazuje, że tak naprawdę oba sposoby myślenia poniosły wtedy porażkę.
Muszę przyznać, że dziś starania o zachowanie tradycji i kultury wieńczone są sukcesem - warto zwrócić uwagę na mocne przywiązanie Japończyków do
tradycyjnych ubiorów i obrzędów. Kto z nas dziś chodziłby na zakupy w kierpcach czy łowickim pasiaku? Tymczasem jeszcze 50 lat temu wręcz nie znalazłoby się na targu czy na spacerze Japonki ubranej inaczej niż w kimono, dziś widok taki także nikogo nie dziwi. Szkoły kendo pękają w szwach, a kto dziś w Zakopanem prowadzi szkołę walki ciupagą?
Czasami oglądam mangi i anime właśnie pod tym kątem - często zdarza się, że postaci negatywne, skorumpowani biznesmeni i dwulicowi oszuści są przedstawiani jako zeuropeizowani, noszą garnitury i jedzą, siedząc na krzesłach, podczas gdy poczciwi chłopcy po domu obowiązkowo biegają w kimonach i nigdy nie mieli w ręku widelca.
Czy znacie jakieś inne przykłady "przemycania" takiego obrazu rzeczywistości? Czy słusznie Japończycy tak bardzo obawiali się o swoją wyjątkowość?