Widzisz wypowiedzi znalezione dla hasła: tradycje rodzinne wypracowanie





Temat: Miłość - czy może pokonać zdradę
To właśnie miałam na myśli... Oczywiście, "tradycję" w rozumieniu: brak zasad moralnych - wierności, uczciwości, prawdomówności, lojalności i szacunku dla najbliższej sobie osoby. Takie rzeczy wynosi się (albo nie) z domu rodzinnego. Trzeba być naprawdę myślącym, skłonnym do poważnych refleksji człowiekiem, żeby je sobie samemu wypracować w swym dorosłym życiu, jeśli nie nauczyli tego rodzice swym przykładem. Chociaż znam pojedyncze przypadki ...





Temat: Zawodowa armia nie gwarantuje bezpieczeństwa
No właśnie miki, możemy sami wypracować system prawny bądź ulepszyć już istniejący. I właśnie teraz jest to jednym z zadań komisji. Obecne przepisy są korupcjogenne i sprzyjające "kolesiostwu". Jednocześnie dyskryminują praworządnych obywateli chcących uprawiać strzelectwo bądź mieć broń do obrony rodziny i domostwa.
Na pytanie: po co komu to potrzebne, odpowiem podobnym: a po co komu wędka? Można kupić rybę w sklepie. I po co komu taki quad? Tylko hałasuje, a jeździć można samochodem. Takich przykładów są setki.
Skoro wszyscy tak głośno zgłaszacie swój sprzeciw, to napiszcie, jakie powinno być rozwiązanie, bo obecna sytuacja jest chora (choć nie wiem czy to nie za mało powiedziane).
A co do tradycji posiadania broni, Stany nie dorastają nam do pięt. Tylko, że u nas była kilkudziesięcioletnia przerwa spowodowana naszym byłym ustrojem, gdyż władza bała się broni w rękach obywateli.





Temat: Chiny
Alez Ty masz zdanie o Unii. Normalnie imperiom zła.
Och, Toudi, żałuj, że nie mieszkałeś w Związku Radzieckim
Źle mnie zrozumiałeś. Chodzi o to co Chińczycy zrobili by z "UE" bo widać co zrobili z komunizmem że nawet Stalin się przestraszył. O ile Europa jeszce zniesie UE to dla chin to by był powrót do czasów Mao. Dajmi im wypracować własne standardy bo przez tysiące lat wychodziło im to wyśmienicie a problemy mili jak zaczęli kopiować innych na zasadzie kalki No i co? Lepsza taka demokracja, niż dowolny inny kraj w Azji.
No może i lepsza ale i inna od tej "Demokracji" rozumianej w Europie czy USA
Nie sądzę. Po prostu będą kupować, jak kupowali dotąd. Inwestują też w złoża ( i kraje) afrykańskie.
Chiny Afrykę sobie po protu kupią. A nie wykluczone że skolonizują. Stać ich ( a raczej nie będzie stać by tego nie zrobić za 30 lat )
Nawet w Chinach.
W sumie to dobrze, że nie wprowadzają socjalu, jeśli jeszcze nie muszą. Najpierw niech się wzbogacą jako państwo.
Oni sami niechcą takiej polityki jak w UE. To że każdy dba os siebie to chińska tradycja od początku tego państwa a silne więzy rodzinne są tego podstawą. mści jest tu jednak polityka jednego syna. Bo teraz społeczeństwo zaczyna się starzeć.



Temat: ŚMIETNIK - z życia forumowiczów...

wkrótce chrzest (i know i know... ale musiałbym pisać wypracowanie żeby wytłumaczyć)

rodzina, tradycja, postrzeganie, spokój... założyłeś temat o ślubie, więc Ty rozumiesz... coś jakby w te dzwony chrzest bije
pewnie presja rodziny... ja też bym dziecko ochrzcił (dla spokoju) a później samo by zadecydowało co dalej...



Temat: IV Światowy Kongres Rodzin
42. posiedzenie Sejmu w dniu 23 maja 2007 r.
OŚWIADCZENIA POSELSKIE
Poseł Lucyna Wiśniewska Prawica Rzeczypospolitej

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W dniach 11–13 maja 2007 r. odbył się w Warszawie IV Światowy Kongres Rodzin. Spotkało się ponad 3 tys. osób z ok. 60 krajów świata.
Inicjatywa organizowania światowych kongresów rodzin narodziła się w środowisku międzynarodowym, które dostrzegło globalne zagrożenie dla wartości, jaką stanowi naturalna rodzina, uznana za podstawową komórkę społeczną. Środowiska te, reprezentowane przez polityków, liderów oraz członków różnych grup wyznaniowych i organizacji działających na rzecz rodziny, tysiące rodzin z ponad 75 krajów świata, spotkały się już podczas trzech światowych kongresów rodzin, w Pradze Genewie i Meksyku. Zdaniem organizatorów: „Europa ginie z powodu demograficznej zimy i sekularyzacji. I właśnie takie zmiany niesie dalej w świat. Polska na początku XXI w. staje się osią zmagań dotyczących rodziny i ludności, które toczą się na arenie Europy”. Stąd pomysł, by IV Światowy Kongres Rodzin odbył się w ojczyźnie Jana Pawła II, w Polsce.
Patronat honorowy nad kongresem objął prezydent Rzeczypospolitej Polskiej pan Lech Kaczyński, a przewodniczącym komitetu honorowego był śp. Arcybiskup Kazimierz Majdański.
Na kongresie poruszano tematykę dotyczącą rodziny, jej praw, zagrożeń i współczesnych wyzwań, jakie przed nią stoją. Efektem dyskusji i prac podjętych na kongresie jest przesłanie: „Deklaracja z Warszawy IV Światowego Kongresu Rodzin”.

(link do tekstu jest powyzej)

Powyższe przesłanie zostanie przekazane Ojcu Świętemu Benedyktowi XVI, sekretarzowi generalnemu ONZ, przewodniczącemu Parlamentu Europejskiego. Zostanie ono również przesłane do przywódców krajów, z których przybyli na kongres uczestnicy, oraz do polskich parlamentarzystów.
Koło Poselskie Prawica Rzeczypospolitej wystąpi z wnioskiem do Wysokiej Izby o ogłoszenie roku 2008 Rokiem Rodziny. Doceniając rolę rodziny, głęboko zakorzenionej w polskiej kulturze i tradycji, jej znaczenie dla trwania polskiego narodu, świadomi zagrożeń, jakie przed nią stoją we współczesnym świecie, chcemy zwrócić uwagę zarówno Wysokiej Izbie, jak i rządowi polskiemu, że jest już najwyższy czas na przyspieszenie działań wzmacniających polską rodzinę.
Chcemy wspólnie wypracować jak najlepsze rozwiązania prawne, aby nie były to puste deklaracje, ale by hasło: rok 2008 Rokiem Rodziny – jeśli taką decyzję podejmie Sejm – poparte było konkretnymi działaniami legislacyjnymi.
Byłoby to wreszcie wypełnienie testamentu Ojca Świętego Jana Pawła II oraz arcybiskupa Kazimierza Majdańskiego.
Dziękuję



Temat: Szkolnictwo
Bywają i gorsze historie z prawdziwego życia. Względnie większość tych listów mogła być prawdopodobna, chociaż ten ostatni... Nie za bardzo. Zbyt dużo dramatyzmu i stylu... On musi wybrać - albo ona, albo pokeomony

Ale wiecie co? Tak wogóle... czy ktoś zastanawiał się, że Giertychowi może faktycznie chodzi o poprawę tego? Wszyscy go krytykują. Wita-rozumita, kumpel który do niedawna sądził, że Giertych jest w Pisie, ma co drugi podpis na GG Giertych to pała itp. Chociaż nie wie nic o tym, co koleś wyprawia.

Nie chcę go tu rozgrzeszać. To nadal debil, neofaszysta, fanatyczny nacjonalista i konserwa... konserwatysta? Może troszkę konserwatyzmu przydałoby się polskiemu społeczeństwu? Wiem, że on to robi faktycznie w zły sposób. Ale zauważcie, że sama idea nie jest głupia.

Bo w sumie, to jest on kimś, kto stara się walczyć z tą Bravo kulturą. Kulturą pierdolenia sie w brudnych kiblach w gimnazjach i liceach. Kulturą młodocianych matek na staffie. Kulturą zbakanych gnojów wybijających okna i hałasujących pod blokiem. Że jego kultura nie jest o wiele lepsza? Huh... to już nie na mój łeb.

Właśnie piszę wypracowanie na temat globalizacji. Tak, dla mnie Bravo i jego trendy to globalizacja kulturowa. Giertych to antyglobalizacja kulturowa. A my jesteśmy środek - wyrównanie. Przynajmniej tak mi się wydaje.

Dobrze znam historię naszego kraju, tradycje i folklor mojej ziemi, jo ci umia godoć w gwarze ślunskiej i wiluński pane kapelmajster. Będę starał się kultywować tą tradycję w mojej rodzinie, i nie zamierzam wyjeżdżać z tego kraju.

Z drugiej strony nie chcę odcinać się od wszystkiego co zachodnie. Mają dobre rzeczy. Wiele dobrych rzeczy. Technologia chociażby. Zresztą, jestem tłumaczem. Tak więc?

Wybaczcie, że to w tym dziale, no ale jakoś mnie mierzi, jak wszystko zrzuca się na IV RP. I na Giertycha. Bo mimo wszystko pare jego pomysłów jest dobrych. Nauczyciele jako siła prewencyjna, uporządkowanie gnojków. Jak ktoś jest przeciw, niech rzuci kamolem, a wtedy, jak to Księga Yarpena II werset 4 głosi "...pierdolnięty Yarpen za herezje zostanie..."

Ten i parę kolejnych postów wydzielone z tematu "Dzisiejsza Młodzież"



Temat: Armia bez zdrowego rozsądku
Dalej poza Krajem rodzinnym, dlatego przepraszam za brak polskich znakow.


Pan generał w swoim artykule jakby nie zauważa, że jest nie tyle obserwatorem życia politycznego i publicznego w Polsce, ale głównie musi być postrzegany jako osoba mająca znaczący wpływ na wiele spraw w naszym kraju, a szczególnie posiada wpływ na szeroko pojęte sprawy obronności.

Dziekuje za te uwage. Cos jednak sie udalo, pomimo, ze: od niespelna roku, (nie dwoch), jestem w BBN, ze BBN nie zastepuje Ministra ON, (sprawy zwiazane z wojskiem to ok. 30% naszych zadan) oraz, ze mozemy jedynie sugerowac Ministrowi ON takie czy inne dzialania, bo nie posiadamy jego uprawnien. Aczkolwiek dzialamy jako narzedzie Prezydenta RP i to daje nam sile nie do przecenienia.
Co zrobilismy? Np. zapewnilismy podwyzke uposazen, gdy minister Sikorski publicznie powiedzial, ze takiej nie bedzie, (ktora ma wplynac na pozytywna selekcje do wojska), poprawilismy rzutem na tasme ustawe pragmatyczna, w ktorej zamierzano zachowac wielen krytykowanych bubli, jednak o wiele przyzwoitsze wyposazanie i szkolenie zolnierzy kierowanych do niebezpiecznych zadan poza granicami kraju, wypracowanie rozwiazan umozliwiajacych realne wlaczenie sil zbrojnych w system obrony przeciwterrorystycznej Polski, a takze odklamanie wojska i umozliwienie dyskutowania jego problemow w uczciwy sposob .
Przy dobrej wspolpracy z Ministrem ON, ktory nie ucieka od problemow, ale ucieka od ludzi, ktorzy zgodnie z zakorzeniona w niektorych centralnych instytucjach tradycja, staraja sie je pudrowac i chowac pod dywan.
Wyciagniecie bolaczek na swiatlo dzienne, ma na celu postawienie w toku publicznej dyskusji - uczciwej diagnozy i podjecie wlasciwego leczenia. Jak to trudne wskazuje nawet dyskusja na tym, cenionym przeze mnie NFoW. Co najmniej polowa uczestnikow dyskusji nie atakuje problemow i szuka przyczyn oraz drogi ich rozwiazania, ale autora tekstu. Na szczescie sa tez cenne, merytoryczne, (czesto krytyczne), wypowiedzi za ktore bardzo dziekuje.
Jesli nie wyjdziemy na zewnatrz z naszymi problemami, to bedziemy sie z nimi dusic. Demokracja ma to do siebie, ze kluczowe decyzje, nie sa podejmowane jednoosobowo i procedujac realizacje okreslonych postulatow trzeba przekonac do ich slusznosci Rzad (nie tylko Ministra ON), Parlament i oczywiscie Prezydenta RP.



Temat: SPOTKANIE " KAMIL " i PIOTR TYMOCHOWICZ
To zastanawiajace i wymaga glebokiego przemyslenia.
Wiem jedno , ze nigdy moj Syn nie stawial nawet zadnej teorii przeciwko Bogu.
Mial kiedy? Swoje watpliwosci w stosunku co do sposobu gloszenia Słowa Bozego., przez niektorych ludzi.
Kamil Snoopy mial pokorę i słuzył innym Bliżnim.
Chciał słuzyć dalej, kształtujšc swoja osobowosc i wykorzystujšc Talenty dane mu przez Stworce.Po to pojechal do Ameryki
aby udoskonalic
swoje umiejetnosci.Doceniajac ten kraj, był jednak gleboko rozczarowany postawš ludzi dla ktorych nadrzednym celem jest zdobycie pieniedzy.
Zdobycie pieniedzy jako jedyny cel.Zdobycie pieniedzy za wszelka cene.
Niech Bóg oceni życie Kamila Snoopy Szybinskiego, a takze jego
Rodzicow.

A wracajac do Kamila

Mial takie zasady

1.Wypracować umiejętno?ć analitycznego, logicznego my?lenia,
nie tylko w języku ojczystym, otwierajšc sobie tym drogę do poznawania ?wiata,
w miarę możliwo?ci, również poprzez podróże.

2.Uzyskać odpowiednie wykształcenie, zdobywajšc przy tym umiejętno?ć
analitycznigo my?lenia i kierowania się logikš.

3.Posiš?ć umiejętno?ć kontaktowania się z różnymi ?rodowiskami,
także w innych kulturach. Nauczyć się umiejętno?ci słuchania.
i szanowania tradycji wszystkich zwyczajów narodowych różnych
kultur.

4.Posiadać pasje życiowe, entuzjazm i rado?ć życia. Dzielić się tym
z innymi.

5.Doskonalić sprawno?ć fizycznš, w miarę swoich możliwo?ci, połšczonš
z uprawianiem sportu.

6.Posiadać pewno?ć siebie i zdolno?ci do samoreprezentacji.
będšc otwartym na wszystkie sugestie i okoliczno?ci.
Posiadać klasę.

7.Kierowac się zasadami prawa naturalnego, być uczciwym i pracowitym,

szanujšcym wszystkich bez względu na pochodzenie
i status społeczny, podtrzymujšc respekt dla rodziny i wieku.

7b. Gdy tylko przeszkoda się pojawi, jedynie współpraca nas zbawi.
/ Razem Ponad Podziałami /

Napewno mial za malo lat, aby stawiac jakie fundamentalne wnioski
Ale sadze ze gdyby byl nasladowany przez chociazby garstke innych
lepiej byloby na tym Bozym Swiecie.

Ojciec Kamila

Zawsze czekam na podpowiedzi z Serca od innych.
Staram sie byc pokorny i to co robie nie jest zadnym poswieceniem.
To moj obowiazek wobec Syna

e mail razemponadpodziala@expatpol.com

MIX Kamila.jpg  :



Temat: Czarna księga kapitalizmu - odc. 6
Czarna utopia totalnej konkurencji

Nie może ulegać w ogóle żadnej wątpliwości, że totalitarny rynek, jaki znamy jako warunek i sferę funkcjonowania kapitalizmu, ma za swego ojca totalitarne państwo absolutystycznego reżimu i jego biurokratyczne aparaty. Z tym także nadchodząca na handel światowy i nakładztwo prywatnokapitalistyczna przedsiębiorczość była podrzutkiem tej społeczno-historycznej konstelacji. Rozumie się, nie mogło przy tym się nie zdarzyć, żeby nowa społeczna figura prywatnego fabrykanta w kontekście rosnących rynków nie musiała zdobyć przybierającej własnej dynamiki. W tej samej mierze, w jakiej poruszona przez absolutyzm logika robienia pieniędzy zaczęła opanowywać reprodukcję społeczną i stała się medium stosunków społecznych, ukształtował się w sposób konieczny na tej nowej glebie społeczeństwa ustrój specyficznych "interesów" nosicieli różnych funkcji.
Już wielcy handlarze renesansu rozwinęli znaczną samoświadomość przeciwko wczesnonowożytnym domom książęcym. To wykorzystali szybko także wielcy nakładcy i kapitaliści manufakturowi. W społeczeństwie, które dynamizowało się w oczach, wiodło się partykularnym własnym interesom. Postępująca rynkowa przedsiębiorczość zapewniała sobie mocne stanowisko społeczne, równocześnie nie była jednak więcej przywiązana do tradycyjnej struktury autorytarnej hierarchii. Ten nowy rodzaj "panów bez powiązań" nie oglądał się wstecz na wielkie i prastare tradycje rodzinne, lecz często sam powstawał był z drożdży "ludu".
Nieogarniona obrzydliwość tych figur, wystawiona jakby w galerii "Komedii ludzkiej" Honoriusza Balzaca (1799-1850) przez długi czas żywiła konserwatywny, reakcyjny, czepiający się starego autorytetu resentyment. Od tego czasu ideologie "równości szans" i reakcyjnej (z pochodzenia szlacheckiej) elitarnej ciemnoty, państwowego konserwatyzmu i wolności gospodarczej konkurują w zawodzie społeczno-ekonomicznego podrzynania gardeł, która doktryna produkuje gorsze charaktery i gorsze następstwa; ta szlachetna konkurencja mogłaby wyglądać na nie rozstrzygniętą. W każdym razie pieniądz, ruchliwy jak żywe srebro, zaczął także strukturę społeczną czynić ruchomą. Środowisko upadku społecznego, wyniszczenia i zubożenia dla wielu było równocześnie środowiskiem awansu dla nielicznych: dla rycerzy szczęścia, Cleverlów, Ellbogencheckerów, pasjonatów wzbogacenia i "ludzi sukcesu".
Te kreatury rynku, o których myślano jako o podmiotach "nowej ruchliwości" i które nimi rzeczywiście były, czuły się coraz bardziej uciskane przez państwowobiurokratyczne reglamentowanie absolutystycznych aparatów. I tak musiały one wypracować własną ideologię panowania, która umiała nie tylko legitymizować ich specyficzne interesy, lecz także formułować objaśnienie świata i wszechogarniający wizerunek człowieka, od tego czasu stała się hegemoniczną dla całego zachodniego myślenia moderny po dziś dzień i obecnie jest bardziej dominującą niż kiedykolwiek przedtem. Tym bardziej musi być w interesie odsłonięcie historycznych korzeni tej rynkowej ideologii tak zwanego liberalizmu.
Już nie tylko nazwa wprowadza w błąd, lecz i wprost perfidne przeinaczenie. Albowiem ta sama działalność i mentalność, która do tej pory u wszystkich ludów i we wszystkich czasach działała jako jedna z najbardziej niskich i godnych pogardy, mianowicie przemiana pieniądza w więcej pieniędzy jako cel sam w sobie, który zawiera w sobie zależną pracę najemną, i z tym niewypowiedziane samoponiżenie przymusu sprzedawania się, została przeredagowana na istotę ludzkiej wolności. To zabrudzenie ujęcia wolności, którego szczytem jest cena chwalenia samoprostytucji, zrobiło najbardziej zadziwiającą karierę w historii ludzkiego myślenia.



Temat: Przeczytane - zrecenzowane! ;-)
Terry Pratchett – „Carpe jugulum”.

Nie jestem znawcą, zagorzałym fanem Pratchetta, ale mam za sobą parę jego książek, które przeczytałem z niewątpliwą przyjemnością. Skutkiem tego z ciekawością zabrałem się za „Carpe jugulum”, pozycję, której głownym tematem są czarownice i wampiry.

We wspomnianej historii ze Świata Dysku mamy do czynienia z konfliktem na linii dążących do nowoczesności krwiopijców a czarownicami z Lancre ( w tych rolach spotykamy Agnes Nitt, Gythę Ogg, Magrat i trzęsącą wszystkim babcię Weatherwax) i jej mieszkańcami, którym nie w smak robienie za bezmózgich służących i niezbyt wyszukane posiłki.

Intryga rozpoczyna się w momencie dotarcia do zamku Lancre rodziny Magpyrów, których głowa, hrabia de Magpyr stara się przystosować swoją rodzinę do dziennego światła, wypracować odporność na święte symbole, czosnek czy cytrynę a tym samym zmienić wampiry w istoty bardziej nowoczesne. Jednocześnie odmawia on udziału w tej nowoczesności takim istotom jak krasnoludy, centaury czy... czarownice, a tego już te ostatnie gładko nie przepuszczą.

Oprócz powyższych bohaterów sporą role odgrywa w powieści kapłan Oma Wielce Oates, którego rozliczne rozterki nie ułatwiają mu zadania jakie ma do wykonania na królewskiej uroczystości. Mamy też przywiązanego do tradycji służącego Igora, który ma powoli dość łamania starych, dobrych zwyczajów i po dziurki w nosie obecnych państwa Magpyr wraz z synem Vladem i córką Lacrimosą. Do tego dochodzi grupa niesfornych krasnali czyli Nac mac Freegle’ów oraz sokolnik Hodgesaargh, który mimo generalnego skupienia uwagi na ptakach odgrywa, dzięki pewnemu niezwykłemu wydarzeniu, pewną rolę w całej historii.

Muszę przyznać, że spodziewałem się po tej książce trochę więcej sławnego pratchettowskiego humoru (choć możliwe, że jako przeciętny jego znawca nie wyłapałem wszystkiego), ale i tak jestem zadowolony. Często spotykamy żarty sytuacyjne, nawiązania do utartych motywów, powiedzeń czy kulturowych schematów. Nie brak także w „Carpe jugulum” głębszej refleksji. Dzięki postaci Wielce Oatesa Pratchett pokazuje znane z naszej ludzkiej historii koleje losu jakie przechodzi religia. Autor podkreśla jej cechy czasem wykazując ich absurdalność lub wprost przeciwnie, podkreślając to co jest we wierze ważne, nawet dla osób niewierzących. Nie da się przejść obojętnie wobec rozterek Oatesa, które dopadają go w rozmaitych sytuacjach lub podczas rozmów z babcią Weatherwax będącą z pewnością trudnym dyskutantem.

Oczywiście te, jak i inne rozważania podane są w przystępny, nie psujący lektury sposób. Oprócz religijnych mamy trochę sugestii odnośnie panowania, władzy czy też nieustępliwego postępu oraz prawa do wyboru własnego sposobu życia byle był on przyzwoity.

„Carpe jugulum”, w tytule nawiązujące do słynnego „chwytaj dzień”, oznacza mniej więcej tyle co „łap za gardło”, o czym dosłownie przekonują się mieszkańcy Lancre i np. okolicznego Escrow.

Czy pokojowe współżycie ludzi, czarownic i wampirów jest możliwe? Czy lepsze jest wrogiem dobrego? Co znaczy tradycja i szacunek dla niej? O tym wszystkim i kilku innych interesujących rzeczach można dowiedzieć się z tej ładnie wydanej (parę błędów redakcyjnych ale nic poza tym), interesującej, zabawnej ale i skłaniającej do refleksji książki. Polecam zarówno fanom Pratchetta jak i wszystkim tym, którzy styczność z jego prozą mieli bądź to niewielką, bądź to żadną.

Ocena punktowa: 8/10
Ocena gwiazdkowa: ****



Temat: 1

w Polsce w zasadzie nie spotyka się bezrobotnych skośnookich czy arabusów
Pozwól, że ci to wyjaśnię. Mianowicie wnaszym kraju jest w przeciwieństwie do państw europy zachodniej malutko przedstawicieli ludności czarnej i arabów. Po drugie Polska nie jest zamożna, więc siłą rzeczy nie "sciąga" (póki co) do siebie owe mniejszości. Więc przyjeźdza do nas elita (naukowcy, artyści...), a nie biedota, która by zamieszkiwała slumsy, żyła z opieki socjalnej itd. . W przypadku rozkwitu gospodarczego naszego kraju gremialnie by do nas przyjeżdzali i zaręczam, że wtedy byś uświadczył - jak to napisałeś - "bezrobotnych skośnookich (bardziej by pasowało murzynów - dop. Racji Prawicy) czy arabusów". Z tą poprawką, że skośnoocy w moich oczach jawią się jako pracowici i przędsiębiorczy, więc dali by sobie radę!. Na samym początku zapewne przyjazd obcych byłby przyjęty entuzjastycznie przez polaków, no bo kto nie pragnię poznać innych kultur? (no dobrze są tacy) ponadto na początku przyniosło by to wymierny efekt gospodarczy, gdyż stanowili by półdarmową siłę roboczą. Ale już za kilka lat wyszły by z tego powodu problemy, o czym w zarysie pisze poniżej. Zastrzegam, że nie musi to być proces długalowy, wszak 10 lat wystarczyło by mówić "turecki Berlin".

Nie można pomijać ważnego problemu w funkcjonowaniu państwa wielokulturowego. Ja to w skrócie nazywam brakiem koorelacji prawnej. Pod tym dosyć enigmatycznym tytułem kryje się dosyć ważna zapora w przyjmowaniu gości z innych kultur. Multikulturowość jest zachwycająca, ale tylko w skali makro, gdy oceniamy ją powierzchownie, na pierwszy rzut oka. Jesli zaś przyjrzymy się na tą sprawę z pozycji mikro dostrzeżemy kilka ważnych niuansów, wszak diabeł tkwi w szczegółach.
Niestety różnicę pomiędzy narodami, kulturami itd. często są nie do "przeskoczenia", bywa tak, że obydwie strony nie mogą zrezygnować ze swojego stanowiska nie mogąc przy tym wypracować consensusu powstaję, więc częstokroć impas.
I tak Romowie, którzy od dawien dawna zamieszkują nasze ziemie mają odwieczną tradycję, mianowicie młode Cyganki często bez swojej zgody są porywane przez Cyganów w wieku 12, 13 lat! i zmuszane do małżeństwa. W naszej kulturze rzecz niewyobrażalna. Jednakże Romowie są tak wychowani i nigdy z tego nie zrezygnują i ja to szanuję. Aczkolwiek zgodnie z polskim kodeksem karnym jest to przestępstwo, gdyż współżyć można z osobą, która ukończyła 16 lat. Nie może być tak, że część społeczeństwa jest kopletnie wyłączona z jurysdykcji polskiego prawa. Nie dość, że prowadzi to do nadużyć to jest po prostu niesprawiedliwe.
Drugą znacznie poważniejsza sprawą są tzw. mordy honorowe. Pakistańczyk Ghulum Abbas wydał rozkaz zabicia swojej 19-letniej córki tylko za to, że nie poprosiła ojca o zgodę na ślub. Według niego splamiła ona honor rodziny, mimo, iż wyszła za Pakistańczyka. Wyrok wykonał nie rzezimieszek, ale brat ofiary raniąc ponadto bardzo cężko męża siostry. Tak właśnie Ghulum Abbas przez 30 lat zasymilował się w liberalnej Danii. To samo dzieję się w innych krajach Europy. W Niemczech bracia zabili 23-letnią kobietę tylko za to że miała "czelność "rozwieść się. Ożeniła się w wieku 15 lat - zmuszona przez rodzinę. W 2005 roku Kurd w Sztokholmie zabił swoją 26 letnią córkę tylko za to ,że spotykała się ze Szwedem. Brytyjska policja jest bezradna, gdyż panuję wśród muzułmanów zmowa milczenia według nich jest to normalne. Szacuję się, że w samej Angli od 1993 roku było ponad 100 tego typu morderstw. Co tydzień na policję zgłaszają się średnio 4 imigrantki, które obawiają się śmierci z rąk "najbliższych". Mordy honorowe nigdy z pewnością nie znikną z tradycji muzułmanów. Tak samo jak nigdy nie będą akceptowane przez naszą cywilizację.
Trzecia bariera prawna to ogólnie mówiąc religia. Jeden dobitny przykład rodem z Włoch na pewno wystarczy - choć podobnych są tysiące. Pewien muzułmanin leżał w sali szpitalnej na której wisiał krzyż. Mahometanin domagał się, aby personel medyczny go usunął. Krzyża jednak nie zdjęto, wówczas to nasz "bohater" wyrzucił świetą rzecz dla katolików (przypominam, że ponad 90% polaków delkaruję wyznanie rzymsko-katolickie) z całym impetem przez okno. Więc, aby nie draźnić muzułmanów należy będzie wprowadzić ustawodastwo, które jak we Francji zabroniłoby wszelkich atrybutów religijnych (krzyży, obrazów, chust) będzie to punktem zapalnym do wielu protestów. Bo jakim prawem w zawsze katolickiej Polsce nie będę mógł nosić krzyża na łancuszku?. Wówczas to staniemy się wasalem we własnym kraju. Jeśli zaś nie będzie uregulowania prawnego co do noszenia chust, czy krzyży będzie to zarzewiem konfliktów. Tak źle i tak nie dobrze, a więc vis maior kolejny impas.
Jest jeszcze kilkadziesiąt takich zgrzytów prawnych, obyczajowych, które powodują, że mieszkanie pod jednym "dachem" kilku ras/narodowości/kultur prowadzi do ostrych napięc pomiędzy ich przedstawicielami. Mam wymieniać dalej...?



Temat: Weimar (?) 04.1999-pewnie już było
Radio Watykańskie:

Dialog z judaizmem jako jeden z priorytetów swego pontyfikatu określił Benedykt XVI w przesłaniu z okazji 40-lecia soborowej deklaracji o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich. Dokument odczytał kardynał Walter Kasper podczas rzymskiej uroczystości upamiętniającej rocznicę. Oprócz przewodniczącego Papieskiej Komisji do spraw Kontaktów Religijnych z Judaizmem udział wzięli przedstawiciele obu wspólnot, w tym rabin David Rosen, przewodniczący Komitetu Amerykańsko-Żydowskiego oraz emerytowany arcybiskup Paryża kardynał Jean Marie Lustiger. Podczas spotkania podsumowano dotychczasowe wyniki dialogu chrześcijańsko-żydowskiego i wskazano jego perspektywy na przyszłość.

Ojciec święty przypomniał w swym przesłaniu dzieło zainicjowane deklaracją „Nostra aetate”. Wydało ono liczne owoce w postaci umocnienia się wzajemnego szacunku, przyjaźni łączących katolików i żydów oraz współpracy obu wspólnot. Nie brakuje jednak spraw, które należałoby w tej dziedzinie podjąć czy pogłębić. Benedykt XVI od początku pontyfikatu wyrażał wolę kontynuowania w tym względzie dzieła swego poprzednika. Szczególnym polem wspólnego świadectwa wiary w jednego Boga i wierności Jego przykazaniom jest obrona świętości życia, promowanie godności osoby ludzkiej, praw rodziny oraz wskazywanie na potrzebę budowania dla przyszłych pokoleń świata sprawiedliwości, pojednania i pokoju.

Otwierając rzymskie spotkanie kardynał Walter Kasper przypomniał szereg postaci, które w istotny sposób przyczyniły się do rozwoju dialogu chrześcijańsko-żydowskiego w minionych czterdziestu latach. Szczególną rolę odegrał w nim błogosławiony papież Jan XXIII, kardynałowie Agostino Bea oraz Johannes Willebrands. Jednak wyjątkowe miejsce przypada Janowi Pawłowi II- giemu. „W ciągu dwóch tysięcy lat dziejów Kościoła żaden papież tak bardzo nie utożsamił się z ideami zawartymi w „Nostra aetate”, żaden tak bardzo ich nie propagował i pogłębiał siłą swej wyjątkowej osobowości” – stwierdził kardynał Kasper. Przewodniczący Papieskiej Komisji do spraw Kontaktów Religijnych z Judaizmem przypomniał wizytę Ojca świętego w rzymskiej Wielkiej Synagodze, w jerozolimskim muzeum Yad Vashem oraz modlitwę przy Murze Płaczu.

W ciągu minionych czterdziestu lat można było dostrzec wzloty i upadki, trzeba było pokonywać wiele nieporozumień, brak decyzji. Czas ten przyniósł też wiele publikacji wartościowych dokumentów, artykułów i książek, które przyczyniły się do rozwoju dialogu chrześcijańsko-żydowskiego i narodzin licznych przyjaźni.

Kardynał Kasper zaznaczył, że soborowa deklaracja „Nostra aetate” jest dziś poważnym zobowiązaniem na przyszłość. Zaproponował wypracowanie katolickiej teologii judaizmu oraz jeśli to możliwe żydowskiej teologii chrześcijaństwa. Wskazał na ogromne pole współpracy społecznej i kulturalnej: walkę z głodem, terroryzmem, przejawami antysemityzmu i antykatolicyzmu, budowanie kultury prawdziwie ludzkiej i solidarnej, w oparciu o wspólne wartości chrześcijaństwa i judaizmu.

Przewodniczącego Papieskiej Komisji do spraw Kontaktów Religijnych z Judaizmem zapytaliśmy o aktualność przesłania soborowej deklaracji o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich.:

Kard. Walter Kasper: Dokument „Nostra aetate”, a zwłaszcza jego czwarty rozdział o relacjach z judaizmem jest jednym z najważniejszych, ośmieliłbym się powiedzieć „najbardziej rewolucyjnym” tekstem II Soboru Watykańskiego. Jest on ze szczególnie ważny dla nas, Niemców, ze względu na bolesne dzieje XX wieku. Trzeba też pamiętać, że cała dwa tysiące lat licząca historia tych relacji była bardzo trudna i złożona.

Ten dokument jest naprawdę przewrotem, nowym początkiem. Przyniósł też wiele dobrych płodów. Dialog z judaizmem jest najbardziej owocnym z tych, jakie Kościół prowadzi w skali światowej. Przesłanie „Nostra aetate” ma podwójny wymiar: jest to jasne, zdecydowane „nie” wobec antysemityzmu i antyjudaizmu we wszelkich formach, także tych najnowszych. Jest też w „Nostra aetate” równie zdecydowane „tak” w odniesieniu do żydowskich korzeni chrześcijaństwa. Mamy wspólny Stary Testament, pamiętamy, że Pan Jezus i Jego Matka, Maryja byli Żydami. Mamy wielką wspólną tradycję: psalmy, dziesięcioro przykazań, nadzieję mesjańską. Nasze relacje z judaizmem mają wyjątkowy charakter, różny od naszych stosunków z innymi religiami. Kościół stanowczo pragnie podążać drogą wytyczoną przez „Nostra aetate”. Bardzo leżało to na sercu Janowi Pawłowi II, zaś Benedykt XVI zdecydowanie te dążenia kontynuuje.

http://www.oecumene.radiovaticana.org/pol/Articolo.asp?id=53745




Temat: Powtórka z historii czy polictical fiction?


Kolego "Pilecki", choć nie we wszystkim się z Tobą zgadzam, to tekst przeczytałem z przyjemnością i zaciekawieniem, gdyż uważam go za publikację odważną, innowacyjną, bogatą w informacje i wysokim poziomie. Jestem jednak bardzo zdziwiony tym, że Kolega tak pozytywnie pisze o środowisku politycznym braci Kaczyńskich. Pamietamy przecież obaj doskonale, że to oni od samego początku tworzyli Prawo i Sprawiedliwość i ponoszą pełną odpowiedzialność, równą odpowiedzialności Giertycha w ośmieszaniu i niszczeniu polskiego ruchu narodowego lat '90. Pomijając skrajne przypadki jawnej zdrady, staram się jednak nie zwalczać tych, o których z grubsza i na podstawie posiadanych informacji, mogę sądzić, iż są ludźmi prawicowego nurtu. Za taki uznaję przypadek braci Kaczyńskich i mimo przytoczonych wyżej uwag śmiało mogę przychylić się do zarysowanej przez Kaczyńskiego linii podziału, która ma obecnie realny wymiar polityczny: po jednej stronie my ("solidarni"), po drugiej oni ("liberalni"). "Oni" to przede wszystkim Platforma i znacznie słabsze SLD, a także organizacyjne, medialne i intelektualne zaplecze tych ugrupowań, czyli - krótko mówiąc - cały establishment III RP. Wydaje się, że od samego początku Prawu i Sprawiedliwości zależało na trwałym osłabieniu, a nawet wyeleminowaniu tego establishmentu. Aby to się jednak udało, partia Kaczyńskiego musi wypracować odpowiednie narzędzia, bez których nawet w ustroju demokratycznym (a może zwłaszcza w nim) nie sposób prowadzić realnej polityki. Mając realne możliwości skompromitowania, a w przyszłości nawet zniszczenia "Polski liberalnej" PiS od początku stara się podporządkować sobie całą "Polskę solidarną". Bo nawet jeśli bracia Kaczyńscy jeszcze kilka lat temu wierzyli, że Samoobrona została stworzona przez jakiś układ esbecki, to dziś mają Andrzeja Leppera jako sojusznika w walce z takimi układami. Dotyczy to również wielu działaczy PSL, którym kieruje Waldemar Pawlak - ten sam, który za cenę zostania premierem przyłożył rękę do obalenia rządu Olszewskiego, a później długo współrządził z SLD. Gdyby Kaczyński był klasycznym "prawicowcem", za jakiego do niedawna uchodził, to z pewnością nie miałby sojuszników w obu tych partiach. Co o nim by nie powiedzieć, jest on jednak politycznym realistą, który stara się jak najwięcej osiągnąć w takich warunkach, jakie istnieją. Każdy nacjonalista nazwie takie podejście cynicznym, ale w tym przypadku nie musi ono być takie złe dla Polski. Tworząc koalicję z Samoobroną, lider PiS, choć mocno jest przywiązany do tradycji piłsudczykowskiej, świadomie wybrał koncepcję rządu jakby ludowo-narodowego, czyli nawiązującą do przedwojennego "Chjeno-Piasta" i od zawsze drażniącą żydomasonerię. Składnikiem tego sojuszu jest również LPR, ale bracia Kaczyński już dawno zauważyli, że stanowi ona jedynie prywatno-rodzinny folwark Romana Giertycha. Zresztą sam Giertych zdecydował się na cichą konfrontację z PiS-em, naiwnie licząc na zdominowanie prawej sceny politycznej, a nade wszystko budując samodzielną pozycję na użytek swojej chorej ambicji. Na szczęście nie wszyscy działacze LPR mają dzisiaj ochotę podążać za linią "wodza", która prędzej doprowadzi do klęski całą partię, niż pozwoli zrealizować jego plany. Konflikty w Lidze zakończą się więc zapewne wkrótce rozłamem, w wyniku którego powstanie nowa formacja, wspierająca PiS i ciesząca się poparciem toruńskich redemptorystów.
Narodowe Odrodzenie Polski zawsze wyrastało bardziej z kultury szukania tego, co można u innych zaakceptować, niż tego, co można odrzucić. Jednakże po obecnym rządzie nie spodziewamy się radykalnych zmian w każdej dziedzinie. Niezmienny pozostał np. kierunek polityki zagranicznej (nominacja Anny Fotygi, choć odejście przy tej okazji Stefana Mellera oceniam pozytywnie: jednego Żyda mniej!), który dla tego środowiska stanowi swoiste "alibi" wobec Waszyngtonu i rządzących tam żydowskich sił. Niewielkie jak na razie pole manewru istnieje też w polityce społeczno-gospodarczej: wprawdzie prywatyzacja została częściowo zahamowana (nawet wicepremier Zyta Gilowska, mieszkająca w Świdniku k/Lublina mówi zupełnie innym językiem niż w czasach gdy należała do PO), ale sytuację ekonomiczną Polski jeszcze długo wyznaczać będzie podwójne uzależnienie - od Brukseli i międzynarodowych żydowskich lichwiarzy, trzymających nas za gardło zadłużenia. Dlatego też efektów rządów PiS nie należy oceniać przez pryzmat doraźnych wskaźników, lecz przede wszystkim poprzez skuteczność wprowadzania zmian w strukturach państwa i społeczeństwa. Dopiero takie zmiany mogą zmarginalizować "Polskę liberalną" i pozwolić zatriumfować "Polsce solidarnej".
Pozdrawiam Kolegę z nawiązką ciepła i sympatii.



Temat: Pogadaj z Dziadkiem :D
Rei

Może nie zawału ale palpitacji serca jak już Twoje dzieci dorwią się na forum i poczytają Twoje posty z czasów młodości. Wnuki natomiast, uznają, że babcia Rei była kiedyś bardzo skromną dziewczynką, bo sądzę, że pod koniec XXI wieku obecny nihilizm stanie się już normą obyczajową a może kulturową całej Europy.

Moje proroctwa są pewnie tyle warte co proroctwa mojej babci, która twierdziła, że koniec świata niechybnie nastąpi jeszcze przed końcem XX wieku. Zwykle takie wizje snuła na widok, modnych wówczas, minispódniczek noszonych powszechnie nawet przez mężatki!

Ale wracając do tematu zmiany poglądów w miarę rozwoju intelektualnego.
Otóż zdarzyło się, że moje siostrzenice znalazły na strychu domu moich rodziców mój zeszyt z wypracowaniami z jęz. polskiego. Psotne to były dziewczynki, bo wyczekały chwili kiedy ja, jako już szacowny wujek, odwiedzę dom rodzinny z okazji świąt. Jak pamiętam, przez cały mój świąteczny pobyt miały ze mnie ubaw przytaczając moje teksty z wypracowań najczęściej wtedy, kiedy cała rodzina była zebrana przy stole np. z okazji obiadu.
Może z tego powodu, pamiętam do dzisiaj mój stosunek do lektury znanej noweli „Janko muzykant” opisanej na kilku stronach historycznego zeszytu.

Dowodziłem tam, że Janko muzykant, zamiast kraść skrzypce z dworu mógł sobie najpierw sporządzić fujarkę, wystrugać gęśle i w ten sposób zaspokoić swoje potrzeby artystyczne. Znamienne było, ze za wypracowanie dostałem trójczynę, bo pewnie pani nauczycielce nie podobało się, że nie pisałem o nękaniu chłopa pańszczyźnianego, co było celem lektury. A nie opisałem, bo będąc w wieku Janka muzykanta, znałem uzdolnionych muzycznie kolegów, którzy na własnoręcznie sporządzonych instrumentach, grywali całkiem interesująco.
Pod koniec pobytu odzyskałem swój zapomniany zeszyt i wracając do własnego domu pociągiem, wczytywałem się w moje „nieuczesane myśli” z lat dziecięcych. To właśnie wówczas wybuchałem śmiechem i bywało, że szczypała mnie łezka pod powieka.

Powyższą refleksję, dedykuję tym wszystkim, którzy zgodnie z dzisiejszą tradycją niszczą swoje zeszyty, szczególnie po ukończeniu matury. Naprawdę warto zachować, chociaż zeszyty z jęz. polskiego. Są ku temu dwa powody. Pierwszy, to powód natury miłych wspomnień na stare lata, a drugi, to dobry materiał do rachunku sumienia wtedy kiedy wychowuje się już własne dzieci. Bo bardzo ważne w procesie wychowania jest przestrzeganie mądrości znanego przysłowia – „niech pamięta wół, jak cielęciem był”.

Jak już ktoś uważa, że jego zeszyty mogą być bardzo kompromitujące, to nie znaczy, że po kilkunastu latach nie zmieni zdania. Zamiast je spalić, może lepiej zabezpieczyć przed wilgocią i zakopać w oznaczonym miejscu. Może po latach okazać się, że był to Twój bardzo cenny skarb a odzyskawszy go sprawi ci więcej radości niż skarb z drogocennych kamieni.

Także wasze wpisy na forum, które już po roku wydają się wam kompromitujące, znaczą tylko tyle, że rozwijasz swoją osobowość.
Gdybyś swój post uznała za ciągle aktualny i bardzo mądry w wieku babci, to znaczyłoby tylko tyle, że albo zatrzymałaś się w rozwoju, albo już w wieku szkolnym byłaś geniuszem.
Ostatni przypadek zdarza się niezmiernie rzadko, a poprzedni, niestety bardzo często, co widać i słychać w naszym codziennym otoczeniu społecznym.

Wasze posty, na tym forum są bardzo interesujące dla ludzi w moim wieku. Są takim papierkiem lakmusowym, który wykazuje wartość młodego pokolenia kształtowanego przez nas samych - już zramolałych staruszków. Dla mnie, są też okazją wirtualnego przeniesienia się w moje młodzieńcze lata, za co składam Wam okazjonalne podziękowania. .



Temat: Komentarz ...powiedzmy.... nie prof....
Winna , tu za poglądy jeszcze nikogo nie powiesili. Jeśli już ktoś będzie pierwszy , to wybór jest niewielki.

Co mi się podobało w PiS-ie , to powrót innego myślenia o Polsce , powrót do polskości , do korzeni. Może to śmiesznie brzmi ,bo to jest nie w modzie , ale to jest prawda , prawdą jest to co się wywodzi z naszej kultury , historii , tradycji , religii , to co nam przekazali przodkowie , wartości mam na myśli. To wszystko było wyśmiewne i jest wyśmiewane dalej , nawet już i św.Mikołaja się czepili.

To za PiS – u , unormowano wiele zadawnionych spraw , których nie chciano widzieć przez 16 lat wolnej niby Polski.(Powstanie Warszawskie , rok 1920 , Katyń , Kopalnia Wujek , Solidarność , kartę praw Polaka , stosunki z Kościołem , wzięto się na poważnie za służbę zdrowia , naprawę reformy edukacyjnej , reformę finansów , korupcję, prawo karne , prawo gospodarcze itd.) To wszystko i wiele więcej może negować tylko laik albo człowiek zaślepiony.Takie działania dały pozytywne efekty.

Niestety powracamy do starej normy , czego dowodem są np. obchody , za dużo powiedziane , bo obchodzą tylko w Poznaniu , 89 rocznicy wybuchu Powstania Wielkopolskiego, jednego z dwu powstań, które zakończyły się pełnym sukcesem. I co się dzieje ?
Ano nic – obchodzimy to święto jedynie lokalnie, dlatego pewnie ,że Rządowi, który zwie się polskim nie na rękę jest promowanie polskich sukcesów narodowowyzwoleńczych , które mu nie pasują do jego obecnej linii politycznej Oni wolą na ogólnopolskim forum świętować i czcić wszystko to, co kończyło się klęską i upadkiem polskości. Lubują się w pokazywaniu tego, że o wolność nie ma sensu walczyć, bo wszystko, co zaczynaliśmy nam nie wychodziło. Kochają i lubują się w zakłamywaniu faktów i prawd, dozując nam poprzez swoje media, swoją, jedyną właściwą prawdę. Jak traktuje się „wolnych Polaków”, pozbawiając ich resztek, a w zasadzie namiastki suwerenności, której tak naprawdę nie mieliśmy nawet przyjemności poznać, poczuć i zrozumieć.

Już wkrótce zostanie ratyfikowany przez Sejm, podpisany 13 grudnia Traktat reformujący Unię Europejską . Coś, czego do końca nie rozumieją nawet najświatlejsze głowy europejskie. Traktat, który tak jak dawniej wpędza nas w niewolę ludzi rządnych władzy , urzędasów, w łapy sojuszników dawnych naszych komunistycznych ciemiężycieli i nie tylko. I czyni się to wbrew naszej Polskiej Konstytucji, która mówi że: „Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu.” I dalej: ”Rzeczpospolita Polska strzeże niepodległości i nienaruszalności swojego terytorium, ...”. Z samego tego zapisu wynika że, o ratyfikacji powinniśmy decydować my wszyscy, w referendum, byłoby przynajmniej uczciwiej.

Czyli mamy Konstytucję dla samego tylko jej istnienia, czy ma Ona obowiązywać wszystkich, i stanowić najwyższe prawo w Polsce ?

Wygląda na to, że konstytucja obowiązuje tylko wtedy, gdy rządzącym , myślącym całkiem innymi kategoriami niż większość Narodu nie pasuje, czy nie pasowała jakaś ustawa czy jej projekt, wtedy powoływali się na nią odwołując się często do Trybunału Konstytucyjnego. Dzisiaj jednak, gdy „pachołkowie” obcego kapitału mają większość w sejmie – Konstytucja RP i cały Naród Polski ze swoją polskością i marzeniami o wolności i suwerenności jest dla nich żałosnym i śmiesznym epizodem. Czy tak powinno być?

Zapomnijmy o prawdziwej wolności , bo tą zawsze zdobywa się w walce na śmierć i życie .Nigdy nikt nie daje wolności za darmo i na ładne oczy. Kłóci się to z różnicą interesów grupy cwaniaków i olbrzymiej , otumanionej , oszukanej większości.

Tak to widzę .Co nie oznacza , że nie znajduję osobiście w tym całym galimatiasie ,gonitwie szczurów , kłamstwie , medialnej sieczce , swego miejsca , że się w tym wszystkim nie odnajduję. Więc o co mi chodzi ? Tego nie wyjaśnię , bo to „coś” każdy powinien mieć w swojej głowie , każdy powinien mieć swój własny , przez siebie wypracowany instynkt samozachowawczy , powiedziałbym zdroworozsądkowy , tego się nie ma ot tak z niczego ,nie wyssie z mlekiem matki to musi być wpojone od najmłodszych lat począwszy od domu rodzinnego , środowiska, na szkole , wojsku lub uczelni kończąc.Kazdy sam musi wypracować to "coś" w sobie , w swoim umyśle , nie dać się ogłupić do samego końca.

Szkoda gadać.Mimo wszystko jestem optymistą.

Janusz



Temat: Uroczystość okolicznościowa
Okres wczesnego dzieciństwa jest
bez wątpienia najbogatszy.
Poprzez wychowanie trzeba go wykorzystać
w każdy możliwy sposób.
Straty tego czasu nie da się odnowić.
Maria Montessori

45 LAT MINĘŁO...
W 2006r Przedszkole Miejskie Nr 3 w Kołobrzegu obchodziło uroczystość 45-lecia swojego istnienia. Rok jubileuszowy skłania do refleksji, do przypomnienia sobie różnych etapów rozwoju przedszkola.
Decyzją Prezydium Powiatowej Rady Narodowej i Inspektoratu Oświaty w Kołobrzegu, dnia 17 grudnia 1961 dokonano uroczystego otwarcia przedszkola. W dniu otwarcia liczyło ono 4 oddziały. W dniu 16 lutego 1972 r. dokonano otwarcia piątego oddziału. Zgodnie z orzeczeniem Urzędu Powiatowego w Kołobrzegu i Wydziału Oświaty i Wychowania z dnia 26 lutego 1975r. placówka liczyła już 6 oddziałów, w tym 150 miejsc i od samego początku pełniła funkcję oświatową.
W okresie 45-letniej historii przedszkola, placówką kierowały trzy panie Dyrektor.
Do ciekawszych przedsięwzięć realizowanych w czasie funkcjonowania przedszkola zaliczyć należy, oprócz codziennej działalności, współpracę z przedszkolem w Eggesin (byłym NRD), realizowaną w latach 1986 - 1989, a także cykliczne występy dla górników, wypoczywających w Ośrodku Wypoczynkowo Rehabilitacyjny w Podczelu pod Kołobrzegiem. Wiele wzruszeń przyniosły również występy w Domu Pomocy Społecznej we Włościborzu.
Obecnie Przedszkole Miejskie Nr 3 posiada 5 oddziałów, do których uczęszcza 133 dzieci. Opiekę i edukację nad dziećmi sprawuje 11 osób kadry pedagogicznej i 10 osób personelu administracyjno obsługowego.
Działalność dydaktyczno - wychowawcza uzupełniana jest programami autorskimi nauczycieli: m. in.Miejsce zabaw inscenizowanych w edukacji teatralnej- kształtowanie pozytywnych postaw dzieci w wieku przedszkolnym,Każdy ma prawo być zdrowy,Gimnastyka przedszkolaka, Bezpieczny przedszkolak, Programem profilaktyki przeciwdziałania i zapobiegania uzależnieniom oraz zagrożeniom utraty zdrowia psychicznego i fizycznego dzieci w wieku przedszkolnym.
Uczestniczenie małych dzieci w świętach rodzinnych, lokalnych i narodowych, to jedna z form przekazywania z pokolenia na pokolenie określonych wartości kulturowych i społecznych.
Oprócz różnego rodzaju świąt, wynikających z kalendarza imprez, przedszkole co roku kontynuuje niżej wymienione tradycje:
- Pasowanie na Przedszkolaka
- Andrzejki
- Mikołajki
- Spotkania Wigilijne
- Dzień Babci i Dziadka
- Bal karnawałowy
- Nasz piękny kolorowy świat - wernisaż prac plastycznych
- Kiermasze świąteczne
- Dzień Matki i Ojca połączony z Festynem rodzinnym
- Międzyprzedszkolny Przegląd Piosenki Morskiej
Posiadamy dwa oddziały montessoriańskie: jeden z nich powstał w 2001 roku, zaś drugi w 2006r. Realizujemy innowację programową, opracowaną w oparciu o pedagogikę M. Montesossori.
Adaptację koncepcji pedagogicznej Marii Montessorii w przedszkolu rozpoczęłyśmy od właściwego przygotowania sali, sprowadzania materiału rozwojowego z Holandii oraz przeszkolenia nauczycieli na kursie w Łodzi.
Właściwym przygotowaniem otoczenia montessoriańskiego objęto: budynek przedszkolny, materiał rozwojowy i osobę nauczyciela.
Sposób ustawienia mebli w zasięgu wzroku dziecka daje możliwość wyodrębnienia następujących działów: do praktycznych ćwiczeń dnia codziennego, kształtowania zmysłów, edukacji językowej, rozwoju pojęć matematycznych, wychowania kosmicznego i religijnego.
Materiał, którym dzieci dysponują, umożliwia im swobodną aktywność oraz kształcenie zmysłów. Ma on za zadanie przyciągać ich uwagę. Do oddziału uczęszczają dzieci 4,5,6 letnie. Głównym zadaniem pedagogiki Montessori jest wspieranie spontaniczności i twórczej aktywności dzieci oraz danie im szansy na wszechstronny rozwój fizyczny, duchowy, kulturowy i społeczny. Cele te są realizowane między innymi poprzez rozwijanie w dziecku samodzielności i wiary we własne siły, pracę nad osiągnięciem długotrwałej koncentracji nad wykonywanym zadaniem, wypracowanie postaw posłuszeństwa opartego nie na zewnętrznym przymusie, a na samokontroli.
Nauczyciel w tej grupie podąża za dzieckiem, ale go nie wyprzedza. Jest jego inicjatorem i pomocnikiem. Pomóż mi samemu to zrobić jest podstawową maksymą we wzajemnych relacjach nauczyciel-dziecko.
45 rocznica placówki była okazją do zorganizowania spotkania absolwentów naszego przedszkola, które odbyło się 21 kwietnia 2006 roku.
To pierwszy zjazd absolwentów Trójki. Powrót po latach w przedszkolne mury był dla nich dużym przeżyciem, towarzyszyły mu wzruszenia oraz wspomnienia. Uroczystość uświetniły występy naszych obecnych wychowanków, uroczyste posadzenie drzewka cyprysowego w ogrodzie przedszkolnym oraz wpis do złotej księgi absolwenta. Spotkanie było okazją do badania losów absolwentów. Zakończenie uroczystości uświetnił poczęstunek i wykonanie pamiątkowego zdjęcia.
Wniosek Rady Pedagogicznej wysunięty do Rady Miasta, by nasze przedszkole nazwane zostało imieniem Marii Montessori, został zaakceptowany pozytywnie. Nadanie imienia odbyło się 3 czerwca 2006 roku. Uroczystość uświetniły władze miasta, byli dyrektorzy naszej placówki, dyrektorzy kołobrzeskich przedszkoli oraz emerytowani i obecni pracownicy.

mgr Grażyna KORDAS
Przedszkole Miejskie Nr3 w Kołobrzegu



Temat: Improwizacje z lekturami - nowy projekt Inki Dowlasz
Projekt 2008 Teatru Ludowego skierowany do młodzieży

„Improwizacje z Lekturami” czyli drogi i bezdroża wolności

Krótki opis:

Projekt "Improwizacje z lekturami" dojrzewał w Teatrze Ludowym kilka lat. Chcemy zapraszać do teatru młodzież w charakterze czynnych uczestników scenicznego zdarzenia. Używając pewnych elementów rzemiosła teatralnego, chcemy stworzyć pomost pomiędzy osobistym doświadczeniem i poglądem na świat uczestników, a sztuką dramatyczną. Improwizacje z Lekturami dadzą możliwość przeniesienia sytuacji tekstu do własnego życia, spojrzenia na swoją sytuację życiową z kilku punktów widzenia, wzbogacenia języka. Daje to praktyczny, wymierny efekt w postaci uświadomienia wagi kultury w nowoczesnym społeczeństwie. Warsztaty nasze są istotnym zasobem edukacyjnym.

Projekt będzie trwał 9 miesięcy, zakończy się uroczystym Wieczorem laureatów w muzeum „Rydlówka”. Honorowym gościem spotkania będzie Andrzej Seweryn, aktor Komedie Francaise.

Opis projektu:

Nasi widzowie, co obserwujemy od lat na scenie Nurt naszego teatru, zazwyczaj chętnie angażują się w różnego rodzaju działania sceniczne, warsztaty itp. Improwizowanie scen, wykonywanie rożnych zadań w przestrzeni scenicznej angażuje uczestników w sposób naturalny - wyzwala emocje, myśli i pomaga układać sobie sprawy w sposób bardziej twórczy. Zauważamy również, że młodzież jako odniesień w życiu używa najczęściej – niestety - reklam, kreskówek, seriali telewizyjnych. Nie czyta lektur szkolnych i nie dostrzega żadnych osobistych korzyści płynących z zagłębiania się w ich treść. Widząc takie tendencje, postanowiliśmy wypracować formę połączenia, tego co młodzież lubi i chętnie robi (improwizacje), z tym, co jest dla nich trudnością (czytanie obowiązkowych lektur szkolnych). Zapraszając ich na scenę, angażując w rodzaj teatralnej zabawy chcemy pozostawić emocjonalny ślad zetknięcia z dramatem scenicznym i zmienić ich podejście do obcowania z książką. Celem warsztatów – Improwizacje z Lekturami jest zainteresowanie młodych ludzi kulturą, literaturą i sztuką oraz edukacja poprzez żywe obcowanie ze słowem pisanym. Chcemy stworzyć pomost pomiędzy osobistym doświadczeniem i poglądem na świat uczestników, a sztuką dramatyczną. Improwizacje z Lekturami dadzą możliwość przeniesienia sytuacji tekstu do własnego życia, spojrzenia na swoją sytuację życiową z kilku punktów widzenia, wzbogacą język emocji.

Jako przedmiot warsztatów wybraliśmy dwa pozornie odległe tytuły „Moralność Pani Dulskiej” Gabrieli Zapolskiej oraz „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego i postanowiliśmy je w pewien sposób połączyć.

„Moralność Pani Dulskiej” jest doskonałym materiałem dramaturgicznym do przeanalizowania, z różnych punktów widzenia, sytuacji młodego człowieka w rodzinie. Krokiem następnym naszej pracy będzie przeanalizowanie rożnych aspektów społecznego funkcjonowania – do czego „Wesele” jest znakomitym materiałem. Stawia szereg fundamentalnych pytań dotyczących wolności, odpowiedzialności, lojalności, zobowiązań wynikających z przynależności społecznej. Młodzież dzisiaj, wbrew pozorom, czuje się bardzo zagubiona i bardzo intensywnie poszukuje sensu. W związku z tym, że nie znajduje go tam gdzie szuka, czyli w kulturze masowej, w sieci, konsumpcjonizmie, dochodzi często do wniosku, że tych odniesień nie ma, a co za tym idzie sensu- brak. Naszym zadaniem jest wiec w serdeczniej atmosferze teatralnej zabawy wspólnie dotknąć tego co żywe, istotne i odwieczne.

Integralną częścią warsztatu będzie prezentacja fragmentów sztuk, przygotowanych przez aktorów Teatru Ludowego. Celem wplatania gotowych fragmentów w improwizacje jest przede wszystkim zderzenie własnych poglądów, własnych wyobrażeń ze słowami samego autora tekstu.

Ważną rzeczą jest organizacja przestrzeni improwizacji, w związku z tym, wykorzystamy teatralne fragmenty dekoracji i kostiumy. Każda z grup otrzyma odpowiednie kostiumy i rekwizyty do wykorzystania, dzięki czemu uczestnicy będą mogli doświadczyć ról i wypływających z nich konsekwencji życiowych.

Projekt będzie miał trzy etapy:

1. marzec2008r. -maj 2008r. - Improwizacje wokół „Moralności pani Dulskiej” – „Gdyby oni byli inni”, realizowane na Dużej Scenie Teatru Ludowego w Krakowie,
2. wrzesień 2008r.-listopad 2008r. - Improwizacje wokół „Wesela” Wyspiańskiego – „Wolno, co mi się podoba”, realizowane na Dużej Scenie Teatru Ludowego w Krakowie,
3. grudzień 2008r. - Uroczyste spotkanie laureatów w Rydlówce

Uczestnicy projektu to licealiści z Krakowa i innych miast woj. Małopolskiego. Będzie wiec to projekt o zasięgu regionalnym. W projekcie weźmie udział 120 osób, podzielonych na 6 grup. Każda z grup weźmie udział w dwóch warsztatach, a do finału zostanie wyłonionych 50 najbardziej aktywnych osób, w tym autorów najlepszych prac literackich. Pracę zostaną ocenione przez eksperta. Fragmenty najlepszych zostaną umieszczone na stronie internetowej Teatru Ludowego w dziale dotyczącym projektu, w specjalnym folderze pamiątkowym oraz w prezentacji multimedialnej wraz ze zdjęciami z warsztatów. Twórcy dwóch najlepszych prac otrzymają nagrody. Wszyscy uczestnicy otrzymają dyplomy pamiątkowe.

Uroczysty finał wspólnej pracy odbędzie się u źródła czyli tam, gdzie „Wesele” miało swój początek, w Rydlówce. W tej niezwykłej scenerii spotkanie będzie miało trzy części. Pierwsza to zwiedzanie, połączone z opowieścią o okolicznościach powstawania „Wesela”. Druga to fragmenty korespondencji Stanisława Wyspiańskiego w wykonaniu Andrzeja Seweryna. Trzecia spotkanie z Andrzejem Sewerynem, rozmowa będzie oscylowała wokół wyłonionych w trakcie warsztatów zagadnień. Wybór Andrzeja Seweryna jako protagonisty wieczoru związany jest z tym, że jest on doskonałym przykładem człowieka, który w swojej pracy artystycznej łączy cały szereg wartości, takich jak poszanowanie i znajomość polskiej tradycji, pracowitość, upór w dążeniu do celu. Możliwość zetknięcia się w klimacie serdecznej rozmowy z takim człowiekiem stanowi niepowtarzalną szansę dla uczestników warsztatów.



Temat: Pomocy wypracowanie o świętach poprawa
jestem słaby z gramatyki i proszę o pomoc bo pewno bede mail duzo błędów;/:(

Tekst mniej więcej po polsku

Święta Bożego Narodzenia w Rosji obchodzone są 7 stycznia. Dużo bożonarodzeniowych tradycji zostało przeniesionych na Nowy Rok, bo właśnie to święto było obchodzone zamiast Bożego Narodzenia i w zasadzie do dziś pozostało głównym świętem.

W dzień Bożego Narodzenia w Rosji rodzina spotyka się przy obiedzie. Nie ma określonych potraw, stół jest obfici zastawiony, bo to pierwszy dzień po zakończeniu postu. Wieczorem o 20.00 zaczyna się uroczysta msza i trwa około 3 godzin, nikt nie siedzi, ponieważ w cerkwiach nie ma ławek. Po mszy popularna jest kąpiel w przeręblach po której człowiek ma nie chorować przez cały rok

W Rosji Dziadek Mróz czyli odpowiednik polskiego Mikołaja przynosi prezenty w Nowy Rok. Tego dnia rosyjskie rodziny spotykają się na uroczystej kolacji w trakcie, której żegnają Stary Rok i uroczyście witają Nowy Rok.

Po Rosyjsku

Праздники Рождества в России 7 января. Много рождественская традици осталась перенесенных на Новый Год, потому что именно этот праздник был обходимым вместо Рождества и в принципе до сих пор осталось главным праздником.

день Рождества в России семья встречается при обиедзие. Не имеет определенных кушаний, стол обильные заставленный, потому что то первый день по окончании поста. Вечером о 20.00 начинается праздничная месса и длится около 3 часов, никто не сидит, поскольку в церкви не имеет скамьи. После мессы популярна плавание в прзереблацх по которой человек должен не болеть в течение всего года

В России Дедушка Мороз то есть эквивалент польского Николая приносит подарки в Новый Год. В тот день русская семья встречается на праздничном ужине в процессе, которой крестят Старый Год и уроцзисцие приветствуют Новый Год.



Temat: pld dc



| A kto jest wlascicielem PLD? Nazwy, marki, domeny - nazwij to jak chcesz.

Nazwy i marki - chyba nikt.
Spornej domeny - firma BOFH.

| Kto np. to zalozyl, wymyslil? Nie wiem, pytam.

Cyt. z pld-discuss-pl:

===cut here===

Subject: Re: [pld-discuss-pl] pld info

| generalnie jak to sie zaczelo od pierwszego pomyslu ( o zrobie sobie
| dystrybucje :) do realizacji

| Kloczek kiedyś pisał, że po prostu miał katalog z poprawkami pakietów
| RH. Ale czy z tego wynikło PLD, czy to dołączyło się do PLD - nie
| wiem.

Kloczek pisał stratatata. PLD wymyślił Mr Wojtek Ślusarczyk.
===cut here===


Mówi to osoba która nie miała ani razu okazji rozmawiać z Wojtkiem ani też
nie była przy powstawaniu PLD. Powtórzę w takim razie uściślając że skrót
PLD wymyśłiłem ja. Było to podczas jednej z moich wizyt w moim mieście
rodzinnym Szczecinie gdzie wojtejk do dzisiaj mieszka. Nazwę zapropomnowałem
w jednej z dyskusji z Wojtkiem na Politechnicze Szczecińskiej w trakcie
której zdecydowaliśmy że zaczynamy. W okilicy kręcił się także Andrzej

Zaraz po tym stwierdzeniuże zaczynamy zawisło w powietrzuo pytanie o nazwę.
Przez anoalogię do DLD (Deuche Linux Distributiin) rzuciłem PLD. Kilka
sekund po tym w tej samej rozmowie zauważyłem że itnieje w tym podtekst
Polished Linux Distribution i tak też do dzisiaj nawet jeszcze w wielu
miejscach jest to rozwiajane ale nie była to intencjonalne. Jakieś dwa lata
po tym w sród wielu dystrybucji pojawiłł się Trustix i Immunix. Zauważyłem
że same te dystrybucje w sumei wcale takie trust ani immutable nie są ..
także wtedy PLD wcale jeszcze takie za mocno polished nie było więc
zaproponowałem żeby zaprzestać rozwijania tego w ten sposób zeby nie tworzyć
niepotzrebnych skojarzeń. Żeby nie zamykać się potrencjalnie na udzia z
zagranicy także ja sam zaproponowałem żeby zrezygnować z rozwijania PLD jako
Polish Linux Distrybution. Ponieważ daje się ten skrót rozwijać wedle starej
tradycji unices tworzenia skrótów rekurencyjnych. Od tego momentu (czyli od
prawie dwuch lat) oficjalne rozwinięcie skrótu to PLD Linux Distribution.

Zamiast powoływać się na wypowidzi osoby która już wiadomo że conajmniej

późno w nocy) nie mówiąć ani razu przy żadnej okazji prostego choć
"przepraszam" możesz wysłać list choćby do Wojtka po to żeby zweryfikowac
powyższe u źródła. Tylko w ten spsób możesz udowodnić że kłamię.

W archowach pcol znadziesz inne ślady jeszcze. Otóż jakieś trzy, cztery
miesiące wcześniej publicznei pisałem tu że wartoby zacząć tworzyć
dystrybucję ponieważ kontakt z ludźmi z RH jest conajmniej mało przyjemny
(do dzisiaj w wielu specach nawet w RH 9 znadziesz tam ślady mojej
działalności z tego okresu wtedy kiedy zespół RH jeszcze był dość otwarty
na zmiany z zewnątrz .. potem rola osób nie zwiazancyh z RH wprost yła coraz
bardziej marginalizowana napierw poprzez RHCN którego byłem jednym z
cżłonków założycieli a któremu patronowało RH; po jakimś czasie nić
informacyjna miedzy tym zespołem na osobami zajmującymi sie RH niaml
kompletnie się urwała, a dzisiaj praktycznei RHCN nie istnieje).

Co do Serka jeszcze to nie brał one bezpośredniego udziału w zakładaniu PLD.
Nie brał on także udziału w żadnym ze zlotów (najczęściej tłumacząć to
brakiem czasu). Miałem okazje jakiś czas temu spotkać się z nim we Wrocławiu
przy okazji pracy zleconej jaką w pewnym momencie wykonywałem dla poland.com
(nota bene to co było tam wtedy robione było robione z użyciem PLD :)
Podejrzewam, że w rozmowie in real z nim wiele osób mocno by zweryfikowało
swoje opinie o nim.

Dzisiaj dowiedzialem się że próba zorganizowanai kolejnego zlotu PLD powoli
się materializuje (znowu dzięki Marzenie :). O ile do tej pory da się
wypracować stanowisko w którym wszycy będą mogli bez potencjalnego
zagrozenia obelgami usiaść i w skupieniu choć chwilę pomyśleć nad tym
wszystkim to także mam zamiar się pojawić .. powiem że pojawie sie nawewt
jezlei bedzie mzoąń choć liczyć na coś takeigo bedzie można tam liczyć.

Ciekawe czy takze Ty sam i np. Sergiusz pojawicie sie na tym spotkaniu ?
Interesujące dla mnie jesto jak Serek bedzie przy tej okazji mógł patrzeć w
prosto w oczy po ujawnieniu publicznym faktów jakie miało miejsce wczoraj
(?)

Jeszcze jedno. IIRC tuż po tym co miało miesce w zeszłym roku Qrczak

ciemno w stanie uwierzyć w to co opisuiję. Dlaczego ? Ponieważ wcześniej Ten
sam Sergiusz używajać tych samcyh niemal metod rozwzlał inną grupę .. KNM
(http://www.knm.org.pl/). Nie wiem ile jest w tym prawdy. Osoby które do
dzisiaj są w KNM a które zapewne były świadkami tych zdażeń też czytują tą
grupę. Zapewne ktoś będzie w stanie zaprzeczyć lub potwierdzić powyższe.
Pamieć mozę mnie mylić (nie mogę znaleźć tego listu w swoich archiwach a
część rzeczy listów kasuję bo dyski nie są z gumy) ale na pewno chodziło o
jakąś grupę tego typu.

kloczek



Szablon by Sliffka