Widzisz wypowiedzi znalezione dla hasła: Tradycjonalizm integralny





Temat: Wrocław - prelekcja nt. tradycjonalizmu integralnego
Zapraszam we wtorek, 20 stycznia 2009, na moją prelekcję nt. tradycjonalizmu integralnego - tj. będzie to omówienie tego nurtu i jego głównych przedstawicieli (Evola, Guenon, Coomaraswamy, Schuon) oraz próba oceny i spojrzenia krytycznego, m.in. przez pryzmat relacji z katolicyzmem.

Godzina 18:00, lokal Unii Polityki Realnej (budynek firmy INTAKUS, róg ul. Chorwackiej i Jugosławiańskiej).

ple

ATW





Temat: "I Ty możesz zadać pytanie.."
Marek Rostkowski

to redaktor pisma "Reakcjonista - Pismo Tradycjonalistycznej Prawicy", Tradycjonalista Integralny. (http://www.tradycjonalizm.net/reakcjonista/)

Niekoniecznie pasuje do profilu ideowego forum, ale skoro udało mi się nakłonić go do odpowiedzi na zadane pytania, to czekam na pytania do niego, zgłaszajcie je do mnie do przyszłego piątku. O zadawanie pytań prosiłbym jednak tylko osoby obeznane choć trochę z tematem.

Pytania proszę wysyłać do mnie - na PW, na gg (4436763) lub na panu3@wp.pl / Panu

Marek Rostkowski dla xportalu - http://xportal.pl/viewtopic.php?t=977





Temat: Ks. Trytek i jego charakterystyka "pedałów"
Poniekąd słusznie... ale czy to nie jest takie dwójmyślenie? No jeśli SV II mówi - o ile wiem, prosim poprawić, jeśli się mylę - że wolność słowa i "wolność religijna" są ok, a ty to uznajesz i uważasz za pełnoprawne nauczanie, zaś "Tradycja" mówi ci, że wolność religijna jest do bani - po czym ty wybierasz opcję że jednak jest do bani - to znaczy, że jednak olewasz SV II... no chyba, że zdołasz (być może zdołasz, nie mówię, że nie), że nauki SV II to w sumie jednak jest pełna Tradycja, tylko inaczej zapisana etc. Tu już pole do popisu.

BTW ja na podobnej zasadzie ostatnio "rozkminiam" dialog JP II z "innymi religiami", łącznie z takimi akcjami jak spotkanie w Asyżu - próbując go zinterpretować w kategoriach "nasion prawdy" i tradycjonalizmu integralnego... tak by jednocześnie nie popaść w herezję :)

Izydor, kupić Ci na urodziny lub imieniny książkę...? -->



" I retain the greatest respect for Schuon's writings and I think it incorrect to say I "bitterly denounced" anything. There were things I disagreed with. The issues are complex and there is little point in going over them now. I am most grateful to Schuon for many things, for the truths I have learned and continue learning from him." - xiądz Rama Coomaraswamy, tradycjonalista

[ Dodano: 2009-02-06, 21:45 ]
Co do Soboru V 2 - to może być pomocne: http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/1272



Temat: PPN - Bubel - Gazety jego
Z wysyłkowych:

ROJALISTA - pismo Organizacji Monarchistów POlskich, ostatnio rzadko wychodzi, ale A. Nikiel żyje i walczy

REAKCJONISTA - pismo tradycjonalistów integralnych.

Zaś w salonach prasowych ja widzial też jakieś ezoteryczne pismo "TRADYCJA"



Temat: Nagranie z wykładu Adama T. Witczaka


W dniu wczorajszym - w podziemiach "Stilla" prelekcje nt. tradycjonalizmu integralnego wygłosił Adam Tomasz Witczak.

Dzięki uprzejmości prelegenta - który wydał pozwolenie - publikujemy nagranie tej prelekcji

NAGRANIE PRELEKCJI

a taKże fragment dyskusji, która miała miejsce bezpośrednio po niej

FRAGMENT DYSKUSJI

Organizatorami spotkania były małopolski oddział Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego, Organizacja Monarchistów Polskich oraz krakowski oddział Unii Polityki Realnej. Zapraszamy do wysłuchania nagrania



Temat: Malarstwo Frithjofa Schuona
Skoro było o obrazach głównego guru tradycjonalistów integralnych - barona Evoli, to teraz malarstwo mniej znanego przedstawiciela tego nurtu, Frithjofa Schuona - religioznawcy, muzułmanina (sufi), miłośnika kultury Indian, autora książek "Zrozumieć Islam", "Pełnia Boga", "Transcendenta jedność religii" etc. Trzeba przyznać, że to pod wieloma względami odlot dalszy niż Evola - taki "tradycjonalistyczny ekumenizm"...

...a jak malował?







Temat: Wszystkotemat

Co spowodowało jego nawrócenie?
Nie nawrócił się! Zresztą wybór jednej religii kłóciłby się z koncepcją Tradycji pierwotnej, która jest, według tradycjonalistów integralnych, obecna w każdej starożytnej religii. Dlatego Evola do końca życia „flirtował” z katolicyzmem (przedsoborowym, oczywiście), buddyzmem, islamem, a nawet satanizmem.



Temat: Przysięga antymodernistyczna

Paru konserwatystow sie do niego odwolywalo,na tym forum tez byl cytowany

Tradycjonalistów integralnych albo "eklektycznych konserwatystów" . Nurt, moim zdaniem, nie warty bliższego zainteresowania.


2) Objawienie - dowód z dokumentów. Można za pomocą fizyki kwantowej wykazać istnienie Mieszka I? Niespecjalnie, dla tego też o życiu czy Mieszka I czy też Jezusa dowiadujemy się z tego co o nich spisano.

Zakładając ściśle deterministyczny model Wszechświata i mając odpowiednio dużo danych, to jak najbardziej.



Temat: KOSZULKA JULIUS EVOLA
Kjarzyn, to do Ciebie ! Owszem Evola nawoływał do buntu przeciwko katolicyzmowi, mniej - przeciw chrześcijaństwu. Zresztą, nie ma nic złego w tym, a jeśli Ty nie popierasz idei Tradycjonalizmu Integralnego, to masz kłopot z głowy, nie zajmuj się tym :)

TenebrosuS, tył koszulki to cytat z Evoli, tekst przeciwko współczesnemu światu - manifest.
A za podpowiedz o zlikwidowanie 'kropki' - dzięki.



Temat: [Religia] Dlaczego broniłem Rydzyka i czemu się wycofałem
Panu napisał/a:Zgoda :mrgreen: Zdrowa modernizacja..? Dlaczego nie :)

taka modernizacja, żeby nie była kolonizacją musi korespondowac z tradycją rodzimą....czyli taka inkulturacja Jana Pawła II ale wy go nie lubicie, nawet Wielkim Żydem nazywają co niektórzy ..

A Jan Paweł II był Tradycjonalistą Integralnym :)



Temat: TEMPLUM NOVUM - na bezdrożach supranacjonalizmu?!

nt. oblicza ideowego periodyku czy też doboru tematow
Są już pisma konserwatywne i endeckie więc sadzę że nastepne o takiem charakterze jest zupełnie niepotrzebne. Najchętniej zatem widziałbym Templum Novum jako pismo o charakterze NR (narodowo-rewolucyjnym), kontynuację starego dobrego "Szczerbca", na chwilę obecną jest wielka pustka na tym polu i gdyby TN miało taki charakter mogłoby doskonale te lukę wypałniać. Najlepszy numer Templum do tej pory to numer 4/2007 (Degrelle, Evola, GUD, Junger itd) i w tą stronę należy iść.

Moje propozycje (chętnie bym przeczytał) do Templum Novum:

-Ramiro Ledesma Ramos (biografia, poglądy)

-Pofrankistowski NR hiszpański 1975-2008 (Bases Autonomas itp. itd.)

-Francuski NR: Drieu la Rochelle, Brasillach Robert

-Powojenny NR we Włoszech 1945-2008

-Koncepcje Parkera Yockeya (Imperium)

-Europejski nacjonalizm w mysli Mosleya

-Koncepcje Jeana Thiriarta

-Kontynuowanie watków tradycjonalizmu integralnego

-Coś z Dugina



Temat: Muzyka
Ostatnio ciężki, transowy postrock/postmetal spod znaku blantów i kwasów (Ahkmed - mistrzostwo świata, 35007, Pelican, Causa Sui), późnośredniowieczne pieśni maryjne w wykonaniu nieocenionego Hesperion XX, +-black metal z odjazdami ambientalnymi czy progresywnymi (Akercocke, Lurker Of Chalice), prepunk i nowa fala (The Stooges, Killing Joke). I oczywiście muzyczne wcielenia tradycjonalizmu integralnego - Blood Axis, Von Thronstahl.



Temat: Muzyka
Witalna ta muzyka akurat jest, doły to np. Lustmord czy Esoteric. Mijający tydzień - Alchemist, Cephalic Carnage, Adrian Belew, Primordial. I "Mafia" Black Label Society barda amerykańskiego militaryzmu, Zakka Wylde'a. Blacksabbathowo-dixielandowa mieszanka piorunująca, jedna ze świetniejszych manifestacji rockowego reakcjonizmu czy wręcz tradycjonalizmu integralnego od czasów wczesnych dokonań Danzig. Klimacik przyjemny - niemal czujemy zapach płonącego krzyża i słyszymy wykłady Erica Voegelina na Louisiana State University. Ciekawe, poprzednia płyta "The Blessed Hellride" nie podeszła mi specjalnie.



Temat: Lord Kula - Contro il mondo moderne!
Odkurzam mój niewydany materiał "Przeciwko współczesnemu światu". Tuzin utworów z pogranicza harsh noise / power electronics z militarno-socjo-politycznymi wątkami. Inspiracja tradycjonalizmem integralnym, zwyrodniałymi ideologiami XX wieku, wojną i ciężkim przemysłem - czyli dość typowo.

Kawałek "Vive le Roi" dodany później, nieco bardziej "militarno-ambientowy"...
Okładki prowizoryczne-sympatyczne.

Prosi ja o opinie zacne grono forumowiczów.

http://www.mediafire.com/?9gxmudd9wrm

[ Dodano: 2008-01-23, 16:56 ]




Temat: Salve
Witajcie!

Na imię mi Grzegorz. Jestem raczej antagonistą forumowicza Jacka Tabisza, bo ultramontaninem, a to zapewne rzadko spotykana tutaj postawa. Niemniej, część wiedzy na temat świata czerpię również z aryjskiej mitologii - co wynika z mojej fascynacji tradycjonalizmem integralnym (vide: Evola, Guenon).

Mam setki zainteresowań, jednakże ograniczę się do tych literackich.

Przede wszystkim cenię sobie pisarzy katolickich, takich jak np. Chesterton czy Tolkien. Zachwycają mnie traktaty na temat ascezy Tomasza z Kempis i teologiczna summa Akwinaty. Z racji lingwistycznej pasji obejmującej języki indoeuropejskie wielką estymą darzę twórczość antycznych Greków i Rzymian, z wyłączeniem może nieprzyzwoitej poezji.
Doceniam również atmosferę gotyckiej powieści i horroru, ale również, całkiem podobną w wielu aspektach polską lirykę romantyczną. No i na sam koniec zostawiłem literaturę science-fiction, której jestem zagorzałym fanem. Nie cierpię natomiast fantasy, za wyjątkiem może Conana Barbarzyńcy i oczywiście Tolkiena.

Mam nadzieję, że wniosę coś do forumowej społeczności. ;)



Temat: Czego słuchamy?
Oto bardzo ciekawy cytat z pewnej kapeli black metalowej inspirowanej tradycjonalizmem (integralnym):

The spite extreme wing of the modern age. Black Metal is to us the violent and revolutionary reference to the world of tradition. A pure European expressive form. Differently from folk traditional or pre-modern instruments aren't used, with the Black Metal the modern civilization is disembodied using its dirty means. Here is the originality of the suggestion, its the avant-gardism of the idea: the Archeofuturism. Archeofuturism doesn't mean not to accept the positivism or the straight-line vision of history, it means to go ahead restarting from strong basis: from the ancient and the traditional knowledge». «...Our image will be always linked to the nightly darkness, but this doesn't make us opposite to the sun, night is around us because it's a dark age, we aren't expression of the kali-yuga, but revolt from kali-yuga».

Argento - Spite Extreme Wing

(amatorskie tłumaczenie: Black Metal jest dla nas brutalnym i radykalnym odniesieniem do świata tradycji. To forma czysto europejska. (...) Archeofuturyzm nie oznacza akceptacji pozytywizmu czy liniowej wizji historii - oznacza wyjście naprzód w oparciu o silne fundamenty: starożytną i tradycyjną wiedzę. Nasz wizerunek będzie zawsze powiązany z mrokiem nocy, ale to nie stawia nas w opozycji do słońca - noc jest wokół nas, ponieważ mamy mroczny wiek - nie jesteśmy jednak wyrazem KaliYugi, ale rewoltą przeciw KaliYudze!"

czyli odrobina alchemii (coniunctio oppositorum, symbolika światła i mroku etc.) i sprawa jest jasna hehe

E tam nie zostawiłem, przecież ja jestem bardzo chętny do dyskusji![/quote]



Temat: Promocja Ruchu Narodowego

Oczywiście ja jestem jak najdalszy od trzymania się ortodoxji NR z lat 30tych, ale czerpać należy z rzeczy wartościowych - z dorobku ND, konserwatyzmu, reakcjonizmu, tradycjonalizmu integralnego etc

Podobnie warto zapoznawać się z koncepcjami współczesnych zachodnioeuropejskich ruchów NR.



Temat: Skąd się wzięliı›cie?
No coż, uznałem że też powinienem zacząć udzielać się czasem na tym szacownym forum, wobec czego informuję, że do KoLibra trafiłem (oczywiście) dzięki lekturze NCz!

Patrząc w dłuższej perspektywie, to światopoglądowo ewoluowałem od liberalnego demokratyzmu bliskiego "Wyborczej" i prawemu skrzydłu byłej UW, przez libertarianizm, obiektywizm, ortegianizm, paretyzm, darwinizm społeczny i fascynację socjobiologią oraz memetyką aż po nietzheański konserwatyzm rewolucyjny i la Nouvelle Droite przyprawione mocnymi ciągotami do Tradycjonalizmu Integralnego Evoli i Guenona oraz haushoferiańskiej i duginowskiej geopolityki "Wielkich Przestrzeni".

Ekonomicznie najbliższy jest mi von Hayek, ale równie wiele zawdzięczam wypowiedziom Lee Kuan Yew proponującego coś w rodzaju antyliberalnego kapitalizmu osadzonego mocno w niekomercjalnej kulturze hierarchicznie i korporacyjnie zorganizowanych społeczeństw Dalekiego Wschodu.



Temat: Chrześcijański libertarianizm

A jak ten problem rozwiązać? To nie jest kwestia relatywizmu -może Pana prapradziad nieuczciwie zdobył stanowisko,dzięki temu przodkowie byli bardziej wykształceni i dzięki temu Pan ma na komputer. Tylko po prostu tego się nie da zweryfikować poprawnie i sprawiedliwie roztrzygnąć. Prawa własności są w pewnym sensie umowne i żadna ideologia tego nie zmieni.
Moi przodkowie(podobnie jak i ja) nie maja nawet matury a na komputer zarobilem praca wlasnych rak(za co,wedlug fanow tradycjonalizmu integralnego,nie mam zapewne szans na zbawienie ),ale nawet gdyby bylo tak jak pan pisze to moj komputer nie jest srodkiem progukcji i nie pozwala mi czerpac zysku z cudzej pracy.

Jezeli prawa wlasnosci sa umowne i wynikaja z faktycznego wladztwa rzeczami to gdy syndykalisci 'uspolecznia' srodki produkcjii to z czasem prawa wlasnosci przejda w pelnym majestacie prawa Boskiego i ludzkiego na te syndykaty.A konserwatysci za 100 lat beda ich bronic jako pochodzacych od Boga?
No bo jesli dzis ich nie mozemy sprawiedliwie ocenic to skad pomysl ze bedzie mozna to zrobic w przyszlosci?
Wiec siegniecie po wladze w wymiarze materialnym jest tylko kwestia odwagi,woli i sily

Cysarz tak ozwie się surowo: "Czemuś jest zbóycą morskim, bracie?" Aż tamten, mało robiąc głową: "Czemu mnie zbóycą nazywacie? Dlatego że na iedney łodzi? Gdybych miał statków choć ze dwieście, nie byłbych, jako jestem złodziey, lecz cysarz, jako wy jesteście."




Temat: Nowy numer czasopisma JUNGES FORUM
Właśnie pojawił się w dystrybucji najnowszy numer czasopisma Junges Forum. Powstałe w 1964 pismo udostępnia swoje łamy autorom odwołującym się do idei tradycjonalizmu integralnego, euroazjatyzmu, rewolucyjnego nacjonalizmu. Tematem przewodnim numeru jest Ameryka Łacińska. Znający język niemiecki nie powinni być zawiedzeni.

http://www.regin-verlag.de/



Terra incognita – Das andere Amerika
Identitäre Strömungen und Bestrebungen in Lateinamerika

● „Die ‚Bolivarische Revolution‘ von Chávez –
eine Tendenz in ganz Lateinamerika“
von Wolfgang Bendel

● „Der Bolivarismus – Südamerikas Weg zu sich selbst?“
von Dominik Schwarzenberger

● „Der Integralismus in Brasilien:
Ein Beispiel lateinamerikanischer Identitätsbildung“
von Dominik Schwarzenberger

● „Das Denken von Julius Evola in Brasilien“
von Cesar Ranquetat Jr.

● „‚Politik ist Metaphysik in Anwendung‘:
Marcos Ghio im Gespräch mit dem JUNGEN FORUM“
Interview mit dem führenden Evola-Übersetzer und -Interpreten der spanischsprachigen Welt

● „Anmerkungen zu Nicolás Gómez Dávila“
von Wolfgang Bendel

● „Indiolateinamerika und Eurasien:
Die Säulen des neuen multipolaren Systems“
von Tiberio Graziani
● „Mexiko – Land der Revolution und Gegenrevolution“
von Dominik Schwarzenberger



Temat: "Zostales wyrzucony z forum"
no wiesz .. ale moj konserwatyzm jest scisle powiazany z monarchizmem, antydemokratyzmem, nacjonalizmem integralnym, tradycjonalizmem .. ale punktem wyjscia jest konserwatyzm



Temat: Malarstwo Juliusa Evoli
O ile evolianizm może być niebezpieczny, to jednak "katolicka" (w cudzysłowiu bo ten pan był jednak sedekiem) interpretacja tradycjonalizmu integralnego Croomaswamego jest jednak bardzo ciekawa.



Temat: Młodzież Imperium nr 13
GENIALNY artykuł Wilhelma I Świetna próba zaadoptowania myśli tradycjonalizmu integralnego do religii katolickiej

A numer jest naprawdę jednym z ciekawszych, gorąco polecam!



Temat: "Zostales wyrzucony z forum"

no wiesz .. ale moj konserwatyzm jest scisle powiazany z monarchizmem, antydemokratyzmem, nacjonalizmem integralnym, tradycjonalizmem .. ale punktem wyjscia jest konserwatyzm

a gdzie narodowy bolszewizm????!!!



Temat: Do jakiej ideologii jest Ci najbliżej?
Zaznaczyłem narodowy katolicyzm, konserwatyzm i TI.

A moje obecne poglądy to różne elementy rewolucyjnego konserwatyzmu, neokonserwatyzmu, imperializmu europejskiego, supranacjonalizmu, indentytaryzmu, tradycjonalizmu katolickiego i integralnego.



Temat: KOSZULKA JULIUS EVOLA

Kjarzyn, to do Ciebie ! Owszem Evola nawoływał do buntu przeciwko katolicyzmowi, mniej - przeciw chrześcijaństwu. Zresztą, nie ma nic złego w tym, a jeśli Ty nie popierasz idei Tradycjonalizmu Integralnego, to masz kłopot z głowy, nie zajmuj się tym :)

Dokładnie odwrotnie - doceniał "rzymskość" średniowiecznego katolicyzmu, krytykował pierwiastki "telluryczne" pierwotnego chrześcijaństwa. Warto też pamiętać, że wyrósł ze swojego młodzieńczego, "pogańskiego" buntu i wyraźnie odciął się od niego w swych dojrzałych pracach (nie zgadzając się choćby na wznowienie "pogańskiego imperializmu"). Osobną sprawą jest to, że wiązanie "idei tradycjonalizmu integralnego" z "buntem przeciwko katolicyzmowi" (czy chrześcijaństwu) wskazuje na kompletną ignorancję tematu, biorąc pod uwagę postawę innych reprezentantów tego nurtu.

Pogano-matołki hasający po lasach powinni wziąć sobie do serca tekst: http://www.tradycjonalizm...ola/przeciw.htm

Na koniec wymowny cytat:
"Gdyby katolicyzm był zdolny przyswoić sobie postawę wzniosłej ascezy i właśnie na tej bazie, wznawiając jakby ducha krucjatowego z najwspanialszego okresu Średniowiecza, uczynił z wiary fundament zbrojnego bloku sił, w rodzaju nowego Zakonu Templariuszy, zwartego i bezlitosnego w walce z prądami chaosu, upadku, rozkładu i materializmu praktycznego współczesnego świata – w takim przypadku, a nawet w przypadku gdyby chociaż minimum takiej postawy zostało utrzymane twardo w pozycjach Syllabusa, nie mielibyśmy ani chwili wątpliwości w naszym wyborze." [Julius Evola]



Temat: Bibliografie
REWOLUCJA KONSERWATYWNA

Niemcy:

W Polsce mamy niewiele przetłumaczonych tekstów związanych z tzw. konserwtywna rewolucją w Niemczech. Najbardziej znany autor do Ernst Junger. Poszukuję (i myślę, że nie ja jeden) wszystkiego co się popolsku ukazało. Chodzi zarówno o tłumaczenia oryginalnych tekstów, książki, artykuły. Wymienię znane mi publikacje:

OGÓLNE:

"Rewolucja konserwatywna w Niemczech 1918-1933", wybór i opracowanie: Wojciech Kunicki, Poznań 1999 [Poznańska Biblioteka Niemiecka tom 6] - to fundamentalny zbiór tekstów najważniejszych autorów związanych z konserwatywna rewolucją. Zawiera m.in. E. Jungera: "Robotnik" (fragment) oraz "Totalna mobilizacja", Freyera "Rewolucję z prawa" z 1931 r. - same smaczki. Książka absolutnie unikalna.

ERNST JUNGER:

Junger, Ernst: "Publicystyka polityczna 1919-1936", Arcana, Kraków 2007
Junger, Ernst: "Sturm", Tako, Toruń 2006
Junger, Ernst: "W stalowych burzach", wydanie wspólczesne jest wykastrowane, oryginał wydano w Polsce przed wojną pt. "Książę piechoty"

CARL SCHMITT:

Schmitt, Carl: "Teologia polityczna i inne pisma", Znak,Kraków 2000
Skarżyński, Ryszard (red): "Carl Schmitt i współczesna myśl polityczna", Warszawa 1996
Schmittowi poświęcony jest też jeden rozdział książki dr. Piotra Nowaka "Ontologia sukcesu. Esej przy filozofii Alexandre'a Kojeve'a", Słowo/Obraz Terytoria, Gdańsk 2004

OSWALD SPENGLER:

"Historia,kultura, polityka" [wybór krótszych tekstów], PIW, Warszawa 1990
"Zmierzch Zachodu" , wydawnictwo KR, Warszawa 2001 [o upadku kultury europejskiej]

Kraje romańskie:

JULIUS EVOLA

teksty źródłowe po polsku:

http://juliusevola.pl.googlepages.com/evola2.htm

opracowania:

Mikołejko, Zbigniew: "Mity tradycjonalizmu integralnego. Julius Evola i kultura religijno-filozoficzna prawicy", IFiS PAN, Warszawa 1998

RENE GUENON

teksty po polsku w Bibliotece



Temat: Ciekawe projekty muzyczne z "przekazem"
W związku z prośbami administracji postanowiłem nie zakładać pojedynczych wątków o artystach, ale może zbiorczy wątek, w którym będzie można dopisywać ciekawych twórców z sensownym przekazem. A trzeba przyznać, że w ostatnich latach jest ich coraz więcej, zwł. na scenie militarnej i neofolkowej. W każdym bądź razie muzyka jest jedną z form sztuki i może być zarazem ciekawym narzędziem przekazu...
Mam nadzieję, że w takiej formie temat będzie mógł istnieć...
...a więc na początek mocne uderzenie: GREEN ARMY FRACTION.



Jest to szwedzki projekt grający tzw. power electronics. Ściana surowego hałasu rodem z fabryk, wojen i totalitarnych ustrojów XX wieku, albo po prostu z apokaliptycznego końca Zachodu... Artysta silnie inspiruje się tradycjonalizmem integralnym, "euro-azjatyzmem" i reakcjonizmem, jego utwory to wielkie bluźnierstwo wymierzone we wszystkie świętości ponowoczesnego świata: demokrację, równość, feminizm, kulturę popularną etc. Nie bez powodu utwory GAF noszą takie tytuły jak "Konserwatywny i pełen nienawiści", "Przeciwko świeckiemu państwu", "Wojna kast - z powrotem na miejsca", "W obronie rzeczywistości", "Święta Północ", "Mówiąc NIE postępowi" etc.
Wydaje się, że przekaz GAF ewoluuje w dobrą stronę, odsyłam do wywiadu w MI.

Conservatism, in the broad and “radical” sense of the term, has become (and has, in a sense, always been) very natural to me, and when asked about my political views I would tend to describe myself as a reactionary. I don’t believe in the universal man of the French revolution, I do not believe that man (or woman) is or should be the measure of everything, and I am not interested in social engineering aimed at constructing an earthly paradise oriented towards the satisfaction of sensory needs. So, my world-view is at least in principle pre-modern, and this I am comfortable with.



http://audialgnosis.wordp...-army-fraction/ - tutaj wywiad z Młodzieży Imperium nr 9 oraz album "Caste War" do pobrania.



Temat: Rock, metal, techno, dyskoteka: za czy przeciw?
No dobrze, ale np. członkowie zespołu Parzival również stylizują się na coś w rodzaju "rycerzy", "krzyżowców" (vide klipy: http://www.youtube.com/watch?v=l5krzKn4l9g), jednocześnie zaś łączą tradycyjną formę muzyki klasycznej (w wykonaniu dość pompatycznym i monumentalnym) z nowoczesnym beatem electro, przy czym i tak wszystko jest programowane na syntezatorach, a nie np. z orkiestrą symfoniczną.

Oczywiście, że potrzeba nam kultury tradycyjnej czy katolickiej - ale czy to znaczy, że nie miałaby ona wykorzystywać właśnie takich technik jak Parzival ("wagnerowskie" aranżacje plus elektronika), Kriegsfall-U (industrialny zgrzyt plus marszowe bębny i klasyczne melodie), Von Thronstahl (oni właściwie wykorzystują wszystko), czy Green Army Fraction (to akurat raczej w stronę tradycjonalizmu integralnego, ale gość jest bardzo konserwatywny, przy czym gra ścianę przemysłowego hałasu z masą samplowanych przemówień i własnym wokalem, co tworzy odpowiedni klimat).

Odniosłem się tylko do muzyki, bo o tym tutaj temat, ale to samo można przenieść na inne grunta.
Ja, o zgrozo, popełniłem kiedyś opowiadanie "Lucyfer nad Londynem" (które ukazało się w Rojaliście, a potem narobiło sporo szumu na forum Frondy) z tradycyjnych przesłaniem, ale wykonane w postaci zlepku rzekomych newsów z rzekomych portali i gazet w bliskiej przyszłości. Inaczej mówiąc, chciałem pokazać reakcję świata mass-mediów ponowoczesnych na dokonującą się nieomal literalnie Apokalipsę (z diabłami rogatymi etc.). Wykorzystałem formę fikcyjnych komunikatów, przetykanych drobnymi fragmentami narracji. Efekt nie był zły.

W którymś miejscu wspomniał pan: "Co może być przyjemnego w słuchaniu nienaoliwionych maszyn?". Akurat do heavy metalu nijak to się ma, bo droga od tego śmiesznego brzdąkania na gitarkach do nienaoliwionych maszyn jest baaardzo długa, natomiast ja osobiście... ja osobiście lubię dźwięk nienaoliwionych maszyn, czy w ogólności hałas. Hałas rozumiany nie jako ofensywna nawałnica, ale po prostu różne dźwięki, w tym szmerowe - zgrzyty, trzaski etc. Wszystko to może być tworzywem "muzyki", o czym świadczy scena industrial, noise czy ambient. Wszystko to można ładnie użyć do kreowania określonego nastroju, ozdabiania muzyki konwencjonalnej czy po prostu do grania tym. To tylko i aż dźwięki. To wszystkie dźwięki po prostu.



Temat: Benedykt XVI do muzułmanów
Czyżby droga Benedykta XVI poza powrotem (w jakimś stopniu/sensie) do tradycji katolickiej była też znaczona swoistym "konserwatywnym ekumenizmem" (perennializm?).

Oto przesłanie B XVI do uczestników katolicko-islamskiej konferencji, w której brał udział m.in. znany tradycjonalista integralny i sufi, Seyed Hossein Nasr:

http://acommonword.com/en...lim-forumq.html

Cytat z B XVI: I am well aware that Muslims and Christians have different approaches in matters regarding God. Yet we can and must be worshippers of the one God who created us and is concerned about each person in every corner of the world. Together we must show, by our mutual respect and solidarity, that we consider ourselves members of one family: the family that God has loved and gathered together from the creation of the world to the end of human history.

(Świadom jestem, że muzułmanie i chrześcijanie mają odmienne podejście jeśli chodzi o postrzeganie Boga. Tym niemniej możemy i musimy być wyznawcami jednego Boga, który stworzył nas i skupiony jest na każdej osobie w każdym zakątku świata. Razem musimy pokazać - wspólnym szacunkiem i solidarnością - że postrzegamy siebie jako członków jednej rodziny - rodziny, którą Bóg kochał i utrzymywał razem od czasu stworzenia świata do końca historii człowieka).

(...)

I pray that the “Catholic-Muslim Forum”, now confidently taking its first steps, can become ever more a space for dialogue, and assist us in treading together the path to an ever fuller knowledge of Truth. The present meeting is also a privileged occasion for committing ourselves to a more heartfelt quest for love of God and love of neighbour, the indispensable condition for offering the men and women of our time an authentic service of reconciliation and peace.

(Modlę się, by Forum Katolicko-Muzułmańskie (...) mogło stać się jeszcze większą przestrzenią do dialogu i wspomagało nas we wspólnym wytyczaniu ścieżki do głębszego poznania Prawdy. (...))



Temat: Narodowy Radykalizm
Mówiac krótko w każdej idei możemy wyróżnić:
-Ogólny cel (dla NR jest to nacjonalizm i o tym nie ma co dyskutować)

-Sprawy ustrojowe
-Sprawy Gospodarcze
-Metody dojścia do władzy

Organizacja prokapitalistyczna nie jest organizacją NR, organizacja demokratyczna albo monarchistyczna nie jest organizacją NR, organizacja opierająca się na parlamentarnych metodach nie jest organizacją NR.

.natomiast
-NR jest antykapitalistyczny (korporacjonizm syndykalizm dystrybuscjonizm itd)
-Postuluje własny oryginalny ustrój (organizacja Polityczna Narodu, rządy powszechne narodu i inne nazwy na to samo)
- jest rewolucyjny

to są takie nazwijmy to absolutnie minimalne podstawy.

. oprócz tego dzisiaj można wyróżnić rozwijając te punkty:

-krytyka obecnej filozofii konsumpcyjno-materialistycznej
-krytyka globalizacji i globalnego kapitalizmu
-antyamerykanizm i sprzeciw wobec globalistycznych wojen
-swego rodzaju narodowa rewolucja kulturalna stworzenie nowej kultury
-krytyka parlamentaryzmu i nienawiść do "sejmokracji"

Mozna to uzupełnić o wątki takie jak np.
-postawa proekologiczna

oczywiście myśl i ideologię NR można także pogłębić poprzez
-inspiracje tradycjonalizmem integralnym (mysl Evoli) , oczywiście także analogicznie
-inspiracje cywilizacyjna myśl Konecznego

I WTEDY TO JEST NR - niezalezna samodzielna głębokoumotywowana ideologia

A NIE POPŁUCZYNY I ŚMIETNIK PO ODPADKACH Z INNYCH DOKTRYN TYPU KOLIBERALNEGO ENDECKIEGO, ENESOWEGO I I TYM PODOBNYCH jak to niestety często dzisiaj wygląda

swoją droga co do owych filarów i ich konsekwencji zwróćcie uwage na to że nie sa to rzeczy oddzielne lecz że sa one ze sobą ściśle i logicznie powiązane

antyamerykanizm bo antyglobalizm bo antykapitalizm wynikający z krytyki konumpcjonizmu

odrzucenie imperializmu bo konieczność współpracy międzynarodowej bo [konieczność oporu wobec sił glonbalnych] bo antyglobalizm

nowy człowiek bo konieczność nowej kultury wynikająca z krytyki konumpcjonizmu

organizacja Polityczna Narodu bo [koniecznośc alternatywy ustrojowej] bo rewolucja bo krytyka systemu demoliberalnego

to takie "strzeszczenie myslowe" zastanówcie się nad nimi!!!

wyraźnie widac że te rzeczy sa ze soba logicznie i wielopłaszczyznowo powiązane (oczywiście tok rozumowania/strzałki może iśc w druga stronę wnioski sa te same)



Temat: Nowe Templum Novum
Wkrótce ukaże nowy, czwarty numer periodyka Templum Novum.
W najnowszym numerze "Templum Novum" :
ZAMIAST WSTĘPNIAKA
Ernst Jünger
IDEA
Adam T. Witczak - Konserwatyzm jako Styl
dr Gaweł Strządała - Raport specjalny: VII Sympozjon Europejski w Długopolu Zdrój
dr Krzysztof Urbanek - EX OCCIDENTE LUX
dr Rafał Łętocha - W obronie ładu prawdziwego
Marek Rostkowski - Idea państwa organicznego w myśli Juliusa Evoli
prof. dr hab. Bogumił Grott - Jan Stachniuk i jego doktryna a czasy obecne. Próba podsumowania w stulecie urodzin

ETSI MORTUUS URIT
Kontynentalny (europejski) patriotyzm Léona Degrelle'a z polskiej perspektywy
dr José Luis Jerez Riesco - Meksykańska przygoda Léona Degrelle'a
Jerzy Waldorff - Wódz młodej Belgii. Rozmowa z Léonem Degrelle (1936)
Program ruchu REX na wybory 1936 roku
dr Adam Wielomski - Léon Degrelle a frankofoński narodowy radykalizm
ADWOKAT DIABŁA
Léon Degrelle - Europa będzie żyła!
HISTORIA
dr Witold Wasilewski - Sowiecka dezinformacja jeńców
O Hiszpanii niekoniecznie frankistowskiej - rozmowa z dr Adamem Wielomskim redaktorem naczelnym kwartalnika "Pro Fide, Rege et Lege" wiceprezesem Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego
Jerzy Tottenhorn, Fenomen Feniksa. Narodowi rewolucjoniści znad Sekwany (1946-2006)
KULTURA
Adam T. Witczak - Skrrrajnie prawicowy ODLOT...
Adam Danek - Angelofania, Jesień wojownika, Modlitwa upadłego króla, Stos, Św. Bernard z Clairvaux, Przebudzenie, Na rozstaju
Jarosław Wąsowicz SDB - Piłkarscy kibice - chuligaństwo, patriotyzm i polityka, kilka uwag na kanwie polskich doświadczeń
RECENZJE
Marek Rostkowski - Elementarz Tradycjonalizmu (Integralnego)
Ryszard Mozgol - Umarł "STURM", niech żyje Jünger!
Bogdan Reszka - Krwawy Sam

Pismo mozna zakupić w sieci Empik oraz na stronie http://www.templumnovum.com/



Temat: czemu w Polsce mało narodowych konserwatystów

Sugerujesz, że „konserwatyści sensu stricte” (cokolwiek miałoby to znaczyć) znaczą cokolwiek gdziekolwiek?
PS. A co z La Tour du Pinem – nadal uważasz go za orędownika kapitalizmu?


1. Dobrze, skoro amerykańskich neokonserwatystów określasz mianem konserwatystów sensu stricte ( konserwatystów integralnych ) od tej chwili partiami narodowo-radykalnymi i nacjonalistycznymi są dla mnie : LPR i PiS. Per analogiam.

(2. Konserwatyzm w USA : to The Old South - np. neokonfederaci i paleokonserwatyści ).

3. Proszę zacytuj gdzie stwierdziłem iż La Tour du Pin to orędownik kapitalizmu. I proszę zacytuj gdzie stwierdzam iż ja jestem orędownikiem kapitalizmu. Zauważam iż zaczynasz posługiwać się kłamstwem w swej argumentacji, ciekaw jestem czy odszczekasz te kłamliwe wypowiedzi ?

4. ( do pkt 1. ) Powszechna Encyklopedia Filozofii :
"Głównymi wyrazicielami różnych nurtów współczesnej filozofii politycznej k. są: odnowiciele klasycznej polityki jako nauki [episteme politiké]) o praworządnych państwach-miastach [eunomoúmenai póleis]) – E. Voegelin i L. Strauss, bryt. torysi – M. Oakeshott i R. Scruton, amer. konserwatyści „organiczni” – R. Weaver, R. Kirk i R. A.Nisbet, „paleokonserwatyści” – Th. Molnar i Th. Fleming, niem.ordoliberałowie – W. Röpke i A. Rüstow, legitymista habsburski E. von Kuehnelt-Leddihn, konserwatyści technekratyczni – H. Freyer i E. Forsthoff,
antropolog filozoficzny A. Gehlen, hiszp. karliści i tomiści – F. E. de Tejada y Spínola, A. d'Ors i R. Gambra, franc. legitymiści – G. Augé i Y. M. Adeline oraz tradycjonaliści katoliccy we Włoszech (A. Del Noce, R. Amerio), Francji (G. Thibon, H. Charlier, J. Madiran) i Niemczech (D. von Hildebrand, R. Spaemann)."

Oto i dzisiejszy konserwatyzm, zapoznaj się choćby z notkami biograficznymi wspomnianych konserwatywnych filozofów polityki ( o chęć zgłębienia myśli poszczególnych filozofów polityki nie posądzam ) by wydawać dość kontrowersyjne i nie-poparte żadnymi dowodami sądy na temat współczesnego konserwatyzmu.



Temat: Fronda-Skinheads
chodzi o to:

http://www.patriota.pl/?id=44


(...)W czerwcu 1927 r. powstaje Legion Michała Archanioła. Jego celem nie jest ani

start w wyborach parlamentarnych, ani przewrót. Jest nim duchowa rewolucja i

stworzenie Nowego Człowieka. Obłędny maksymalizm celów i fanatyzm, powiedziałby

dzisiaj chór elit...

Trzy zasadnicze części przesłania Legionu to:

1. Wiara w Boga - polityka jest tylko ziemskim narzędziem w ręku Boga i nie może

być odseparowana od religii. Patriotą może być tylko ten, kto respektuje Wieczny

Boski Porządek.

2. Naród to nie produkt historii ani geografii. Każdy ma spełnienia misję,

zapisaną w odwiecznej Księdze Czasu.

3. Człowiek jest nadnaturalnym stworzeniem i musi ciągle wykraczać poza swoją

egzystencję, dla realizowania najwyższych wartości musi całe życie walczyć, a

nawet poświęcić swoje życie. Wszystko ma swoją hierarchię, a ludzkie życie jest

podporządkowane wyższym celom. Stąd najpopularniejszym zawołaniem Legionu było:

,,Niech żyje śmierć, nasza słodka narzeczona!''

W 1930 r. Legion przekształca się w Żelazną Gwardię, a w jego szeregi wstępuje

wiele późniejszych wielkich umysłów Rumunii: Mircea Eliade, Emil Cioran i Nae

Ionescu. Gwardia poczyna odnosić sukcesy polityczne, ale jej kampanie są

nietypowe: gwardziści budują domy dla ludności i pomagają jej w uprawie ziemi.

Pierwsza większa fala represji spada na Gwardię w 1933 r.. po zabójstwie przez

jej członków premiera Iona Duce. Legioniści zostają zesłani do więzień i obozów

pracy.

W 1936 r. do Casa Verde, siedziby Gwardii w Bukareszcie przybywa by osobiście

porozmawiać z Codreanu wielki włoski filozof Julius Evola (1898 - 1974). Wizytę

opisał potem w książce ,,Rewolta przeciw współczesnemu światu''. Corneliu

powiedział mu wtedy, że cechami każdego ruchu narodowego jest materia i forma.

,,My, - rzekł Kapitan, - stawiamy na trzeci filar, gdzie indziej nieobecny - na

Ducha''. Evola stwierdził potem, że Codreanu i jego ruch to wybitny przykład

tradycjonalizmu integralnego, za którego ojca uważa się powszechnie Evolę.

W tym samym roku wybucha wojna domowa w Hiszpanii. Dając konkretną odpowiedź na

zagrożenie europejskiej cywilizacji, Ioan Mota i inny legionista, Vasile Marin

jadą na front. Ich mauzoleum pod Majadohonda koło Madrytu, gdzie polegli w 1937

r. to niezwykły pomnik poświęcenia dla ideałów i odwiecznie oczekiwanych

,,zaręczyn z narzeczoną Śmiercią''.

W 1937 Gwardia (pod nazwą ,,Totul Pentru Tara'' - ,,Wszystko Dla Ojczyzny'')

wchodzi do parlamentu jako trzecia co do wielkości siła polityczna w Rumunii).

W lutym 1938 król Karol II dokonuje autorytarnego przewrotu. Codreanu zostaje

aresztowany. Jego towarzysze są masowo zsyłani do "rumuńskiej Berezy Kartuskiej"

- Miercurea Ciuc. Oczekując na przybycie swojej wiecznej narzeczonej, Codreanu

pisze swoje ostatnie słowa: ,,Za mało ufamy sprawom boskim, pokładając

nadzieję w tym co ludzkie i ułomne. Szukamy własnej chwały, a nie chwały

Bożej''.




Temat: Promocja Ruchu Narodowego

Własną postawą przede wszystkim. Ciężko przekonać ludzi do idei narodowej będąc osobnikiem w butach po pas, koniecznie z białymi sznurówkami, oczywiście po kilku browarkach ("niszczyć ćpunów") z hasełkami "znajdzie się kij na żyd... ryj", "raz sierpem, raz młotem". Jeśli będziesz tego unikał i oczywiście nieustannie nad sobą pracował, znajdziesz grono podobnych osób, wtedy promocja nacjonalizmu jest łatwiejsza, co nie znaczy że łatwa.
Niestety nie ma czegoś takiego w polskim ruchu nacjonalistycznym jak PR.


Ano właśnie!
Tzn. ja myślę, że tu chodzi tez o pewien poziom tego "skinowego" stroju. Ja sam chodzę w glanach bo tak mi wygodnie, często noszę kurtkę typu flyers, ale nie jestem obwieszony masą naszywek, nie jestem wygolony na niemowlę, glany nie sięgają mi ud i tak dalej i tak dalej...

Wierzcie lub nie - ale to naprawdę do pewnego stopnia odstrasza. Wiem to z rozmów z ludźmi.
Jest to do pewnego stopnia zrozumiałe, patrząc na poziom wielu osób których kręci styl skins. Nawiasem mówiąc, jeśli ktoś naprawdę chce być skinheadem to to do pewnego stopnia wymusza pewne zachowania, które niekoniecznie licują z powagą "narodowca", "konserwatysty", "prawicowca", "tradycjonalisty" etc. Bo skinheads powstało właśnie jako chuliganka, jako dzielnicowa rozróba, przywalenie z glana w śmietnik albo Pakistańczyka bo nie ma co robić wieczorem. I tak samo w skins jest obecny taki prostacki chłoporobotniczy hedonizm po godzinach pracy - nachlanie się, wpad do łóżka z szybką panienką, darcie ryja, szukanie zaczepki etc. No, oczywiście można to wszystko wyciąć... tyle że wtedy już niewiele pozostanie ze skinowania... hehe...

OK, powiedzmy, że można wybaczyć ludziom, którzy od lat w tym siedzą, zaczęli w latach 90tych, kwestia przyzwyczajenia. Ale naprawdę nie powinno się obecnie młodych bajerować tym stylem.

Myślę, że skins zrobiło temu ruchowi dużo złego, oczywiście nieświadomie i w dobrej wierze zapewne, ale jednak.

Stworzyło wizerunek narodowców jako właśnie łysych prostaków napier**laczy ulicznych i można się głaskać wzajemnie po główkach i mówić, że to złe media tak opowiadają... problem w tym, że ja sam niejednokrotnie widziałem i widzę takie rzeczy, po których osobiście miałbym ochotę na złość tym jednostkom zadzwonić do TVN i pokazać ich i powiedzieć: "ECCE HOMO. OTO NASI WIELCY NARODOWCY. OTO ELITA NARODU". No, nie robię tego... rzecz jasna :D zostawiam te uwagi dla siebie, albo czasem, jak mi się nazbiera to wypuszczam w takich miejscach jak to.

Druga sprawa, że skins przyniosło ze sobą inwazję dziwacznych ideologii, żywcem przeklejonych zza kanału La Manche lub Wielkiej Wody: jakieś nawiedzone NS White power, jakieś B&H/C18 (w Brytanii dogłębnie zinfiltrowane przez MI5 zresztą!), jakieś kościoły Tfurcy, epatowanie tanim rasizmem, antykatolicyzm etc.

Pół biedy, gdyby to sobie istniało z boku i osobno... ale siłą rzeczy to się przenikało z ruchem NR, z "narodowym katolicyzmem" etc. Oczywiście ja jestem jak najdalszy od trzymania się ortodoxji NR z lat 30tych, ale czerpać należy z rzeczy wartościowych - z dorobku ND, konserwatyzmu, reakcjonizmu, tradycjonalizmu integralnego etc. a nie z maniakalnych bredni typu "Nordic Front" czy "Dzienniki Turnera".

Byłoby dobrze, gdyby ruch NR wykrystalizował NOWY styl, TRZECI styl - nie styl Krzyśka Bosaka i "nowej, lepszej MW", nie styl lat 90-tych i ulicznej skinerki - ale styl ostry i elegancki. Pod względem zachowania, stroju, symboliki, estetyki i tak dalej. Zarazem żeby nie przybrało to znów form sekciarskich typu skupianie się na konieczności umundurowania, na fryzurze etc. bo to tak samo odstrasza ludzi. Podobnie jak ktoś wcześniej nie raz słyszałem łepków którzy chcieli na coś przyjść, ale się bali ... czy mogą z długimi włosami przyjść etc.

Zwykle niestety jest tak, że to przez osoby przesadnie zaangażowane w skinerkę robią się niepotrzebne problemy. Np. już kilka razy byłem na manifestacjach podczas których tacy goście bardzo łatwo dawali się prowokować do debilnych okrzyków typu "Wypierdalać", "Zawsze i wszędzie policja..." etc. Czy oni nie myślą? Właśnie w tym problem... nie myślą w kategoriach skuteczności.

Oczywiście skins to tylko JEDNA z wielu kwestii...

są też inne - mali fuhrerzy, skłócenie ruchu... etc. ale to już inna sprawa.



Temat: Ripcio vs. Harnaś, czyli piaskownica dla chłopców dojrzałych
Co do całego tego mitycznego zjednoczenia... Ja osobiście nie widzę możliwości i potrzeby tworzenia jakiejś "jednej, wielkiej" organizacji, zwł. partii politycznej, która miałaby jednoczyć choćby tylko ONR, NOP i niezrzeszonych narodowych radykałów, a co dopiero jednoczyć jeszcze UPR, MW, KZM, OMP i jakieś luźne grupy "tradycjonalistów integralnych", "postkonserwatystów", "narodowych bolszewików" i kogo tam jeszcze z obszaru baaardzo szeroko rozumianej "prawej strony".

Z drugiej strony - choć nieszczególnie wielbię jakieś mityczne zjednoczenie w jedną partię - to bardzo pasuje mi wszelka współpraca międzyorganizacyjna w konkretnych sprawach. U nas w nieformalnym ONR Wrocław była prelekcja szefa OMP, przychodziły/przychodzą na spotkania osoby związane z NOP, MW, UPR, OMP, także niezrzeszone. Ja wygłaszałem prelekcję w lokalu MW. Razem z MW i UPR staliśmy na jednej pikiecie 13 grudnia. Jak również pojawialiśmy się na innych prelekcjach, akcjach robionych wspólnie z innymi organizacjami bądź przez te organizacje.

Nie jest potrzebne mityczne "zjednoczenie partyjne", ale po prostu wyzbycie się chorych mitów i uprzedzeń wzajemnych ("cioty" z MW, "narodowi socjaliści" z ONR, "kapitalistyczne świnie" z monarchistów etc.). I wtedy nie ma problemu - można wspólnie przyjść na manifestację, napisać jakiś protest, zrobić prelekcję etc.

Co do kierunków działań to najistotniejsza jest formacja ideowa. To smutne, że w Ruchu mieniącym się "narodowym" etc. pojawiają się akcenty prymitywnego chuligaństwa, jakichś waśni kibicowsko-dzielnicowych, pijaństwa (czy nawet - rzadziej - czegoś ocierającego się o alkoholizm). To żałosne. Tak samo smutne, że w ruchu nominalnie odwołującym się do NR, trochę do ND i mocno do "cywilizacji łacińskiej" pojawiają się jakieś zwariowane, importowane z Wlk.Bryt. czy USA motywy jakiejś Świętej Wojny Ras, akcenty narodowo-socjalistyczne etc. i wielu wtedy mówi o "walce ponad podziałami", jarając się jakimiś kapelkami hatecore etc., a jednocześnie pogardliwie wyrażając się o tych "strasznych" konserwatystach. Inną już sprawą jest płycizna tych poglądów post-narodowo-socjalistycznych, zarówno jeśli chodzi o same słowa, jak i o image który temu towarzyszy, a który otwarcie odwołuje się do niskich instynktów brutalności, "wilczej wściekłości", zadymiarstwa etc. w rytm rock and rolla. A nie kto inny jak Leon Degrelle pisał "bo nienawiść umiera przygnieciona ciężarem własnej głupoty i podłości".

Oczywiście nie chciałbym przesadzać z tym piętnowaniem powyższych dwóch kwestii (chuligaństwa i infekcji jakimiś motywami NS/WP).
Są też inne problemy.

Często jest tak, że różni centralni i lokalni kacykowie organizacyjni oficjalnie mówią o "idei", ale w praktyce utożsamiają ją tylko ze swoim interesem tj. swojej organizacji - czysto partykularnym.
Wydaje mi się, że ma to miejsce wszędzie.
Co do NOP, to akurat na tym forum właśnie ze strony działaczy NOP częste były wypowiedzi wychwalające pod niebiosa NOP jako jedyną, idealną, głównę formę działań. Vide wczesny w tym temacie post Matthew, którego irytuje skąd to się wziął ONR i czego to nie ma w NOP, a nie ma w ONR... Odpowiadając: nie wiem skąd się wziął, ja się w ONR pojawiłem w 2004 roku i jest mi w tym środowisku w miarę dobrze (pomimo m.in. opisanych powyżej kwestii) - i to raczej pytanie do Matthew: na czym Ci bardziej zależy? Na NOP czy na "dobru Polski", "formacji ideowej" etc.? Bo jeśli na tym drugim, to jaką różnicę robi Ci istnienie ONR?
Sama decentralizacja i pewna nieformalność jest właśnie dobra - często. Zresztą w przypadku ONR jest, o ile wiem, tak, że każda brygada czy oddział ma swoją specyfikę - b. różną. Jedne są nastawione na działania "intelektualne" bardziej, inne na "uliczne", jedne skupiają ortodoksów NR, inne różnych "poszukiwaczy", inne kogoś tam jeszcze - takie odnoszę wrażenie w każdym razie. Moim zdaniem to dobre i twórcze.

Heh, pamiętam jaka tu burza się zrobiła jakieś 2 lata temu, jak napisałem na prowizorycznej stronie ONR Wrocław, że przedstawiciele ONR Wrocław "wspólnie z NOP zrobili akcję anty-aborcyjną (plakatową)". I jaka była reakcja szefa struktur Dolnośl. NOP? Atak - od początku bardzo ostry i nieprzebierający w słowach - na mnie personalnie i na ONR, że jesteśmy bandą dzieciaków, podszywamy się pod cudze zasługi etc. etc. i że prawidłowy zapis powinien brzmić "ONR pomagał w akcji NOP". No to gdzie tu jest myślenie partykularnym interesem? Nie "wspólnie" tylko ledwie "pomagał". Zaiste - istotne...

No i tak to się kręci.



Temat: Czuwajcie!
Katolicy Novus Ordo i ich rządcy nie są w stanie obalić argumentów tradycjonalistów stosując tradycyjnie katolickie dowody (wypowiedzi Ojców, Doktorów Kościoła i Papieży, przesłania płynące Tradycji itd.). W dyskusji z nimi stosują za to jedną z trzech metod:

1. Metodę modernistyczną sensu largo. Czyli w gruncie rzeczy taką samą, o jaką się ich oskarża. Mówią więc, że czasy się zmieniają, więc i Kościół powinien się do nich dostosować. Żądają więc dajmy na to świadomego uczestnictwa w liturgii Novus Ordo, zaangażowania w nowoczesne ruchy kościelne itp. Katolicy Novus Ordo wpadają w zastawione na nich sieci i walczą z katolicyzmem integralnym, pławiąc się w starym i zeschniętym ścieku modernizmu, który dawno i bez litości wysmagał powiew życiodajnej nauki encykliki Pisua X Pascendi (zakwalifikować tu należy wszelkich dobrodusznych katolików, często spod znaku Radia Maryja, Opus Dei albo licznych duchownych, jak choćby przywoływanego na forum bpa Wysockiego, który odpowiadał Marcinowi, itp).

2. Metodę modernistyczną sensu stricte. Drugą grupę stanowią niektórzy teologowie, nawołujący do rehabilitacji herezji modernizmu, tak jakby którykolwiek z rządców Kościoła miał prawo stwierdzić że herezja nie jest herezją (pierwszy był chyba Kracik). Ci myśliciele walczą z Tradycją sądząc, że herezja została zrehabilitowana. Posługują się jej twierdzeniami żywo i z ochotą. Włączyli jej metody do kanonu swych twierdzeń i lubują się w wynajdywaniu coraz to nowych i bluźnierczych nauk. A im ta nauka jest bardziej agresywna w napaści na to co stare i katolickie, tym większe odczuwają przy tym samozadowolenie (umieściłbym tu np. Pieronka, Życińskiego, Nossola).

3. Metodę ślepego posłuszeństwa. Ostatnią grupę stanowią ci, którzy walczą z religią katolicką posługując się metodą posłuszeństwa. Tych jest zdecydowana większość. Należy do niej ta grupa wiernych, którzy nie mają większego zaplecza teologicznego aczkolwiek mają aspirację aby interesować się żywo swoją wiarą. Niektórzy z nich chłoną z zapałem współczesne nauki, a niektórych z nich czasem znismacza jakiś gest albo nauka zasłyszana z ust co bardziej ambitnego modernisty. Przedstawiciele obu jednak grup są tchórzami i niewolnikami hasła - "sam nie jestem w stanie poznać nauki katolickiej i nie jestem w stanie sam zbadać czy jakiś pogląd jest z nią zgodny czy nie". Dalej twierdzą, że skoro jednak ci, którzy mienią się współcześnie rządcami Kościoła głoszą jakąś naukę, muszę być jej posłuszny, nawet jeśli jest szalona albo co najmniej podejrzana.

Tradycjonalista uważa jednak, że po to Objawione mu zostało Słowo Życia i po to zostało ono podane do wierzenia przez Kościół zgodnymi wypowiedziami setek papieży i świętych, aby w nie wierzyć i żyć nim na codzień w każdej sytuacji. Nie może on więc powiedzieć w dzisiejszej sytuacji "nie wiem" albo "widocznie tak musi być", gdyż przykład Chrystusa i jego licznych, świętych wyznawców zobowiązują go do jasnego opowiedzenia się za tym co dobre, słuszne i sprawiedliwe. Lepiej więc zgrzeszyć nadmiarem gorliwości i miłości niż zniechęceniem i letniością.




Temat: Liberał chwali narodowca.

To co napisałem jest pozytywną treścią ideologii liberalnej. Innej nie ma.
iberalizm w każdej postaci jest przeciwieństwem integralnego katolicyzmu. Nie głoszę tutaj poglądów socjalistycznych, lecz wskazuję, że katolik nigdy nie może być zwolennikiem doktryny liberalnej w jakiejkolwiek sferze, gdyż jej podstawową zasadą jest emancypacja ludzkiego życia od jakiechkolwiek autorytatywnych zasad.
Kwestia gospodarcza jest na tyle skomplikowana i zróżnicowana, zależna od wielu czynników i okoliczności, że nie można podchodzić do niej w zniewolony ideologiczny sposób. Wolny rynek i prawo własności są istotnymi dobrami lecz nie są święte same w sobie. Podporządkowane są innym, wyższym prawom.
Igerencja państwa w gospodarkę i życie społeczne jest konieczna o ile prowadzi do tych wyższych dóbr. Niestety człowiek ma wolną wole i jest zdolny do wyboru dobra ale należy pamiętać, że skażony jest skutkami grzechu pierworodnego, obciążony jest skłonnością do złego. Między innymi istytucja państwa powołana została po to aby w porządku społecznym powstrzymywać te ludzkie słonności i ułatwiać ludziom wybór dobrego, a jeżeli trzeba to zmuszać ich do czynienia dobrze.
Zwolennik państwa katolickiego nie może wchodzić w żadne konszachty z liberalizmem. Nie może powiedzieć, że jest w jakiejkolwiek sferze liberałem - tzn. stwierdzić że człowiek w aspekcie ekonomicznym wolny jest od konieczności poddania się prawu państwa gdy w ponadegoistyczny sposób dąży ono do nałożenia wędzideł na rozbujałe indywidualizmy jednostek. Podobnie nie może powiedzieć, że jest socjalistą, czyli stwierdzić, że człowiek musi poddać się państwu, które jako jedyne zdolne jest sterować rozdziałem dóbr, jako jedyne zdolne jest być uczestnikiem obrotu gospodarczego lub ten obrót dominować, w imię jakiejkowliek ideologii czy to demokratycznej, czy narodowej, czy innej.
Mówienie, że konserwatywny liberalizm jest najlepszym sojusznikiem Kościoła albo jego uczniem, to potworna niedorzeczność. Da się to być może zrozumieć jeśli patrzy się na historię świata i Kościoła z perspektywy współczesnej nauki Watykanu, który ubrał w święte formuły idee rewolucji socjalistycznej, czego wyrazem jest m.in. ideologia gospodarcza Radia Maryja, a z drugiej strony gdy tutejsza młodzież zaczytuje się w oryginalnej ideologii Korwina Mikke.
Ciekawi mnie tylko z czy to z nieuctwa, czy ze świadomego oportunizmu, tutejsi tradycjonaliści żyją w całkowitej ignorancji co do zasad na jakich zbudowane powinno być państwo katolickie? Odpowiedź na to jak powinno ono wyglądać dali przecież wielcy papieże walczący m.in. z ideologią liberalną w XIX wieku. Tradycjonaliści rozkoszują się liturgiczną estetyką, oburzają na wypowiedzi padająće w czasach teologicznego zamętu, ale z dziwnym obrzydzeniem odwracają się od politycznej wizji państwa katolickiego.

Ależ nie, sam Kościół jest chyba najbardziej liberalną Instytucją, gdzie nie ma rpzymusu nalezeć, gdzie nie ma przymusu płacić, gdzie wszystko opiera się na naszej wolnej woli. To jest przykład. Caritas jest najprężniejsza organizacją charytatywną czemu?
Ludzka natura jest natrą buntowniczą, gdy pozwolimy ludziom działać możemy być zaskoczeni, należy jedynie stworzyć ramy dla tego działania, liberalna zasada że wolnośc kończy się tam gdzie zaczyna się wolność innego człowieka jest w 100% zgodna z chrześcijaństwem.
Niestety liberalizm dziś jest synonimem wolnomyslicielstwa, socjalizmu etc. Tak być nie musi. Odwarzyłbym się napisac ze Bóg jest liberałem bo inaczej nie dał by ludziom wolnej woli! Ale to było by zgyt odważne z racji wieloznaczności pojecia liberalizm.

pozdrawiam

p.s. Najwyższego Czasu od 3 lat nie miałem w ręku.




Temat: Liberał chwali narodowca.
To co napisałem jest pozytywną treścią ideologii liberalnej. Innej nie ma.

Liberalizm w każdej postaci jest przeciwieństwem integralnego katolicyzmu. Nie głoszę tutaj poglądów socjalistycznych, lecz wskazuję, że katolik nigdy nie może być zwolennikiem doktryny liberalnej w jakiejkolwiek sferze, gdyż jej podstawową zasadą jest emancypacja ludzkiego życia od jakiechkolwiek autorytatywnych zasad.

Kwestia gospodarcza jest na tyle skomplikowana i zróżnicowana, zależna od wielu czynników i okoliczności, że nie można podchodzić do niej w zniewolony ideologiczny sposób. Wolny rynek i prawo własności są istotnymi dobrami lecz nie są święte same w sobie. Podporządkowane są innym, wyższym prawom.

Igerencja państwa w gospodarkę i życie społeczne jest konieczna o ile prowadzi do tych wyższych dóbr. Niestety człowiek ma wolną wole i jest zdolny do wyboru dobra ale należy pamiętać, że skażony jest skutkami grzechu pierworodnego, obciążony jest skłonnością do złego. Między innymi istytucja państwa powołana została po to aby w porządku społecznym powstrzymywać te ludzkie słonności i ułatwiać ludziom wybór dobrego, a jeżeli trzeba to zmuszać ich do czynienia dobrze.

Zwolennik państwa katolickiego nie może wchodzić w żadne konszachty z liberalizmem. Nie może powiedzieć, że jest w jakiejkolwiek sferze liberałem - tzn. stwierdzić że człowiek w aspekcie ekonomicznym wolny jest od konieczności poddania się prawu państwa gdy w ponadegoistyczny sposób dąży ono do nałożenia wędzideł na rozbujałe indywidualizmy jednostek. Podobnie nie może powiedzieć, że jest socjalistą, czyli stwierdzić, że człowiek musi poddać się państwu, które jako jedyne zdolne jest sterować rozdziałem dóbr, jako jedyne zdolne jest być uczestnikiem obrotu gospodarczego lub ten obrót dominować, w imię jakiejkowliek ideologii czy to demokratycznej, czy narodowej, czy innej.

Mówienie, że konserwatywny liberalizm jest najlepszym sojusznikiem Kościoła albo jego uczniem, to potworna niedorzeczność. Da się to być może zrozumieć jeśli patrzy się na historię świata i Kościoła z perspektywy współczesnej nauki Watykanu, który ubrał w święte formuły idee rewolucji socjalistycznej, czego wyrazem jest m.in. ideologia gospodarcza Radia Maryja, a z drugiej strony gdy tutejsza młodzież zaczytuje się w oryginalnej ideologii Korwina Mikke.

Ciekawi mnie tylko z czy to z nieuctwa, czy ze świadomego oportunizmu, tutejsi tradycjonaliści żyją w całkowitej ignorancji co do zasad na jakich zbudowane powinno być państwo katolickie? Odpowiedź na to jak powinno ono wyglądać dali przecież wielcy papieże walczący m.in. z ideologią liberalną w XIX wieku. Tradycjonaliści rozkoszują się liturgiczną estetyką, oburzają na wypowiedzi padająće w czasach teologicznego zamętu, ale z dziwnym obrzydzeniem odwracają się od politycznej wizji państwa katolickiego.

Dla młodzieży za dużo czytającej Najwyższy czas, polecam m.in. "Liberalizm jest grzechem" ks. dr Felixa Sarda y Salvany.

"Pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia". Oto źródła wszelkiego błędu, oto drogi do liberalizmu.
1. Ludzie zostają lierałami z powodu wrodzonego pragnienia niezależności i łatwego życia.
2. Ludzie zostają liberałami z powodu pragnienia życiowego awansu.
3. Ludzie zostają liberałami z chciwości lub z miłości do pieniędzy.




Temat: [Idee] ATW - Neuropa jako postEuropa
W dyskusji radykalnych kontestatorów demoliberalnej rzeczywistości (tzn. narodowych radykałów, zwanych też narodowymi rewolucjonistami, nie-liberalnych konserwatystów, tradycjonalistów integralnych etc.) coraz częściej pada pytanie o losy Europy i to, jaką przyjąć postawę w obliczu jej niewątpliwego obecnie upadku.
Pojawia się pytanie, czy ten upadek jest nieuchronny, a jeśli tak/nie - to jak na to zareagować.

Otóż myślę, że powinniśmy porzucić dwa paradygmaty.

1) Wielu konserwatystów z "zacięciem jungerowskim" czy też "rewolucyjnym" otwarcie przyznaje, że Restauracja, powrót do ancien regime jest obecnie niemożliwy. Jest to rzecz jasna fakt. Problem jednak w tym, jakim tonem to powiemy i jakie z tego wyciągniemy wnioski.

Stawiam tezę następującą: nie chodzi o to (nie powinno chodzić nam o to), że "powrót do ancien regime jest NIESTETY niemożliwy, PRAKTYCZNIE niewykonalny, CHCIELIBYSMY, ale ciężka sprawa..." etc. Należy zmienić fundament. Chodzi o to, że powrót do ancien regime'u nie jest POTRZEBNY, nie jest ISTOTNY, nie jest GODNY PRAGNIENIA - w obecnej rzeczywistości. Pozwólmy opaść zeschłym liściom, pamiętając, że "restaurowane królestwo jest podobne do sztucznego snu" (Junger). Teoretycznie można sobie obecnie nawet wyobrazić "restaurację" w obecnej Europie - za 5-10-25 lat. Jakiegoś tam króla, monarchię etc. Ale nie jest to coś, do czego należałoby dążyć - to jedynie powstrzymywałoby, niepotrzebnie, zachodzące procesy.

Jakie? Z tym wiąże się druga "zmiana paradygmatu":

2) Dążyć już nie tylko do pogrzebania, rozbicia "Unii Europejskiej" jako instytucji, organizacji etc., ale dążyć do zmiany epoki, do końca Europy. W pewnym sensie (PEWNYM) powinniśmy stać się anty-Europejczykami, jeśli przez Europę rozumieć narody, ludzi, układ polityczny etc. dotychczasowej Europy. A nawet - po części - pogodzić się z upadkiem i utratą części zewnętrznych przejawów tradycyjnej Europy.

Przede wszystkim należy pamiętać, że prawdziwa Europa jest taka, jak śpiewa Tony Wakeford (Sol Invictus):

Some find it in a flag, some in the beat of a drum
Some with a book, and some with a gun
Some in a kiss, and some on the march
But if you're looking for Europe, best look in your heart

(Niektórzy znajdą ją we fladze, inni w rytmie bębna
ktoś znajdzie ją z książką, ktoś z karabinem,
ktoś w pocałunku, inny w przemarszu
lecz jeśli szukasz Europy - najlepiej spójrz w swoje serce!)

Inaczej mówiąc: żyjemy zapewne gdzieś w okolicach roku 400 po Chrystusie. Imperium Romanum chyli się ku upadkowi, barbarzyńcy krążą po jego traktach, Rzymianie są zdegenerowani, gospodarka się chwieje. Można w tym momencie próbować ratować Imperium, może nawet dałoby się jego agonię przedłużyć nawet i o 100, 200 lat. Można - ale po co?

W tamtych czasach ludzie przechowali Europę (tj. dziedzictwo Grecji, Rzymu i już częściowo chrystianizmu) w sercach - mnisi, prawnicy, nawet zwykli ludzie, bo przeciez wkrótce po upadku Rzymu barbarzyncy zaczęli korzystać z jego dzieł, pojęć, tytułów, praw etc., jednocześnie wypełniając je po części swoimi treściami (evolianie powiedzieliby coś o treściach "aryjskich").

I tak być może stanie się, tak POWINNO stać się obecnie, za 50-100 lat na przykład. Tyle, że do tego trzeba się pogodzić z ostatecznym odejściem w przeszłość Europy w tej postaci, jaką znamy gdzieś od dojrzałego średniowiecza, trzeba pogodzić się z tym, że ta Neuropa, która - być może - nadejdzie, będzie się sporo różnić od tej obecnej, jak i od tej "ancien-regimowej", tak samo jak Europa wieku IX czy XII różniła się od Rzymu i Grecji w oryginale.

No i trzeba pogodzić się z tym, że to zapewne będzie boleć, rodzić konflikty, decentralizację, być może nawet zaniknięcie, upadek części państw i narodów.

Jaka może być ta przyszła Neuropa? Kto wie...? Może być to np. nowy carat w Rosji, albo narodowy bolszewizm - albo NB spierający się z caratem. Może nowa RP Obojga Narodów i Niemcy rozpadnięte na landy, być może wracające do swych konserwatywnych korzeni. Dalej może być Francja z wydzielonym kalifatem albo Wlk.Bryt. rozbita na kilka państw i Anglię de facto zajętą przez imigrantów. Rozpad Włoch na Południe i Północ. Powrót - jak to zwykle bywa w takich czasach - do surowego, prostego konserwatyzmu obyczajowego i wspólnotowych korzeni, albo szukanie nowych tożsamości. Diabli wiedzą.

Ale w każdym razie może być to świat szorstki, barwny i inny od obecnego.

Dlaczego tyle razy piszę "może"? Bo nie głoszę tu jakiegoś skrajnego determinizmu historycznego. Te procesy mogą równie dobrze nie zajść, zostać powstrzymane, skierowane w innym kierunku.

Problem w tym, że ja osobiście nie pragnę tego. I każde to moje "być może" jest głosem pełnym dość przewrotnej nadziei na to, że taki świat nastanie, że pewna epoka dobiegnie końca i zastąpi ją nowa.

Pozwólmy opaść zeschłym liściom. A nawet, do cholery, strząśnijmy je wreszcie!

***

I jeśli restauracja - to tak, jak najbardziej. Ale w rodzaju Karola Wielkiego - w tym sensie, że kawał czasu po "upadku Rzymu", na gruzach, z innymi ludźmi, w innych realiach. Restauracja po apokalipsie, o którą powinniśmy się przynajmniej modlić, bo porządek świata wymaga czasem skąpania w ogniu, by zyskać zdolność ponownych narodzin (Junger).

Adam T. Witczak



Temat: Changes - artykuł nt. kapeli
Adam Tomasz Witczak

Czas na ZMIANY!

Wydawałoby się, że korzenie neofolku to mniej więcej druga połowa lat 80-tych, kiedy to Tony Wakeford powołał Sol Invictus, David Tibet pod szyldem Current 93 nagrał ‼Swastikas for Goddy” i ‼Earth Covers Earth”, zaś na płytach Death in June zaczęły pojawiać się melancholijne, akustyczne ballady, z których zespół ten jest chyba najbardziej znany.
I w pewnym sensie rzeczywiście tak było – to właśnie tych kilka kapel - Sol Invictus, Death In June, Current 93 czy Fire+Ice – wyznaczyło żelazny kanon europejskiego neofolku. Ale przecież już w roku 1969, w samym apogeum rewolucji hipisowskiej, po drugiej stronie Oceanu Nicholas Tesluk i Robert Taylor rozpoczęli Zmiany.
Changes, bo o tym zespole mowa, to zjawisko szczególne: kapela, która przez całe lata błąkała się (z długimi przerwami) po głębokim podziemiu muzycznym, po to by w latach 90-tych niejako podłączyć się pod scenę military/neofolk i rozpocząć wspólne granie z ludźmi nieraz o pokolenie młodszymi.
Liderem zespołu jest niewątpliwie Robert N. Taylor – muzyk, poeta, malarz i publicysta z bogatym dorobkiem i takim też życiem. Jak czytamy w magazynie Flux Europa (luty/kwiecień 1997): ‼W latach młodości należał do gangu ulicznego w Chicago, zadawał się z gangami motocyklistów i eksperymentował ze środkami psychoaktywnymi”. Do tego dochodzi oczywiście pamiętny okres życia, jakim był udział Taylora w ruchu tzw. milicji obywatelskich (Minutemen) – prawicowych, paramilitarnych organizacji o profilu wolnościowo-konserwatywnym, walczących z waszyngtońskim rządem federalnym oraz prawdziwymi i urojonymi spiskami komunistycznymi. Taylor w latach 60-tych angażował się w ten ruch dość silnie, twierdzi nawet, że agenci rządowi planowali nawet zamach na życie jego i kilku innych liderów: ‼Poziom wściekłości rządu i jego chęci zniszczenia organizacji Minutemenów zaowocował planem zabicia mnie i innych w stylu typowym dla ataków Czarnych Panter. Na całe szczęście zostalismy wcześniej ostrzeżeni i zbiegliśmy z naszych głównych kwater. Zanim to zrobiłem, wysłałem do rozmaitych regionalnych grup listy sugerujące, by powoływali lokalne, niezależne grupy ochotników i pospolitego ruszenia. To był największy koszmar federalnych: że organizacja podzieli się, nie będzie centrali, którą dałoby się pilnować i inifiltrować.”
Końcówka lat 60-tych przynosi ze sobą powstanie Changes: gitarowego duetu, grającego folkowe piosenki inspirowane pogańskimi mitami Europy, osobistymi przemyśleniami i głębokim przeczuciem upadku Zachodu. W tym czasie Taylor i Tesluk angażują się w ‼Kościół Dni Ostatnich” (‼The Process Church of the Final Judgement”), organizację (lub może sektę) o dosyć poplątanej, apokaliptycznej ideologii. Changes grywają m.in. w barach związanych z tym stowarzyszeniem. Później Taylor ze swą żoną Karen skręca w stronę odynizmu: ‼Począwszy od połowy lat 70-tych aż do teraz, Karen i ja byliśmy głównymi postaciami, jeśli chodzi o rozszerzanie się ruchu pogańskiego w ogólności – a Asatru w szczególności”.
Przez wiele lat projekt Changes ujawnia się tylko niekiedy, zawsze w głębokim podziemiu – aż do lat 90-tych. Wtedy (1994) odkrywa ich na nowo Michael Moynihan (Blood Axis). Changes wkraczają na scenę neofolk, bo tak naprawdę są prekursorami tego stylu, od początku mając wszystkie jego najistotniejsze elementy: żywe, gitarowe melodie, poetyckie teksty, zakorzenienie w duchowości i silną więź z tradycją indo-europejską. Jak mówi Robert Taylor: ‼Folkowa muzyka Changes jest w swej istocie całkowicie europejska. (…) Myślę, że to dlatego największą popularność i akceptację zdobyliśmy jak dotąd w Europie, wśród prawdziwych Europejczyków. Nie znajdziesz u nas kradzionych riffów bluesa z delty Missisipi, ani brazylijskich bębnów czy ‼world-beatów”. Jeśli używamy bębnów, wtenczas jest to europejska muzyka bitewna. I nie będziemy jej kopiować skądkolwiek, albowiem ona już jest obecna w naszym genetycznym <<krajobrazie duszy>>. A więc w tym sensie jest oryginalna. Mógłby przysiąść nad instrumentem i stworzyć każdą ilość melodii średniowiecznych – każdego dnia. Wszystkie one są tam, wewnątrz.”
Szczególnym przedsięwzięciem Changes jest album ‶Legends” – epickie dzieło, podzielone na sześć części, oparte na motywach najważniejszych podań kultury europejskiej. Po kolei mamy więc utwory: ‼Homeric” – odnoszący się do Iliady i Odysei, ‼Eneid” – o losach Eneasza, praprzodka Rzymian, ‼Eddic” – oparty na wątkach Eddy Poetyckiej, ‼Song Of Igor” – czerpiący ze staroruskiego ‼Słowa o wyprawie Igora”, ‼Arthurian” – tłumaczyć chyba nie trzeba – i wreszcie ‼El Cid”, jest to historia dzielnego Cyda, rycerza hiszpańskiej rekonkwisty, walczącego z Saracenami. ‼Legends” to dzieło poruszające w swej prostocie – nie uświadczymy tu rozbudowanych orkiestralnych aranżacji, sampli z pieśniami i przemówieniami, ani nawet głębszej obróbki studyjnej. To tylko i aż sześcioczęściowa ballada o bohaterach kontynentu, muzyka sięgająca do najprawdziwszych pokładów naszej europejskiej tożsamości.
Również inne albumy Changes przyciągają uwagę, w szczególności ‼Orphan on the Storm”, zestawienie kilkunastu żywych, wpadajacych w ucho piosenek o tekstach tyleż współczesnych, co zakorzenionych w przeszłości. Większość piosenek z tego materiału pojawia się także na koncertowym ‼Hero Takes His Stand”.
Changes śpiewają m.in. o heroizmie, poświęceniu i męstwie, o skutkach rozwoju techniki i inżynierii genetycznej (‼Icarus”), o upadku USA i Zachodu w ogólności (‼Twilight Of The West”, ‼Waiting for the Fall”), poszukując dróg wyjścia ze współczesnej duchowej pustki. Nie przypadkiem przecież tytuł wspólnego albumu Changes i Allerseelen – ‼Men Among The Ruins” (‼Ludzie wśród ruin”) to zarazem tytuł książki barona Juliusa Evoli, kontrowersyjnego myśliciela i badacza religii, jednego z głównych przedstawicieli tradycjonalizmu integralnego. Changes wzięli udział także w kompilacji ‼Eine Erinnerung an den Kampf”, dedykowanej kapitanowi Codreanu (w utworze "Dream of the Fatherland").

Gościł niedawno w Polsce pewien rock and rollowy zespół, zaczynający nieco wcześniej niż Changes. Media szalały z zachwytu, mówiło się o ‼niezniszczalnych Stonesach” etc. Dla mnie była to raczej parodia, ale to oczywiście rzecz gustu. Ja w każdym razie wolę Changes – też trzymają się mocno, a muzyka, styl i przesłanie daleko lepsze.

Wielebny ATW

ZMIANY na MySpace: http://www.myspace.com/changesfolknoir - do odsłuchania kilka utworów



Temat: Konserwatysta jako diabeł
Myśli mi się napisać o tym dłuższy artykuł, ale to dopiero jak mi się zachce. Póki co przeklejam post z innego forum, który wynikł z dłuższej dyskusji na temat industrialu, piękna, form, muzyki etc. Oczywiście ten wpis penetruje pewne moje stałe obsesje i jeśli powstanie z tego artykuł, to też nie będą to jakieś super-nowe rzeczy, no ale cóż... może już tylko niczym Cioran - "wszystko, co wiem, wiedziałem w wieku 20 lat" - dalej już tylko będzie "40 lat bezsensownego weryfikowania"...

...w każdem razie:

Po gruntownej analizie dzieła Rewolucji, ojciec Seraphim Rose, autor książki "Nihilizm", konstatuje:

"Kończąc nasze rozważania o nihilizmie takim stwierdzeniem z pewnością narazimy się na zarzut, że owładnął nami nasz własny nihilizm; możemy spotkać się z argumentami, że nasze analizy są krań-cowo "pesymistyczne". Kategorycznie odrzucając prawie wszystko, co współczesny człowiek uznaje za cenne i prawdziwe, zdajemy się być tak gruntowni w negacji jak najbardziej skrajni nihiliści.

Rzeczywiście, chrześcijanin w pewnym sensie, w sensie zasadniczym, jest "nihilistą"; w końcu dla niego świat jest niczym a Bóg wszystkim. Jest to oczywiście dokładne przeciwieństwo nihilizmu, o którym do tej pory mówiliśmy, w którym Bóg jest niczym a świat jest wszystkim; jest to nihilizm, którzy wywodzi się z pustki otchłani, natomiast "nihilizm" chrześcijański pochodzi z bogactwa i obfi-tości."

***

Jest to wątek, którego ojciec Rose nie rozwinął jakoś szczególnie mocno - a szkoda, bo rzecz warta dyskusji. W istocie bowiem kontrrewolucjonista jest z natury rzeczy takim "diabłem" tego (post-rewolucyjnego) świata.

W innym bowiem miejscu o. Rose pisze: Podczas gdy wiara chrześcijańska jest radosna, stała, pogodna, miłująca, pokorna, cierpliwa, we wszystkim uległa woli Boga, jej nihilistyczny odpowiednik pełen jest zwątpienia, podejrzliwości, rozgoryczenia, zawiści, za-zdrości, dumy, niecierpliwości, buntu, bluźnierstwa; ta lub inna cecha przeważa w zależności od danej osobowości. Jest to postawa niezadowolenia (...) ze świata, ze społeczeństwa (...) musi poświęcić swoje siły albo na ich [rzeczy - przyp. ATW] przemianę, albo na ucieczkę od nich."

No i paradoksalnie to właśnie postawa współczesnego radykalnego konserwatysty jest "diabelska" (relatywnie, w stosunku do współczesności) - nie przypadkiem przecież to właśnie publicystyka konserwatystów (w tym i sama książka Rose'a!) jest pełna zwątpienia (w demoliberalizm), podejrzliwości (co do np. inżynierii społecznej), rozgoryczenia (postępującym rozpadem), buntu (wobec zastanego nie-porządku) etc. To być może w jakimś stopniu rozjaśnia jeszcze bardziej to wszystko, o czym pisałem w postach nt. industrialu chociażby. Trudno oczekiwać, by współczesna myśl konserwatysty była - w odniesieniu do empirycznej rzeczywistości - radosna, pokorna, ufna etc. Stąd też i jego twórczość - literacka i inna - skupiać się będzie na buncie, niechęci, goryczy, poczuciu rozpadu, zrywaniu masek by odsłaniać bolesne fakty, ponurym, cynicznym szyderstwie, pustym śmiechu z pustych słów etc. To tłumaczy pewne aspekty choćby twórczości Kriegsfall-U czy Green Army Fraction, łączących ultrakonserwatywny przekaz z muzyką nierzadko posępną, monumentalną, apokaliptyczną i do tego operującą "nieprzyjemnymi" zgrzytami. No, właśnie. Trudno czynić zarzuty autorom książek o Pol-Pocie albo konserwatyście ujawniającemu ohydę "sexualnego wyzwolenia" (jak, w muzyce, GAF w kawałku Sexual Liberation), że piszą / grają posępnie i złowrogo i o strasznych rzeczach - nikt nie mówił, że będzie lekko, że będzie słodko.
Inwersja inwersji, negacja negacji - ot, co!

jak czytamy w jednym z numerów DEATH TO THE WORLD'zine:

Those artists and musicians who depict modern, godless, autonomous man as empty, despairing, enraged and dehumanized, hit closer to the truth than the naive, happy humanist who tries to look at the modern situation with optimism.

* * * *
Dobrze wyjaśnia zjawisko o którym mówię ten oto cytat z pewnej kapeli black metalowej inspirowanej tradycjonalizmem (integralnym):

The spite extreme wing of the modern age. Black Metal is to us the violent and revolutionary reference to the world of tradition. A pure European expressive form. Differently from folk traditional or pre-modern instruments aren't used, with the Black Metal the modern civilization is disembodied using its dirty means. Here is the originality of the suggestion, its the avant-gardism of the idea: the Archeofuturism. Archeofuturism doesn't mean not to accept the positivism or the straight-line vision of history, it means to go ahead restarting from strong basis: from the ancient and the traditional knowledge». «...Our image will be always linked to the nightly darkness, but this doesn't make us opposite to the sun, night is around us because it's a dark age, we aren't expression of the kali-yuga, but revolt from kali-yuga».

Argento - Spite Extreme Wing

(amatorskie tłumaczenie: Black Metal jest dla nas brutalnym i radykalnym odniesieniem do świata tradycji. To forma czysto europejska. (...) Archeofuturyzm nie oznacza akceptacji pozytywizmu czy liniowej wizji historii - oznacza wyjście naprzód w oparciu o silne fundamenty: starożytną i tradycyjną wiedzę. Nasz wizerunek będzie zawsze powiązany z mrokiem nocy, ale to nie stawia nas w opozycji do słońca - noc jest wokół nas, ponieważ mamy mroczny wiek - nie jesteśmy jednak wyrazem KaliYugi, ale rewoltą przeciw KaliYudze!"

czyli odrobina alchemii (coniunctio oppositorum, symbolika światła i mroku etc.) i sprawa jest jasna hehe



Temat: Artykuł nt. PARZIVAL
Adam T. Witczak

PARZIVAL

Pierwszy kontakt z muzyką Parzival dla wielu słuchaczy może być powodem niemałej konsternacji, a kto wie, czy nie wprawi ich w osłupienie. Skojarzenia z Laibach narzucają się same, szczególnie jeśli zwrócimy uwagę na sceniczny wizerunek artystów. Ktoś słabo zaznajomiony z tego typu muzyką mógłby nawet pomylić obie kapele. Rzeczywiście, inspiracja twórczością dzielnych Słoweńców jest wyraźnie widoczna w twórczości Parzival – grupy Rosjan, od kilkunastu lat mieszkających w Danii i tam wydających kolejne płyty, od 2002 roku w ramach własnej wytwórni Liberte Records. Podobnie jak w przypadku Laibach mamy tu do czynienia z porażającym patosem serwowanym tyleż bezceremonialnie, co i przesadnie. Analogiczne jest również upodobanie muzyków do charakterystycznych paramilitarnych uniformów i szczególnego stylu bycia na scenie, w którym żarliwość i zaangażowanie łączy się z demonstracyjnie exponowanym chłodem, powagą i surowością. Zimne oczy, niewzruszone oblicza, wystudiowane gesty wspólnie z muzyką tworzą całokształt, który może fascynować, odrzucać – lub, niestety, śmieszyć. Dlaczego to ostatnie? Problem tkwi chyba w tym, że to, co w przypadku Laibach było de facto przewrotną, postmodernistyczną grą symbolami totalitaryzmu i autorytaryzmu, wplatanymi w schematy kultury popularnej – w przypadku Parzival dzieje się na poważnie i ma charakter misji. W kwestii techniki Rosjanie twórczo wykorzystali konwencję, która dla Słoweńców była jedną z wielu – i doprowadzili ją do perfekcji. Coś podobnego wcześniej zrobił Rammstein, również wykorzystując jedną ze stylistyk Laibach, bardziej gitarowo-rockową.
Muzyka Parzival stanowi połączenie estetyki electro (z której często czerpany jest podstawowy szkielet utworów: partie basu i motoryczny beat) z pompatycznym, post-wagnerowskim neoklasycyzmem. Jest to oczywiście „symfonia z syntezatora”, typowa choćby dla zespołów z kręgu szeroko rozumianego militarnego industrialu. Elektronicznie generowane brzmienia rogów, trąb, fortepianu i orkiestry smyczkowej układaja się w monumentalne melodie, podbite marszowymi partiami werbli i kotłów. Wszystkiemu towarzyszy charakterystyczny, „post-laibachowski” niski wokal, chóralne damsko-męskie zaśpiewy i oczywiście teksty – głównie w języku niemieckim, rzadziej w łacinie lub rosyjskim. Ten monumentalizm jest niewątpliwie bardzo grubo ciosany – nie ma tu miejsca na jakiekolwiek chwile wytchnienia, nie ma „dandysowskiego stylu” Von Thronstahl, ani żadnego wentylu bezpieczeństwa, który pozwoliłby spuścić nadmiar wzniosłości – jak to jest w przypadku Laibach, grającego skojarzeniami, aluzjami, parodiami i pastiszami. W przypadku Parzival – nic z tych rzeczy. Kto wie, czy nie ma w tym czegoś specyficznie „rosyjskiego”: mam na myśli ową skłonność do przesady, surowości, okrucieństwa, wołania o dzierżymordę, który zaprowadzi porządek. Albowiem przesłanie grupy jest klarowne: „Dyscyplina, determinacja, siła duchowa”, inspiracja wypływająca z rzymskiego katolicyzmu, prawosławia, tradycjonalizmu integralnego i myśli sufickiego islamu. Fundamentem jest reakcja na świat współczesny, postrzegany jako apogeum degradacji, upadku i rozkładu wszystkich wartości – muzyka Parzival ma być receptą na te zjawiska, bronią w rękach tych, którzy marzą o restytucji dawnych imperiów. Można się z tym nie zgadzać, można się tego przestraszyć, albo nawet szyderczo wyśmiać, ale z pewnością jest to artystyczna prowokacja równie mocna, jak wymierzone właśnie w tradycję Zachodu ekscesy Genesisa P. Orridge’a i innych, wczesnych artystów industrialnych 30 lat temu. Bo przecież Parzival w jakiś sposób korzysta ze zdobyczy muzyki industrialnej, wpisując się w przebogatą mozaikę grup postindustrialnych, nawet jeśli nie chodzi tu o posługiwanie się hałasem. I jest coś paradoksalnego w fakcie, że ta postindustrialna sztuka staje się w pewnym momencie bronią w rękach grup takich jak Parzival (ale także np. Argentum, Von Thronstahl, Green Army Fraction). Czyżby w ich przypadku awangarda i tradycja spotykały się (tak w treści, jak i w formie, adaptującej muzykę klasyczną) na końcu swych skrajności?
Parzival powstał w roku 1999 w Danii, w istocie jednak zespół jest kontynuacją założonego w Rosji zespołu Stiff Miners. Kapela ta powstała w składzie: Dmitry Bablevsky, Sergey Litvinoff, Paul Russanoff, & Mikhail Cockorin, ale przecież nazwiska artystów nie mają większego znaczenia, z pewnością bowiem ich twórczość nie jest ekspozycją osobistych urazów, ciosów losu, zakrętów życiowych i innych tego typu ciekawostek. Pierwszy album Stiff Miners, „Giselle” ukazał się w roku 1994, drugi – „Vox Celesta” – w roku 1997, nakładem TBA Records. Rok 1999 przyniósł już album „Anathema Maranatha” pod szyldem Parzival. Kolejne płyty, wydawane już przez Liberte Records, to: „Blut und Jordan”, „Noblesse Oblige”, „Deus Nobiscum” (2006) i najnowszy, dwupłytowy „Zeitgeist”. Muzyka na nich jest utrzymana cały czas w tej samej konwencji, jakkolwiek twórcy wykazują zaskakująco dużą wyobraźnię w konstruowaniu swoich utworów. Jeśli chodzi o tematykę, to najczęściej powracającymi wątkami są średniowieczne wyprawy krzyżowe, religia i ezoteryzm, alchemia, walka duchowa, święty Graal; zresztą świadczą o tym wszystkim choćby tytuły utworów, takie jak: „Via Sacra”, „Sufism”, „Libanon und Syrien”, „Orient”, „Peitsche Des Gottes”. Można zatem powiedzieć, że swoją elektroniczno-neoklasyczną muzyką Parzival tworzy więź pomiędzy nieraz bardzo odległą przeszłością, a czasami najnowszymi. Coś takiego bywa nazywane archeofuturyzmem.
Parzival od czasu do czasu gra na żywo – zespół występował między innymi na jednej z edycji Wave Gottik Treffen, z Derniere Volonte w kopenhaskim klubie Black Cat i w Trondheim w Norwegii. Na swoim koncie mają także dwa wideoklipy – „A.D.”, zrealizowany w scenerii malowniczego średniowiecznego zamku, oraz „Mechanismus” we wnętrzu łodzi podwodnej. Wzięli udział także w składankach „Per Version”, „Ad Perpetuam Gloriam” (NeoFolk), „Gloria Victis, Vae Victis” (War Office Propaganda) i „Credo in unum Deum” (Trinitas Music). Wszystko wskazuje na to, że zespół nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.



Temat: Narodowy bolszewizm

W dzisiejszym przepełnionym materializmem, interesownością, intrygami i dewaluacją prostych słów świecie, niechętnie wspomina się imiona ludzi, których życie odbiega od powszechnie wyznawanej obecnie sztampy. Lepiej zagłębiać się w dyskusje o podatkach, kilkuprocentowym wzroście gospodarczym, założeniach programu polityki prorodzinnej, terminarzu wejścia do Unii Europejskiej. Osoby poświęcające się ideom nie są mile widzianymi gośćmi dzisiejszych czasów, a jeśli nawet, to są tylko małą przyprawą do codziennych wydań dzienników telewizyjnych czy talk - shows, gdzie pokazywane są na równi z takimi sensacjami jak UFO, trójkąt bermudzki czy zagubione skarby chińskich cesarzy. Co więcej, tego typu postacie często ulegają nastrojowi tych programów i świadomie bądź nie, przyjmują ich założenia, wypadając najczęściej przed ekranami jak co najmniej osoby po długotrwałej kuracji psychiatrycznej. Niestety, nie ma już dzisiaj rzeczy, którą nie można by było kupić i sprzedać w atrakcyjnym opakowaniu. Jednakże kilkadziesiąt lat temu...

W nocy z 29 na 30 listopada 1938, w gęstym i otoczonym górami lesie w Transylwanii zatrzymało się kilka wojskowych furgonetek. Wyskoczyli z nich żołnierze i szybko odsunęli brezentowe płachty z tyłu pojazdów. Parę szybkich komend i znajdujący się w środku więźniowie stoją już w kilku szeregach. Ktoś podbiega i zawiązuje im oczy, słychać krótkie okrzyki, Romania mare! i parę długich serii z karabinów maszynowych. Wojskowi szybko zabierają ciała i wrzucają je do przygotowanych rowów. Ktoś szuka złotych zębów, obrączek czy tytoniu. Pada jednak rozkaz: Zakopywać! Dowódca przytaszcza skrzynkę z kwasem solnym i po chwili zawartość butelek leje się na stertę ciał... Tak zginął wraz towarzyszami Corneliu Zelea Codreanu, ,,Kapitan'', wódz i założyciel rumuńskich ruchów narodowo - rewolucyjnych: Legionu Michała Archanioła i Żelaznej Gwardii.

Urodził się w 1899 r. w Iassach, na północnym wschodzie Rumunii, w pobliżu granicy z Mołdawią. W wieku 17 lat, wraz ze swoim ojcem poszedł na front karpacki. Już dwa lata później począł studiować prawo, a po kilku latach wyjeżdża do Niemiec, by pisać doktorat. Szybko jednak wraca i wyrasta na jednego z liderów narodowego ruchu studenckiego. Wraz z najbliższym przyjacielem, Ioanem Mota włącza się w trudna walkę o z wszechobecną w międzywojennej Rumunii demokratycznie usankcjonowaną demoralizacją społeczeństwa. Wszechobecna korupcja, zabójstwa polityczne, zmiany rządów, skompromitowany i duchowo martwy kościół prawosławny...

Obserwując ikonę pogromcy duchów piekielnych, Corneliu po raz pierwszy w tak intensywny sposób poczuł przesłanie św. Michała Archanioła. Wspominał później: ,,Nigdy piękno świętego nie zadziałało na mnie w taki sposób... Archanioł Michał wyglądał jak żywy. Pokochałem wtedy ten obraz...''.

W czerwcu 1927 r. powstaje Legion Michała Archanioła. Jego celem nie jest ani start w wyborach parlamentarnych, ani przewrót. Jest nim duchowa rewolucja i stworzenie Nowego Człowieka. Obłędny maksymalizm celów i fanatyzm, powiedziałby dzisiaj chór elit...

Trzy zasadnicze części przesłania Legionu to:

1. Wiara w Boga - polityka jest tylko ziemskim narzędziem w ręku Boga i nie może być odseparowana od religii. Patriotą może być tylko ten, kto respektuje Wieczny Boski Porządek.

2. Naród to nie produkt historii ani geografii. Każdy ma spełnienia misję, zapisaną w odwiecznej Księdze Czasu.

3. Człowiek jest nadnaturalnym stworzeniem i musi ciągle wykraczać poza swoją egzystencję, dla realizowania najwyższych wartości musi całe życie walczyć, a nawet poświęcić swoje życie. Wszystko ma swoją hierarchię, a ludzkie życie jest podporządkowane wyższym celom. Stąd najpopularniejszym zawołaniem Legionu było: ,,Niech żyje śmierć, nasza słodka narzeczona!''

W 1930 r. Legion przekształca się w Żelazną Gwardię, a w jego szeregi wstępuje wiele późniejszych wielkich umysłów Rumunii: Mircea Eliade, Emil Cioran i Nae Ionescu. Gwardia poczyna odnosić sukcesy polityczne, ale jej kampanie są nietypowe: gwardziści budują domy dla ludności i pomagają jej w uprawie ziemi.

Pierwsza większa fala represji spada na Gwardię w 1933 r.. po zabójstwie przez jej członków premiera Iona Duce. Legioniści zostają zesłani do więzień i obozów pracy.

W 1936 r. do Casa Verde, siedziby Gwardii w Bukareszcie przybywa by osobiście porozmawiać z Codreanu wielki włoski filozof Julius Evola (1898 - 1974). Wizytę opisał potem w książce ,,Rewolta przeciw współczesnemu światu''. Corneliu powiedział mu wtedy, że cechami każdego ruchu narodowego jest materia i forma. ,,My, - rzekł Kapitan, - stawiamy na trzeci filar, gdzie indziej nieobecny - na Ducha''. Evola stwierdził potem, że Codreanu i jego ruch to wybitny przykład tradycjonalizmu integralnego, za którego ojca uważa się powszechnie Evolę.

W tym samym roku wybucha wojna domowa w Hiszpanii. Dając konkretną odpowiedź na zagrożenie europejskiej cywilizacji, Ioan Mota i inny legionista, Vasile Marin jadą na front. Ich mauzoleum pod Majadohonda koło Madrytu, gdzie polegli w 1937 r. to niezwykły pomnik poświęcenia dla ideałów i odwiecznie oczekiwanych ,,zaręczyn z narzeczoną Śmiercią''.

W 1937 Gwardia (pod nazwą ,,Totul Pentru Tara'' - ,,Wszystko Dla Ojczyzny'') wchodzi do parlamentu jako trzecia co do wielkości siła polityczna w Rumunii).

W lutym 1938 król Karol II dokonuje autorytarnego przewrotu. Codreanu zostaje aresztowany. Jego towarzysze są masowo zsyłani do "rumuńskiej Berezy Kartuskiej" - Miercurea Ciuc. Oczekując na przybycie swojej wiecznej narzeczonej, Codreanu pisze swoje ostatnie słowa: ,,Za mało ufamy sprawom boskim, pokładając nadzieję w tym co ludzkie i ułomne. Szukamy własnej chwały, a nie chwały Bożej''.

Jakże niezwykłe to słowa i który polityk by się na nie zdobył?

Corneliu w tą listopadową noc powrócił ze swojego ziemskiego wygnania, do Wiecznego Domu, gdzie ,,nie będzie lampy ani światła, bo samo jest lampą i światłem''. Świat go odrzucił, bo on sam najpierw ów świat odrzucił, świat, który daje fałszywy pokój, bo prawdziwego dać nie może.

Wspomnijmy choć przez chwilę w czasach, jakich przyszło nam żyć, jego trud i ofiarę.

Łukasz Kobeszko





Strona 1 z 2 • Znaleźliśmy 46 rezultatów • 1, 2
Szablon by Sliffka